Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Walczę o życie i o szansę na przyszłość - proszę, pomóż!

Łukasz Wiśniewski

Walczę o życie i o szansę na przyszłość - proszę, pomóż!

364 117,00 zł ( 68,45% )
Do końca: 9 dni Brakuje: 167 798,00 zł
Wsparło 10740 osób

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0065953
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0065953 Łukasz
Cel zbiórki:

Leczenie nowotworu, proteza ręki

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Łukasz Wiśniewski, 23 lata
Ruciane- Nida, warmińsko-mazurskie
Mięsak Ewinga - nowotwór złośliwy kości prawego przedramienia z przerzutami
Rozpoczęcie: 8 Kwietnia 2020
Zakończenie: 5 Lutego 2022

Aktualizacje

Nowe wieści z pola walki o życie! Pomoc dla Łukasza pilnie potrzeba!

Chciałbym byście byli na bieżąco z tym co dzieje się u mnie, dlatego wysyłam Wam nowe wieści. 

W kwietniu do mojego leczenia chemioterapią dołączono radioterapię. Przyjmowałem ją codziennie przez około dwa tygodnie. Skutki uboczne pojawiły się z opóźnieniem. Gdy jem lub piję, czuję przeszywający ból w klatce piersiowej, który uniemożliwia mi złapanie oddechu.

Po radioterapii wróciłem do chemii. Niestety, wyniki zaczęły się pogarszać. Lekarz podjął decyzję o zmianie cykli chemii. Teraz przyjmuję chemię przez cztery dni i później mam dwa tygodnie wolnego.

I właśnie po powrocie ze szpitala, zaraz po tym jak miałem zacząć dwa tygodnie odpoczynku od chemii, skutki uboczne leczenia dały o sobie znać. Przez neuropatię w lipcu uszkodziłem sobie kolano.  Na prostej powierzchni wykręciła mi się noga. Doszło do najgorszego z urazów kolana. Mam naderwane ścięgna, rzepkę, zbierający się płyn i krew. Bolało i boli okropnie...

Ale nie to było najgorsze. Właśnie wtedy tak naprawdę przekonałem się, jak ciężko jest mi bez prawej ręki. Ortezy na kolano nie mogłem nałożyć sam. Musiał mi ktoś w tym pomóc. O kąpieli samemu mogłem zapomnieć. Nie mam jak podpierać się kulą, przez co mimo ortezy obciążam kolano i pogłębiam uraz. Teraz jeszcze bardziej potrzebuję protezy ręki, by odciążyć moich bliskich. Dziś bez ich pomocy nic nie jestem w stanie zrobić sam...

Łukasz Wiśniewski

Kolejną sprawą są moje wyniki...

28 sierpnia pojechałem na kontrolę. Lekarz wezwał mnie do gabinetu. Zaczął od dobrych wiadomości: z tomografii i z badania PET wyszło, że guzy, które mam w płucach zaczęły się minimalnie zmniejszać! Co oznacza, że leczenie przynosi już swoje pierwsze pozytywne skutki!

Niestety czekały na mnie również złe wiadomości. Okazało się, że mam stany zapale w płucach oraz jelicie. Wyniki krwi również są fatalne...

Wątrobę mam bardzo powiększoną, białych krwinek jest o przeszło połowę mniej. Nic nie jest tak, jak powinno... Nic nie mieści się w normie. Niestety jest to skutkiem leczenia, które powoli wyniszcza nie tylko tego potwora siedzącego w moim ciele, ale również i mnie...

Bardzo potrzebuję protezy, a wciąż nowe leki generują duże koszty, dlatego zwracam się do Was po raz kolejny z ogromną prośbą!

Ta zbiórka trwa już tak długo, proszę, pomóżcie mi zakończyć ją jak najszybciej... Pomóżcie zebrać mi potrzebną kwotę... Każda złotówka jest ważna. Bardzo proszę...

Łukasz

Trwa walka o życie Łukasza❗️Twoja pomoc jest bezcenna...

Po ponad miesiącu oczekiwania straciłem ostatnią nadzieję, że w końcu będę miał szansę na wyzdrowienie. Dotarły do mnie okropne wiadomości ze szpitala w Warszawie...

Nie zakwalifikowałem się na drugie już leczenie kliniczne, w którym pokładałem tak wielką nadzieję i musiałem wrócić do leczenia chemioterapią. Bałem się powrotu do tego leczenia. Tak bardzo nie chciałem znów przyjmować chemii... Ale niestety jest to jedyna opcja ratowania mojego życia, jaką mogą na chwilę obecną zaproponować mi lekarze w Polsce i za granicą. Teraz została mi już tylko cicha nadzieja na to, że mój organizm wytrzyma jakoś to wszystko...

