

Mama trójki dzieci walczy z ostrą białaczką szpikową! Pomóż Justynie wygrać!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Mam na imię Justyna i w 2020 roku zdiagnozowano u mnie ostrą białaczkę szpikową. Każdego dnia walczę nie tylko o swoje zdrowie i życie, ale przede wszystkim o to, by móc być mamą i żoną. Mam trójkę wspaniałych dzieci: Nikolę, Kingę i Kacperka. To oni dają mi siłę, by wstać z łóżka, znosić leczenie i ból. Chcę być przy nich, widzieć jak dorastają, odrabiać z nimi lekcje, rozmawiać o życiu. Niestety moje leczenie wciąż trwa, a skutki uboczne mocno dają się we znaki.
Wszystko zaczęło się od potwornego bólu brzucha, który nie pozwalał mi normalnie funkcjonować. Po usłyszeniu diagnozy mój świat w jednej chwili prawie całkowicie się zawalił. Zadawałam sobie mnóstwo pytań, na które do dziś nie otrzymałam odpowiedzi: „Dlaczego ja? Moje dzieci mnie potrzebują, mam przed sobą całe życie i mnóstwo pięknych chwil!". Te słowa odbijały się w mojej głowie jak echo.
Potem przyszły kolejne wizyty, badania, wyjazdy. Przeszłam przeszczep szpiku i miałam nadzieję, że wreszcie przyszedł czas spokoju i ulgi. Miałam nadzieję, że choroba już nie wróci… Niestety, nie wiedziałam, jak bardzo się wtedy myliłam... W lutym 2023 roku znowu pojawiły się silne bóle brzucha. Okazało się, że mam guza na jelicie cienkim! Przeszłam operację wycięcia zmiany, jednak lekarze nie mieli dla mnie dobrych wieści… Nastąpił nawrót choroby. Mój świat ponownie został zasłonięty przez widmo nowotworu. Lekarze wprowadzili chemioterapię, a we wrześniu przeszłam kolejny przeszczep.

Obecnie mój organizm jest bardzo osłabiony. Skutki leczenia i przeszczepów odczuwam każdego dnia. Pojawiły się poważne problemy ze wzrokiem – rano widzę podwójnie, mam uczucie piasku w oczach. Dodatkowo moje stawy i błony śluzowe są w bardzo złym stanie. Stosuję leczenie sterydowe, które również powoduje szereg uciążliwych objawów. Wiem jednak, że jeśli bym je odstawiła, pojawiłby się silny ból mięśni, skurcze nóg, osłabienie rąk i stawów. Wtedy nie mogłabym nawet wstać z łóżka.
Nie pamiętam już życia sprzed choroby. Bardzo lubiłam podróżować, zwiedzać świat, aktywnie spędzać czas podczas przejażdżek rowerowych. Niestety choroba mi to wszystko uniemożliwia, a ja walczę, by się w końcu od niej uwolnić. Zdarzało się, że podczas szykowania dzieci do szkoły – traciłam przytomność. Do dziś z bólem serca wspominam, jak na początku mojej walki z chorobą, gdy długie włosy zastąpiła łysa głowa – mój najmłodszy syn płakał, bał się mnie i nie chciał podejść i się przytulić. Nie poznawał mnie, a ja płakałam razem z nim.
Marzę o tym, by wrócić do pracy, do ludzi, do normalności. Niestety lekarze powtarzają, że to jeszcze za wcześnie. Mój organizm potrzebuje czasu na regenerację. Najtrudniejsze jest jednak to, że moje dzieci widzą, jak cierpię. Staram się być silna, uśmiechać się, chodzić z nimi na spacery, ale często brakuje mi sił, a wzrok odmawia mi posłuszeństwa. Wieczorami, kiedy zasypiają, płaczę po cichu – z tęsknoty za dawnym życiem, za sobą sprzed choroby.
Koszty, z którymi mierzę się w tej chwili, są naprawdę ogromne. Oprócz opłacania kosztownych leków, sterydów i witamin, muszę bardzo często dojeżdżać do Warszawy, oddalonej od mojego domu o ponad 100 km. Jako rodzina nie jesteśmy w stanie dłużej radzić sobie sami. Dlatego proszę, pomóżcie mi dalej walczyć! Wasze wsparcie w poprzedniej zbiórce dało mi siłę, by przetrwać najtrudniejsze chwile. Do końca życia będę Wam za to wdzięczna! To dzięki Wam wciąż wierzę, że jeszcze nadejdą spokojne, zdrowe dni.
Justyna
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Mariola O.100 zł
Oby nowy rok był lepszy i szczęśliwszy dla Ciebie ! Pozdrawiam
Emel El10 zł