O sprawność, zdrowie, przyszłość... Łukasz walczy z chorobą!

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 912 osób
47 979 zł (100,22%)
Zbiórka na cel
Elektryczny wózek i półroczna rehabilitacja - szansa na sprawność

Łukasz Podgórski, 21 lat

Turek, wielkopolskie

Dystrofia mięśniowa Duchenne’a

Rozpoczęcie: 4 Września 2019
Zakończenie: 15 Listopada 2019

25 Października 2019, 09:14
Cena wózka uległa zmianie. Znów potrzebujemy Waszej pomocy!

Jesteśmy niezmiernie wdzięczni za Wasze zaangażowanie w naszą zbiórkę i każdą wpłatę na pomoc Łukaszowi. Doceniamy każdy, najmniejszy gest! 

Łukasz Podgórski

Kiedy byliśmy przekonani, że syn ma już zapewniony wózek, otrzymaliśmy nowy kosztorys. Cena urządzenia znacznie wzrosła, a my znaleźliśmy się w punkcie wyjścia, znów potrzebujemy pomocy. 

Znów stajemy przed Wami i prosimy o wsparcie, jesteście naszą nadzieją!

Ta choroba to dla niektórych wyrok wykluczenia, cierpienia i zapowiedź śmierci bez możliwości ruchu ręką. Dla mnie to wyzwanie. Pokonywania słabości, przeciwności. Snuję jednak plany na przyszłość. To jedyna rzecz, która w tym momencie trzyma mnie przy życiu. 

Choroba jest ze mną tak długo, że czasem czuję się, jakby stała się częścią mnie. Nie oznacza to jednak, że postanowiłem ją zaakceptować i poddać się bez walki. Kilkanaście lat na wózku inwalidzkim nauczyło mnie pokory… Pokazało, że życie osoby niepełnosprawnej nie jest końcem świata. Niestety, życie jest nieprzewidywalne. Jestem na kolejnym życiowym zakręcie. Wciąż zadaję sobie pytanie: czy jest jeszcze dla mnie szansa? Nie znam przyszłości, nie wiem, co szykuje dla mnie los, ale jedno jest pewne - jeśli teraz się poddam to będzie koniec. Choroba całkowicie zdominuje moje życie, a ja zamiast spełniania kolejnych marzeń i planowania wyzwań, będę skazany na gwałtowny postęp choroby i ogromny ból, które odbiorą wszystko, o co ja i moja rodzina walczyliśmy przez wiele lat. 

Łukasz Podgórski

Mam 21 lat. Ludzie w moim wieku dokonują ważnych wyborów, odkrywają swoje pasje, podróżują. Dla mnie szczytem marzeń jest poruszanie rękami, chociażby delikatne. Mogę to robić tylko dzięki operacji, która odbyła się 6 lat temu. To właśnie wtedy znalazłem się na granicy, choroba odebrała mi siłę we wszystkich mięśniach, nie mogłem nawet samodzielnie jeść. Dzięki interwencji lekarzy dostałem szansę, ich pomoc uratowała namiastkę mojej samodzielności. Bo o pełnej nie ma mowy, szczególnie teraz, kiedy moja rehabilitacja została zawieszona. Długo korzystałam z dobrodziejstw, jakie niosła za sobą praca z fizjoterapeutą, niestety mojej rodzinie zabrakło środków. Szczególnie, że rehabilitacja to tylko część moich potrzeb wynikających z choroby… Poza nią, przyjmuje mnóstwo leków powstrzymujących rozwój choroby i stopniowe odbieranie mi sprawności. 

Kiedy byłem przekonany, że wykorzystałem już limit nieszczęścia mój wózek, którym poruszam się na co dzień, uległ poważnej awarii. To wysłużony sprzęt, korzystam z niego od ponad 12 lat. Moi rówieśnicy pewnie wybierają właśnie pierwsze auta, a ja… marzę o sprzęcie umożliwiającym wyjście z domu. Nie chcę być jednym z tych niepełnosprawnych, którzy siedzą zamknięci w czterech ścianach, pielęgnując wyobrażenia o świecie. Chcę być jak każdy. Wielu ludzi nie wyobraża sobie podróżowania 12-letnim autem, a co dopiero wózek, który stanowi przedłużenie moich nóg. Postępujący zanik mięśni skutecznie wykluczył mnie z życia, a wózek, którym poruszałem się przez wiele lat z przerażającą prędkością zbliża się do limitu przebytych kilometrów. Nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez wózka. To tak, jakby ktoś po raz drugi zabrał mi nogi. 

Nowy wózek, rehabilitacja… choroba to nie tylko cierpienie. To ogromne koszty generowane przez recepty, zalecenia lekarskie, niezbędne zabiegi. Moja mama poświęciła mi wszystko, za te lata opieki, pomocy i wsparcia nigdy jej się nie odwdzięczę. Z perspektywy czasu wiem, że to najcięższa praca jakiej mogła się podjąć… Do niedawna tata utrzymywał całą naszą rodzinę, ale jego też dopadła choroba. To sprawiło, że zaczęliśmy rezygnować z kolejnych wydatków. W tej sytuacji nie pozostaje mi nic innego: muszę prosić o pomoc! Tylko dzięki Waszemu wsparciu mam szansę na normalność. 

Ta szansa może się nie powtórzyć, bo chore mięśnie nie poddawane regularnej rehabilitacji będą działały coraz gorzej, aż czasem utracę sprawność, być może już na zawsze. Podobnie z wózkiem - jeśli mój ostatecznie podda się w walce o kolejne kilometry zostanę z niczym - moja mama nie może nosić mnie na rękach, nie jestem już małym chłopcem. 

Mam mnóstwo planów, to one sprawiają, że jakoś przeżywam dzień za dniem… Gdyby nie nadzieja, że mogę liczyć na pomoc innych, pewnie już dawno bym się poddał. Tymczasem to Ty możesz sprawić, że mój los się odmieni, że znów, mimo niepełnosprawności zapomnę, choć na chwilę o tym, że los sobie ze mnie zadrwił zbyt wiele razy.

Ładuję...

7,66 zł

Adquesto

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 912 osób
47 979 zł (100,22%)