Łukasz Wiśniewski

Strasznie się boję, że moje nerki i wątroba rozsypią się, a neuropatia, która w tym momencie jest bardzo rozwinięta, pogłębi się i zostanę przez to przykuty do wózka. Boję się tego, że po powrocie z chemii nie będę miał siły na spotkania z przyjaciółmi, pogłębianie swoich zainteresowań, zdobywanie nowych wspomnień, po prostu na nic... A moje dalsze życie będzie polegać jedynie na wyjazdach na leczenie, a po powrocie przykuciu do łóżka z powodu osłabienia i innych dolegliwości powiązanych z chemią... I jeżeli lekarze mają rację, to tak będzie wyglądać już całe moje dalsze życie...

Leczenie chemioterapią, choć jest refundowane, to wszystkie leki przeciwdziałające jej skutkom ubocznym kosztują bardzo dużo. Moja wątroba jest bardzo zniszczona po ostatniej chemii i cały czasu muszę wspomagać ją różnymi lekami. Neuropatia także przypomina mi o sobie coraz częściej, co wiąże się z przyjmowaniem coraz to większych dawek leków. Do tego dochodzą jeszcze bóle fantomowe, które pogłębią się podczas przyjmowania chemii, co będzie również skutkowało zwiększeniem dawki leków przeciwbólowych...

Łukasz Wiśniewski

Na liście miesięcznych wydatków w aptece znajduje się jeszcze mnóstwo innych leków, suplementów diety i wlewów, które mają za zadanie wspomóc mój organizm. Same leki kosztują ponad 5 tysięcy miesięcznie, nie wspominając już sprzętach do rehabilitacji, których z miesiąca na miesiąc przybywa, konsultacjach z lekarzami za granicą, które w przeliczeniu na złotówki osiągają ogromne kwoty, i jeszcze innych różnych nieprzewidzianych wydatków... 

I choć zakup tych wszystkich rzeczy jest bardzo kosztowny, to wiem, że tylko dzięki Wam jest on możliwy. Dlatego wciąż proszę o pomoc...

Ja nie tracę nadziei! Wierzę w to, że w końcu, znajdzie się lek, który sprawi, że wyzdrowieję! Jednak by to było możliwe, muszę cały czas walczyć i wspomagać organizm, żeby doczekał leczenia...

Starania o protezę zmieniły się w dramatyczną walkę o życie❗️ Ratuj Łukasza!

Gdy zaczynaliśmy tę zbiórkę, prosiłem o wsparcie na zakup protezy. Rękę straciłem w walce z rakiem... I choć nadal byłem w trakcie leczenia, sądziłem, że jestem na dobrej drodze, że pokonam potwora i zacznę odzyskiwać to, co mi zabrał. Niestety...

Ostatnie wyniki badań i rozmowa z panią doktor nie dały mi złudzeń. Nowotwór powrócił ze zdwojoną siłą! Muszę stoczyć z nim już trzecią walkę!

Mój przeciwnik jest coraz bardziej agresywny, a ja jestem coraz słabszy, aby z nim walczyć. Zaatakował moje płuca i prawą kość udową. Wiem, że ta walka będzie walką na śmierć i życie... Moje życie!

Łukasz Wiśniewski

Nie chcę umierać, mam tyle planów, marzeń... Tylu rzeczy jeszcze nie zobaczyłem i nie zrobiłem. To jeszcze nie mój czas!

Szukamy możliwości leczenia na całym świecie. Jednocześnie błagam Was o dobre myśli, ale także o wsparcie finansowe, bo koszty leczenia są dramatycznie wysokie... 

Łukasz

Nie mamy dobrych wieści... Łukasz bardzo potrzebuje Waszego wsparcia!

Dziś przyjechałem na kolejną dawkę chemii do centrum onkologii. I usłyszałem tu wiadomość, jakiej strasznie się obawiałem. Chemia, którą będę przyjmował tu do piątku, jest już ostatnią chemią, jaką przyjmę. Wiem, że wielu z was pomyśli, że przecież jest to bardzo dobra wiadomość, ale niestety tak nie jest...

Obawiałem się tego od ostatniej wizyty w szpitalu. Właśnie tego, że gdy przyjadę tu kolejny raz, a doktor powie mi, że to już koniec. Że nie mogę przyjmować dalej chemii, że każda kolejna kropla przybliża mnie do jeszcze większej niepełnosprawności i że po prostu biorąc ją, zagrażam swojemu zdrowiu...

Łukasz Wiśniewski
Bałem się, że to usłyszę, bo wiem, że wiąże się to z większym prawdopodobieństwem przerzutów. I choć wiem, że moje nogi i ręka, w których w chwili obecnej nie mam czucia i są one zdrętwiałe, prawdopodobnie nie wrócą do normalności, że już zawsze będę musiał borykać się z bólem i brakiem czucia, miałem nadzieję, że dostanę chemię do końca. Że w końcu będę miał większe szanse na wygranie wojny z tym bardzo ciężkim przeciwnikiem. Teraz moje zdrowie i wygrana w tej wojnie stoją pod wielkim znakiem zapytania...

