

Parę lat temu nowotwór zabrał moją mamę – dziś o życie walczę ja❗️ Pomóż mi wygrać z glejakiem❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, turnusy, dieta, sprzęt rehabilitacyjny
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, turnusy, dieta, sprzęt rehabilitacyjny
Aktualizacje
Twoja pomoc wciąż jest potrzebna! Po miesiącach ciężkiej walki nastąpił PRZEŁOM!
Po miesiącach ciężkiej walki wreszcie zaczęły pojawiać się wyraźne oznaki poprawy. Ostatnie badanie rezonansu magnetycznego wykazało zmniejszenie zmian nowotworowych. Obrzęki zanikają, a mój organizm powoli odzyskuje równowagę.
Po odstawieniu sterydów i wprowadzeniu terapii moja waga znacznie spadła. To dla mnie ogromna motywacja, bo widzę, że wysiłek się opłaca. Nadal jednak wracają stany zapalne w mięśniach i stawach, a zmiany pogody potrafią mocno nasilić spastyczność i objawy neurologiczne.

Choć efekty nie są jeszcze trwałe, pokazują, że moje ciało odpowiada na leczenie. Rehabilitacja bywa bolesna i wyczerpująca, ale daje mi nadzieję, że każdy kolejny krok prowadzi mnie w stronę sprawności.
Największą radość daje mi możliwość choćby krótkich spacerów i prób jazdy na rowerze z moim ukochanym psem. Niestety wciąż mierzę się z ograniczeniami: nie mogę korzystać z fizykoterapii, a rehabilitacja neurologiczna nie jest refundowana i wiąże się z ogromnymi kosztami.

Mimo trudności czuję, że wszystko powoli zmierza w dobrą stronę. Lekarze są zaskoczeni tak znaczną poprawą i mówią, że to prawdziwy cud, że tak dobrze funkcjonuję przy tak rozległych uszkodzeniach mózgu. To dodaje mi wiary i nadziei, których kurczowo się trzymam.
Wsparcie, które otrzymuję, pozwala mi walczyć i nie zatrzymywać się w miejscu — dzięki Wam mogę iść dalej po zdrowie, sprawność i normalne życie. Moja walka jednak wciąż trwa i trwać będzie jeszcze długo. Dlatego proszę, zostańcie ze mną!
Łukasz

Opis zbiórki
Cześć, mam na imię Łukasz i chcę podzielić się z Wami moją historią. Jeszcze 8 miesięcy temu cieszyłem się zdrowiem, jeździłem na rowerze, uwielbiałem góry… Wszystko zaczęło się nagle - 26 czerwca 2024 roku. Obudziłem się wypoczęty i pełen energii, zdawało się, że nic mi nie dolega. Kiedy jednak wstałem z łóżka, okazało się, że nie mogę normalnie chodzić, moja lewa noga bezwładnie sunęła po podłodze. Myślałem, że to nic wielkiego, że źle spałem i muszę poćwiczyć. Jednak mój stan się nie poprawiał, a wraz z kolejnymi dniami pojawił się lekki niedowład lewej strony ciała, który zaczął się nasilać w bardzo szybkim tempie…
Wstępnie lekarze podejrzewali silny ucisk na nerw, jednak badanie rezonansu nie wykazało aż tak istotnego pogorszenia. Po tygodniu na oddziale w szpitalu wykonano mi kolejny rezonans, tym razem głowy. Wynik był mrożący, guz mózgu w płacie czołowo-ciemieniowym! Mimo tak trudnych wieści – nie załamałem się. Starałem się zachować rozsądek, a ludzie wokół byli wręcz pełni podziwu za mój spokój i pozytywne podejście. Niestety, pod koniec sierpnia usłyszałem diagnozę, która potwierdziła jedną z najgorszych opcji – glejak gwiaździsty anaplastyczny mózgu III stopnia.

To było przerażające, tym bardziej że pięć lat wcześniej nowotwór zabrał moją kochaną mamę. To był dla mnie i mojej rodziny ogromny cios, z którego do dziś ciężko się podnieść. Od czasu diagnozy do śmierci mamy upłynęły tylko 3 miesiące…
Pięć lat później okazuje się, że mam walczyć dokładnie z tą samą chorobą, równie zaawansowaną i bardzo chciałbym tę walkę wygrać. Jednak nie sama diagnoza była najgorsza, podczas biopsji doszło do poważnych komplikacji, które doprowadziły w późniejszym czasie do paraliżu połowiczego, ataków padaczkowych oraz ciężkich zaburzeń neurologicznych w głowie. Dopiero wówczas mój świat runął w gruzach, a uśmiech na twarzy zamienił się w łzy, stanąłem do ciężkiej i nierównej walki o powrót do zdrowia.

Guz ze względu na umiejscowienie okazał się nieoperacyjny, a każda nowa informacja była coraz mniej pocieszająca. Jedyną opcją leczenia był 6-tygodniowy kurs jednoczesnej radioterapii i chemioterapii oraz kolejnych 6 kursów uzupełniających samej chemioterapii. Początkowo wszystko szło dobrze mimo zastosowania bardzo wyniszczającej metody leczenia. W połowie stycznia podjęto decyzje o zaprzestaniu dalszej terapii ze względu na silne pogorszenie mojego ogólnego stanu zdrowia.

Mój stan zdrowia nie pozwala mi aktualnie na aktywność zawodową ani na samodzielne przygotowanie choćby posiłków i ogólnej egzystencji. Rodzina pomaga mi jak może, lecz niestety koszty leczenia przekraczają nasze możliwości. Bez fizjoterapii nie jestem w stanie normalnie funkcjonować. Lekarze zalecają stałą rehabilitację, wzmocnienie i odbudowanie układu odpornościowego oraz odwracanie skutków podawanych sterydów, co wiąże się ze stosowaniem różnych prywatnych terapii, kosztownych leków i suplementów. Niezwykle ważne jest także przestrzeganie odpowiedniej diety oraz sukcesywne zwiększanie aktywności fizycznej.
Staram się myśleć pozytywnie i walczyć z chorobą, ale jest to ciężka, pełna bólu i wyzwań droga. Nie chcę się jednak poddawać i wierzę, że znajdą się osoby, które zechcą zawalczyć razem ze mną. Proszę Was o wsparcie w walce z tak trudnym przeciwnikiem, jakim jest glejak. Każda, nawet najmniejsza wpłata to dla mnie szansa na dalsze leczenie i powrót do zdrowia.
Łukasz
- Wpłata anonimowaX zł
- Adam M200 zł
- Wpłata anonimowa500 zł
Wracaj do zdrowia Czesiu!
- Wpłata anonimowa10 zł

Szybkiego powrotu do zdrowia!
- Wpłata anonimowa10 zł