
Nasz synek walczy z nowotworem❗️Pomóż nam pokonać glejaka!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Aktualizacje
Chemia wyniszcza organizm naszego synka❗️Musimy walczyć dalej. POMOCY!
Drodzy Darczyńcy,
dzień, w którym poznaliśmy diagnozę, rozpoczął koszmar, który trwa do dziś. Jesteśmy po dziesiątym wlewie chemii. Kacperek traci włoski, nie przybiera na wadze, bo odmawia jedzenia z bólu.W jego budzi pojawiły się zmiany wywołane chemią, które utrudniają żucie. Organizm naszego synka jest tak bardzo osłabiony, że częściej leży niż chodzi. Ten widok rozdziera nam serca.
Przed nami badanie obrazowe rezonansem magnetycznym, które pokaże, czy leczenie daje efekty. Dla Kacperka to kolejne obciążenie związane z pobytem w szpitalu i pełną narkozą, a dla nas, rodziców, strach i stres, co pokaże obrazowanie.

Każdy dzień wiąże się z ogromem utrudnień, jakie niesie ze sobą choroba nowotworowa. Synek nie dowidzi na lewe oczko, nie ma na nic sił, a leczenie wyklucza go z uczęszczania do przedszkola.
Pojawiły nam się również dodatkowe koszty, takie jak pozaszpitalne badania laboratoryjne krwi, które trzeba wykonywać co drugi dzień, jak i dodatkowe koszty związane z dojazdem do laboratorium.
Przed nami czas niepewności i oczekiwania w strachu na wyniki rezonansu. Nie poddajemy się jednak i wierzymy, że wygramy tę walkę. Z całego serca dziękujemy, że z nami jesteście. Prosimy, nie zostawiajcie nas.
Rodzice Kacperka
Opis zbiórki
Nasz synek, Kacper, był wesołym, pełnym życia dzieckiem. Skakał, bawił się, śmiał. Nim mrugnęliśmy okiem, świat się rozsypał, a my wylądowaliśmy z nim na oddziale onkologicznym.
W jeden z grudniowych wieczorów w 2025 roku zauważyliśmy u synka wytrzeszcz lewego oczka, zez i brak widzenia. Czas oczekiwania na konsultację w ramach NFZ był zbyt długi, postanowiliśmy udać się do okulisty prywatnie.
Odesłano nas do szpitala, gdzie pogłębiono diagnostykę. Słowa, które padły z ust lekarza, były jak cios prosto w serce – glejak nerwu wzrokowego. Nasz świat runął... Ogromny strach mieszał się z niedowierzaniem.

Kacperkowi wszczepiono port naczyniowy i rozpoczęliśmy chemioterapię, która łącznie potrwa 52 tygodnie. Jej skutki są trudne dla synka. Kacperek po przyjęciu ostrej chemii przez kilka dni ma spore problemy z poruszaniem się. Uskarża się też na ból mięśni, kości, żuchwy i języka. To sprawia, że nic wtedy nie je, a wodę musimy podawać mu w kropelkach, czego konsekwencją jest utrata wagi i ryzyko odwodnienia.
Kacperek jeszcze do niedawna wszystkich zarażał swoim uśmiechem i radością. Był szczęśliwym, beztroskim chłopcem. Dziś plac zabaw zamieniliśmy na pobyty w szpitalu i regularne wkłucia. Choroba sprawiła, że nie może żyć tak jak jego rówieśnicy, a każdy dzień jest dla nas sporym wyzwaniem.
Robimy wszystko, żeby uratować zdrowie i życie naszego dziecka. Walka dopiero się rozpoczęła, a nasze środki są ograniczone. Koszty dojazdów, suplementacji, dodatkowych badań, wizyt u specjalistów i leczenia ciągle wzrastają.
Dlatego dziś prosimy o pomoc w tej nierównej walce z nowotworem. Twój gest, dobre słowo oraz udostępnienie zbiórki mogą być realnym wsparciem dla naszego syna. Będziemy z całego serca wdzięczni.
Rodzice Kacperka
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
Boże Wszechmogący ,uratuj to Dzieciątko
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa210 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa80 zł