

Życie Piotra to seria miażdżących zdarzeń❗️ Ty byś to udźwignął❓
Cel zbiórki: Leczenie, sprzęt medyczny i rehabilitacja
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie, sprzęt medyczny i rehabilitacja
Opis zbiórki
Już od dzieciństwa doświadczałem tej gorzkiej odsłony życia. Moja mama była alkoholiczką, więc trafiłem do domu dziecka. Zaadoptowali mnie dziadkowie. Gdy miałem 16 lat dziadek umarł. Ostatnio los przeszedł sam siebie.
Jest mi niezręcznie pisać o swojej sytuacji życiowej, w jakiej się znalazłem, lecz bez próby i wołania o pomoc na pewno nie zmieni się na lepsze.
22 czerwca obchodziłem 29 urodziny. Jak co dzień wracałem z pracy. Była już noc. Przechodziłem przez polanę, która dzieli mój dom z miejscem pracy. To kilka minut drogi. Dosłownie.
W pewnym momencie zaczepiła mnie zgraja chłopaków. Nie wyglądali groźnie. Zapytali o papierosa. Nie miałem. Zaczęli się zachowywać agresywnie. Chciałem iść dalej, do domu, zmęczony po 15 godzinach pracy. Zagrodzili mi drogę. Tym razem żądali pieniędzy i telefonu. Jeden z nich ni stąd, ni zowąd wyjął maczetę i wbił mi ją w nogę. Krew zaczęła tryskać na wszystkie strony. To był dla mnie szok. Napastnicy przerażeni tym, co zrobili, uciekli.
Wykrwawiałem się. Resztkami sił zdjąłem pasek i zacisnąłem ranę. Zespół medyczny, który udało mi się wezwać w przypływie adrenaliny, przybył w ostatnich minutach mojego życia, które miało się zakończyć. W szpitalu okazało się, że straciłem 2,5 litra krwi! W ciele człowieka krąży 5 litrów. To cud, że żyję.
Agresor trafił mnie w tętnice i wiele innych żył wraz ze ścięgnami w lewym podudziu. Mam całkowicie bezwładną lewą nogę. Rokowania w pierwszych dniach zakładały amputację kończyny. Od tego uchroniły mnie nerwy, które zachowały się w dwóch palcach. Kość piszczelowa jak i strzałkowa zostały złamane wskutek uderzenia maczetą. Minęły ponad dwa miesiące od tego wydarzenia. Kość strzałkowa nadal nie chce się zrosnąć.
Dziękuję Bogu, że żyje. Mimo wszystko już do końca życia będę niepełnosprawny. Będę powłóczył stopą po ziemi. Nie odzyskam sprawności, czucia, poczucia stabilności i ruchu w stopie.
Od śmierci dziadka jestem głową rodziny. Nie było to dla mnie łatwe przejąć tak poważną rolę w tak młodym wieku. Jednak zrobiłem to i podołałem. Przynosiłem pieniądze do domu, by babcia miała zapewnionych lekarzy, leki, opłacone rachunki i wszystko inne. Mogłem się podjąć każdej pracy, byleby sprostać zadaniu. Gdy miałem 17 lat dowiedziałem się, że moja mama miała wypadek. Przeszła poważne operacje. Chirurdzy musieli amputować jej nogi. Od tego momentu jej nogami są cztery kółka wózka inwalidzkiego. Wybaczyłem mojej mamie wszystkie stracone lata. Od 11 lat nie pije. Nią też starałem się opiekować, jak umiałem. Zapewniłem jej miejsce w Domu Pomocy Społecznej, gdzie ma stałą opiekę, leki, jedzenie.
Teraz nie jestem w stanie opiekować się nikim. Babcia na nowo musi się mną opiekować. Nie starcza nam na podstawowe potrzeby, rachunki. Zadłużamy się. Babcia dostaje 600 złotych emerytury, ja mam zaledwie 380 złotych 3-miesięcznego zasiłku z Ośrodka Pomocy Społecznej. To wszystkie nasze przychody. Nie wiem, co mam robić. Babcia się zamartwia i odchodzi od zmysłów. Wstyd się przyznać, ale sam płaczę po kątach, tak by nie widziała.
Błagam o pomoc! Potrzebuję tej rehabilitacji, by stanąć na nogi, by móc dalej utrzymywać rodzinę, siebie. Jestem wdzięczny za życie, za wszystko, co dostałem, za babcię, która mi pomaga, ale ja mam 29 lat! Nie mogę tak siedzieć w domu. Muszę pracować, ale bez rehabilitacji nie jest to możliwe!
Z góry dziękuję za każdą wpłatę.
Piotr
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Adam50 zł
Wariat powodzenia i trzymam kciuki żeby się powiodło