

Walka o sprawność Kornelka trwa! Pomocy!
Cel zbiórki: sprzęt rehab. dojazd
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: sprzęt rehab. dojazd
Aktualizacje
Kornelek jest już po operacji – wciąż potrzebna pomoc!
Kornelek właśnie jest po trzeciej operacji.
Po zdjęciu gipsu będzie mógł rozpocząć intensywną rehabilitację, która pozwoli mu pozbyć się bólu, który towarzyszył mu na każdym kroku. Dziękujemy, że jesteście z nami. Całość środków ze zbiórki zostanie przeznaczona na dalsze leczenie Kornelka!
Pomóżmy termu chłopcu normalnie żyć!
Synek przeszedł bardzo długą drogę i wiele wycierpiał, zanim trafił na lekarza, który wiedział, jak pomóc mojemu synkowi. Doktor Dror Paley dokładnie przyjrzał się nóżkom synka i dał nam nadzieję. Wiedział, na czym polega problem Kornelka i z najwyższą dokładnością wyjaśnił nam, na czym będą polegać operacje, a przede wszystkim, jaki będzie ich efekt. Jako jedyny lekarz, którego spotkaliśmy na naszej długiej drodze wiedział, o czym mówi. Cena za marzenia, żeby Kornel mógł chodzić była ogromna! Pierwszy i najważniejszy etap operacji już za nami. Jednak efekty przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Kornelek z moją pomocą stawia kroki!

Abyśmy mogli mówić o całkowitym wyleczeniu Kornel potrzebuje kolejnej operacji. To następny zaplanowany etap leczenia. Cena za zdrowie mojego synka jest ogromna. Dlatego po raz kolejny jestem tu i proszę – pomóż nam!
Tata
Opis zbiórki
Wiecie, co jest w tym wszystkim najgorsze? To, że cierpi dziecko, które kompletnie nie wie, dlaczego tak się dzieje. Podchodzę, ocieram łzy, całuję w czoło i pocieszam. Wiem, że na to nie zasłużył, że życie jest wobec niego niesprawiedliwe i okrutne, dlatego staram się go chronić, ale życie nie zawsze mi na to pozwoli. Nigdy nie pogodzę się z tym, że mój synek nie może samodzielnie przejść kilku metrów, że upada, a jego stawy wykrzywiają się w nienaturalny sposób. Zespół Downa, z którym Kornelowi przyszło żyć to ogromne piętno, od którego nie ma ucieczki. Ból zwichniętych kolan, cierpienie, które powoduje łzy – można pokonać, ale potrzebne są pieniądze, których nigdy nie uda się nam zdobyć bez Waszej pomocy.

Kiedy przyszedł dzień porodu, czekałam na zdrowego synka, który wreszcie wypełni to miejsce, które na niego uszykowaliśmy. Wiedzieliśmy, że potrzebujemy tego dopełnienia, że będziemy w końcu szczęśliwi. Poród, który miał być czymś radosnym, przerodzi się w koszmar. Na salę porodową wyjeżdżałam pełna nadziei i radości. Wyjeżdżałam płacząc.
Podczas wszystkich badań prenatalnych nic nie zaniepokoiło żadnego z lekarzy, nie było żadnych złych podejrzeń, żadnego zastanowienia. Leżąc na łóżku, miałam w głowie tylko jedną myśl – pokażcie mi wreszcie mojego synka… Wtedy właśnie padły słowa, które zmieniły wszystko, zabrały nadzieje i rozpoczęły cierpienie, które trwa do dzisiaj.
“Pani synek prawdopodobnie jest chory, podejrzewamy Zespół Downa, ale u tak małego dziecka, konieczne są dodatkowe badania. Modliłam się, żeby to był zły sen, żeby lekarz się pomylił, by wszystko dobrze się skończyło. Do samego końca miałam nadzieję...
Po badaniach nie było już wątpliwości – Kornel urodził się z Zespołem Downa, i całe jego życie to stygmaty upośledzenia, które będziemy chcieli kolejno eliminować. Dla rodzica, który słyszy taką diagnozę, wali się świat, choć nie zna jeszcze nawet promila konsekwencji tej choroby. W takiej chwili liczy sie wygląd, który z czasem nie będzie miał znaczenia. Gdy opadają emocje, do głosu dochodzi serce! Matka bierze na ręce swoje dziecko, zaczyna je karmić, dotykać, głaskać, czuć jego ciepło. Tak rodzi się miłość do najsłabszego – miłość, która nie zniesie już żadnego cierpienia.

Kornelek bardzo słabo rozwijał się intelektualnie, nie chciał się z nami komunikować i zamykał się we własnym świecie. Prawdziwe nieszczęście miało dopiero przyjść. O ile rozwój intelektualny od początku kulał, o tyle motoryczne nasz synek rozwijał się bardzo dobrze. Bardzo szybko, jak na dziecko z Zespołem Downa, zaczął stabilnie siedzieć, a po kilku miesiącach przyszedł czas na pierwsze samodzielne kroki…
Cieszyliśmy się, że w swoim tempie, ale wciąż idzie do przodu, że może przyjdzie dzień, kiedy razem pójdziemy na spacer. Wtedy Kornel zaczął upadać, wić się z bólu… Najpierw robił kilka kroków, po czym padał, jakby ktoś podciął mu nogi. Rzepki w kolanach uległy zupełnemu zwichnięciu i nie znajdują się nawet we właściwym miejscu. Kornelek nie może chodzić, przewraca się, cierpi, bo takie uszkodzenie stawu to potworny ból.
Cierpiałam razem z nim, kiedy widziałam, jak choroba niszczy jego życie. Kiedy straciłam już nadzieję, pojawiło się światełko w tunelu… Leczeniem najbardziej skomplikowanych przypadków, takich jak u Kornelka, zajmują się lekarze w Paley European Institute.

Doktora Paleya i jego cudownego zespołu, chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. To oni dokonali pierwszego cudu w życiu Kornelka – dali mu szanse na samodzielne chodzenie! Pierwsza operacja to był prawdziwy przełom. Wreszcie mogliśmy bar go pod ręce i prowadzić na własnych nóżkach! Do pełni szczęścia potrzebna jest jeszcze jedna, po której nasz synek może już samodzielnie chodzić.
Cena za zdrowie naszego synka jest ogromna. Kwota za operację obu jego nóżek przerasta możliwości moje i rodziny. Dlatego proszę, pomóż nam! Bez Ciebie nie damy rady, bez Ciebie Kornel nigdy nie będzie chodził.
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Łukasz50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
10 zł