
Ostatni cykl terapii, by wygrać z guzem mózgu! Potrzeba 150 tysięcy złotych, by go pokonać! Błagamy, pomóż❗️
Cel zbiórki: Leczenie wspomagające
Cel zbiórki: Leczenie wspomagające
Opis zbiórki
Mój ukochany mąż i wspaniały ojciec w obliczu śmiertelnej choroby — guz mózgu, glioblastoma IV stopnia. Każdego dnia budzimy się w rzeczywistości, która jest nieprzewidywalna i zasypiamy z nadzieją, że następny dzień nie przyniesie nic gorszego...
Lecz codzienność nie odpuszczała, a docierające nas wiadomości były coraz bardziej druzgoczące: guz nie nadaje się do chirurgicznego usunięcia, brak możliwości leczenia, stan zdrowia i samopoczucia coraz gorsze. Bywały dni, gdy towarzyszyły nam myśli, których nikt nie był w stanie wypowiedzieć na głos. Myśl, że jest przy mnie człowiek, którego jutro może nie być, jest najgorszą i najbardziej przerażającą. Bałam się, że będę musiała się żegnać z mężem do czasu podjętej radioterapii.
To był cud, o który się modliliśmy dniami i nocami. Terapia przyczyniła się do zmniejszenia guza, poprawiła się motoryka i ogólne funkcjonowanie Leszka. Po wielu ciężkich dniach, w końcu pojawiła się nadzieja!
Kontynuacją leczenia miała być chemioterapia. Nie rozumieliśmy tej decyzji, ponieważ wyniki badania histopatologicznego jednoznacznie wykazały jej nieskuteczność w przypadku tego guza. Zrozpaczeni, złożyliśmy dokumentację medyczną do kliniki w Kolonii, która specjalizuje się w leczeniu glejaka. Całe szczęście Leszek przeszedł kwalifikację! Zdecydowaliśmy się kontynuować walkę w Niemczech.
W obecnej chwili trwa już drugi, z trzech, cykli leczenia. Postępy są widoczne gołym okiem. Każdego dnia odzyskujemy wiarę, gdy Leszek ma siłę na najprostsze, codzienne aktywności. Mąż jest w stanie pójść na spacer, wchodzi samodzielnie po schodach, radzi sobie coraz lepiej! Wraca płynność mowy, ciągłość myśli, pamięć oraz poczucie humoru. Otrzymujemy nie tylko czas, ale prawdziwą poprawę i szansę na pokonanie nowotworu!
Aby ten sukces trwał, leczenie musi być kontynuowane. Samodzielnie pokryliśmy koszty dwóch cykli leczenia. Przed nim trzeci, który rozpocznie się już w styczniu! Wydaliśmy wszystkie życiowe oszczędności... Na ostatni etap nie mamy już ani grosza. Koszt to około 150 tysięcy złotych. Bez wsparcia finansowego to będzie koniec. Nie mamy już z czego oszczędzać, by w tak krótkim czasie uzbierać taką kwotę.
Wierzymy z całych sił, że pomimo przeszkód się uda! To tak jakby widzieć metę i stanąć w miejscu. Dać się dogonić największemu potworowi, jakim jest nowotwór. Prosimy, nie dopuść by przegrał...
rodzina Leszka
Wpłaty
- Kasia50 zł
Przedewszystkim dużo wiary i wewnetrznej siły na pokonanie tego Dziada, Moja Kochana Mamusia pokonała złośliwy nowotwór dwukrotnie i życzę Panu tego samego 😉
- Wpłata anonimowa50 zł
- Agnieszka10 zł
Dużo siły i nadzieji
- Wpłata anonimowa10 zł
Trzymam kciuki. Bądźcie silni
- Wpłata anonimowa50 zł