Lekarka uświadomiła mnie, że na ustąpienie dotychczasowych  dolegliwości jest bardzo mała szansa, a kolejna chemia mogłaby spowodować, że przestałbym chodzić. Teraz pozostało mi czekać. Czekać i mieć nadzieję, że dotychczasowa ilość przyjętej przeze mnie chemii pomoże mi zwyciężyć z nowotworem...

Niedługo będę jechał na badanie, którego wynik pokaże, czy w moim organizmie są przerzuty, czy też nie. Wynik, o którym sama myśl mnie przeraża. Boję się, że niestety przegram tę wojnę. Walkę, która jest bardzo nierówna. Mój przeciwnik ma tak dużo siły. Walka z nim niszczy mnie od środka. Mój organizm słabnie.

Najpierw wątroba, później nerki, a teraz moja jedyna ręka i nogi. Nowotwór odebrał mi już zbyt wiele. Zabrał marzenia i hobby, rękę, która była mi tak potrzebna, boję się, że teraz sięgnie po moje życie....

Kolejna chemioterapia, kolejne badania i kolejne problemy... Łukasz prosi o pomoc!

Przed poprzednim wyjazdem na chemię zacząłem odczuwać drętwienie stop i lewej ręki. Podczas pobytu na chemii skonsultowałem swoje dolegliwości z moją doktor, która powiedziała, że dolegliwości te nie są zbyt poważne i prawdopodobnie wynikają z mojego braku aktywności.

To prawda - między chemiami nie mam siły na żadne aktywności, jedynie w ostanie dni przed wyjazdem zaczynam robić się bardziej aktywny, co nie trwa zbyt długo, bo jadę po kilku dniach na kolejną dawkę chemii i znowu nie mam siły na nic...

Niestety, ale przed ostatnim wyjazdem na chemioterapię objawy te bardzo się nasiliły. Drętwienie stóp było już na tyle mocne, że znacznie utrudniało mi chodzenie, Nie czując, jak stawiam stopy, często się potykałem, uderzałem. Do tego doszło również bardzo mocne drętwienie lewej ręki. Ręka drętwiała, a przeszywający ją ból był w niektórych momentach nie do zniesienia.

Po przyjeździe do szpitala powiedziałem od razu o wszystkim swojej doktor, która z niepokojem poszła skonsultować te objawy z innym lekarzem. Usłyszałem złe wieści. Poinformowała mnie, że długotrwałe leczenie chemią zaczęło niszczyć mi nerwy. Dowiedziałem się również że dalsze przyjmowanie chemii wiąże się z ryzykiem stałego ich uszkodzenia...

Niestety przy braku jednej ręki, to, że druga staje się w pewnym stopniu niesprawna, przez brak czucia, drętwienie i ból, utrudnia mi bardzo życie.

Doktor rozważała przerwanie podawania mi chemii. Byłoby to jakieś rozwiązanie na owe dolegliwości, ale niestety, wcześniejsze zakończenie leczenia mogłoby również wiązać się z nawrotem choroby, czego chcielibyśmy uniknąć. Czy ze sprawną w 100% lewą ręka, czy też nie, ja muszę dokończyć leczenie i wygrać w końcu wojnę z nowotworem. który nie daje mi normalnie żyć!

Zmniejszono mi dawki chemii. Dostałem również, do już i tak ogromnej liczby przyjmowanych przeze mnie leków, kolejne, które powinny nieco pomóc na nerwy. Niestety leki te mają bardzo złe działanie na wątrobę, która była już doszczętnie zniszczona przez leczenie i której uszkodzenie do dziś odczuwam i próbuje naprawić, przyjmując kilka różnych leków...

Wcześnie przez wątrobę miałem przerwane leczenie i skończyło się to nawrotem choroby...

Zostały dwa tygodnie do następnego wyjazdu do kliniki. Jeżeli drętwienie i bóle choć trochę nie ustąpią, moje leczenie i zarazem nadzieja na brak przerzutów stoi pod znakiem zapytania... 

Dziękuję, że jesteście ze mną i dalej mnie wspieracie. Dajecie mi siłę do tej trudnej walki...

Łukasz Wiśniewski 

_________________________

Aktualizacja 25.08: 

Dzisiaj rano wiadomość o tym, że na zbiórce licznik cały czas się kręci, przekazała mi mama. Dopóki nie zajrzałem, to nie wierzyłem!

