
Białaczka nie ustępuje – mały Klemek walczy z bezlitosną chorobą! Pomóż❗️
Cel zbiórki: Leki, wizyty lekarskie, rehabilitacja, sprzęt medyczny, dojazdy
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leki, wizyty lekarskie, rehabilitacja, sprzęt medyczny, dojazdy
Aktualizacje
Klemensik nadal potrzebuje pomocy!
Drodzy Darczyńcy,
Obecnie Klemensik przechodzi leczenie podtrzymujące w Oddziale Dziennym Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Stale przyjmuje szereg leków: chemię, leki przeciwwirusowe, wątrobowe, witaminy, maści dermatologiczne itp. oraz inhalacje, które w większości nie są refundowane. Dodatkowo koszty drogiego paliwa stanowią spory wydatek. Chemioterapia której poddawany jest Klemensik, jest zmienna od 100-250%, w zależności od wyników morfologii.

Synek często jeździ na konsultację do kliniki, a także dodatkowo przechodzi częste badania i odpłatną rehabilitację z fizjoterapeutą w Słupsku. Leczenie trwa już ponad półtora roku.
Koszty leczenia są wciąż duże. Wierzymy, że dzięki ofiarności ludzi dobrego serca synek powróci do pełni zdrowia i będzie mógł cieszyć się życiem ❤
Rodzice Klemensa
Opis zbiórki
Jeszcze niedawno świętowaliśmy roczek naszego synka Klemensa – był tort, prezenty i wspólna radość. Dzisiaj to wspomnienie ściska za serce i pojawia się strach, ogromny strach... Od kilku miesięcy walczymy, by te urodziny nie były jedynymi, które będziemy pamiętać. Ostra białaczka limfoblastyczna – diagnoza, która zabrzmiała jak wyrok. Jedyne co możemy zrobić, to nie poddawać się i wierzyć, że choroba wreszcie ustąpi...
Rozpoznanie nowotworu spadło na nas niczym grom z jasnego nieba. Szok, przerażenie, szukanie ratunku. Wszystko w dobie obostrzeń pandemicznych. Od marca Klemek przebywa na leczeniu w gdańskim szpitalu razem z mamą. Teraz rozpoczął się czwarty cykl chemioterapii. Jest ciężko, jego organizm jest coraz słabszy, coraz bardziej zmęczony ilością leków, sterydów i kroplówek, które musi przyjmować.

Jako ojciec i mąż robię co w mojej mocy, by pomóc przetrwać ten koszmar. Wiele leków jest nierefundowanych, a koniecznych w dalszym leczeniu. Część jest sprowadzana zza granicy. Potrzebne są pieluszki, których synek zużywa nawet 30 na dobę… Cały czas pracuję, ale co drugi, trzeci dzień jeżdżę do żony i synka pokonując setki kilometrów, zapewniając im czyste ubrania i jedzenie dla żony. Przebywają w izolatce – nie mogą jej opuścić, nie możemy się zobaczyć...

Ostatnie sześć miesięcy kursuję między domem, pracą a szpitalem. Jesteśmy w tym razem, choć osobno. Dorota jest przy synku, dbając o niego i opiekując się nim. Ja muszę zaopiekować się całą resztą, by niczego im nie zabrakło. Nie wiemy ile potrwa jeszcze leczenie, ani kiedy stan synka będzie na tyle stabilny, że będzie mógł wrócić do domu.
Choroba Klemka wywróciła nasze życie do góry nogami. Wszystko, co do tej pory było znane, pewne i bezpieczne – runęło. Każdy dzień to lista zadań do wykonania, lista która nie ma końca. Bez wsparcia byłoby jeszcze trudniej. W tym strasznym czasie nadzieją są ludzie, którzy otwierają swoje serca. To daje nam siłę, by walczyć.
Karol – tata Klemensa
- Wpłata anonimowa5 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowa200 zł
- Anonim5 zł
- BartasX zł