Jest to dla mnie bardzo duża motywacja! To, że tyle osób po przeczytaniu mojej historii decyduje się mi pomóc! Na liczniku wybiło 70 tysięcy. Jesteście niesamowici!

Dziękuję wam z całego serca!

Jesteście moją motywacją i wiarą w to, że się uda!

Opis zbiórki

Mam na imię Łukasz mam 21 lat, a od 3 lat walczę z rakiem o życie. Przegrałem już jedną z bitew - straciłem rękę. Przede mną cały czas walka i wierzę, że wojnę wygram! Potrzebuję jednak pomocy… Mam też szansę na nową rękę! Jednak koszt protezy, takiej profesjonalnej, która zastąpi mi amputowaną kończynę, poraża… Oto moja historia.

Wszystko zaczęło się, gdy skończyłem 18 lat. Zupełnie tak, jakby nowotwór czekał, aż wejdę w dorosłość. Nikt jednak nie jest na to gotowy, ja na pewno nie byłem… Do czasu diagnozy moje życie było zwyczajne, szczęśliwe: rodzina, przyjaciele nauka i sport. Żeglarstwo, snowboard i stolarstwo to były moje pasje. Teraz nic z nich nie zostało, choć ciągle wierzę, że wrócą pięknie dni…

Łukasz Wiśniewski

Nic nie zwiastowało choroby. Pojawiła się nagle, zupełnie nieoczekiwanie wiosną 2017 roku, tuż przed maturą. Zaczęło się od bólu ręki, a potem potoczyło błyskawicznie: ortopeda, rezonans, biopsja, rozpoznanie – nowotwór złośliwy kości prawego przedramienia (Mięsak Ewinga). Brak możliwości leczenia na miejscu…

Skierowano mnie do Centrum Onkologii w Warszawie, 250 kilometrów od domu. Pojechałem. Natychmiast zostałem przyjęty na oddział, rozpoczęło się leczenie. Chemioterapia - tydzień w szpitalu, dwa tygodnie w domu. Nie poddaję się, mimo bolesnych skutków ubocznych leczenia. W przerwach między wlewami chemii uczę się i zdaję maturę. Po trzech cyklach chemii mam wybór: amputacja prawej ręki, którą zaatakował nowotwór, albo radykalna radioterapia. Wybieram radioterapię.

Łukasz Wiśniewski

Przeszedłem dwa miesiące naświetlania, dostałem maksymalną, dopuszczalną dawkę promieniowania i kontynuowałem chemię. Skutki uboczne były tragiczne - poparzona promieniowaniem ręka, ból i rana, która bardzo powoli zaczęła się goić. Zacząłem studia. W 2018 roku jeździłem tylko na cykliczne badania kontrolne - rezonans i tomografię. Chociaż po ciężkim leczeniu moja ręka była częściowo niesprawna, żyłem nadzieją, że rak został pokonany. 

Jesienią 2019 roku podejrzenie zmiany w ręce. Kolejna biopsja i wynik, który zwalił mnie z nóg - wznowa. Wszystko zaczęło się od początku, ale chyba było jeszcze gorzej. Wiedziałem już, co mnie czeka i że wyczerpałem po części możliwość leczenia. Zapadła decyzja o amputacji prawej ręki powyżej łokcia. 13 grudnia 2019 przegrywam bitwę o rękę. Po operacji znów rozpoczynam chemię.

Co dalej, jak pisać, jak studiować, jak działać? Leczę ranę po amputacji - tą na kikucie i tą na psychice. Nie poddaję się, jestem silny i z optymizmem patrzę w przyszłość. Zawsze byłem aktywny i takim chcę pozostać, brak mi tylko ręki, ale przecież można ją częściowo zastąpić protezą… 

Łukasz Wiśniewski

Pierwsza konsultacja z protezownią i powalająca wiadomość, bo koszt protezy bionicznej to około 500 tys. zł! Suma nieosiągalna dla mnie... Do tego dochodzą koszty dodatkowe leczenia, które również są bardzo wysokie. Dlatego postanowiłem poprosić o pomoc. Bardzo wierzę w to, że znajdę wielu dobrych ludzi, którzy mi pomogą… Cały czas jestem na chemii, bardzo silnej. To już drugi rok. Nie poddaję się, chcę skończyć studia, wygrać z rakiem i wrócić do życia. Takiego normalnego, szczęśliwego… Bardzo proszę, pomóż mi.

____________________

➡️ Pomóż Łukaszowi, biorąc udział w licytacjach: Pomoc dla Łukasza

➡️ Losy Łukasza możesz śledzić także tutaj: Opowieści jednorękiego żeglarza - Łukasz Wiśniewski

364 117,00 zł ( 68,45% )
Do końca: 9 dni Brakuje: 167 798,00 zł
Wsparło 10740 osób

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0065953
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0065953 Łukasz

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki