Pilne!
Magdalena Juszczak - zdjęcie główne

Walczę o życie – moje dzieci mnie potrzebują❗️Proszę o wsparcie❗️

Cel zbiórki: Nierefundowane koszty leczenia, dojazdy, peruka

Zgłaszający zbiórkę:
Magdalena Juszczak, 49 lat
Zielona Góra, lubuskie
Osteosarcoma G3
Rozpoczęcie: 15 listopada 2024
Zakończenie: 22 listopada 2026
67 138 zł(18,03%)
Brakuje 305 203 zł
WesprzyjWsparło 1159 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0712588
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0712588 Magdalena

Stała pomoc

Regularne wsparcie daje Magdalenie poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc

Cel zbiórki: Nierefundowane koszty leczenia, dojazdy, peruka

Zgłaszający zbiórkę:
Magdalena Juszczak, 49 lat
Zielona Góra, lubuskie
Osteosarcoma G3
Rozpoczęcie: 15 listopada 2024
Zakończenie: 22 listopada 2026

Aktualizacje

  • Magda nadal walczy… ale środki na dalszą walkę się skończyły❗️

    Wracamy do Was z kolejnymi wiadomościami od Magdy. Ostatnie miesiące przyniosły wiele trudnych chwil, ale na szczęście jest też promyk nadziei – chemioterapia zadziałała i na ten moment udało się uzyskać stabilizację choroby. Oby trwała jak najdłużej!

    Od początku roku Magda pozostaje pod opieką Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze, który realizuje zalecenia NIO w Warszawie. Niestety możliwości leczenia są już bardzo ograniczone. Magda nie kwalifikuje się do kolejnych operacji, nawet zmniejszających masę guza, ani do radioterapii czy innych form naświetlania. Pojawiły się również pierwsze przerzuty do płuc.

    Magdalena Juszczak

    Na ten moment pozostaje leczenie systemowe i paliatywne. Magda jest również pod opieką Poradni Medycyny Paliatywnej, gdzie otrzymuje potrzebne wsparcie i pomoc.

    Niestety choroba coraz mocniej wpływa na jej codzienne życie. Połowa twarzy sztywnieje, pojawiają się problemy z okiem, a mówienie bywa wysiłkiem. Zmiany spowodowane przez guz utrudniają nawet tak zwyczajne rzeczy jak dobranie odpowiednich oprawek okularów. Magda stara się oswajać zmiany w swoim wyglądzie – również za pomocą peruk – przede wszystkim dla siebie i swoich dzieci.

    Mimo tego wszystkiego nadal pracuje zawodowo pomiędzy kolejnymi cyklami chemioterapii. Jest samotną mamą, ma na utrzymaniu córkę i wspiera syna, który stara się usamodzielnić.

    Środki, które do tej pory udało się zebrać, niestety już się wyczerpały. Tymczasem wydatki związane z chorobą nie znikają. Potrzebne są pieniądze na bieżące leki, suplementy, wizyty i wyjazdy do NIO w Warszawie, a trudno dziś przewidzieć, jakie kolejne potrzeby przyniosą następne tygodnie i miesiące.

    Dlatego ponownie bardzo prosimy – zostańcie z Magdą. Każda, nawet najmniejsza wpłata i każde udostępnienie zbiórki mają ogromne znaczenie. Pomóżmy jej przejść przez ten niezwykle trudny czas i dajmy jej choć trochę poczucia bezpieczeństwa.

    Dziękujemy, że jesteście… ❤️

    Rodzina i przyjaciele

  • Bardzo złe wieści w sprawie Magdy... Potrzebna dalsza pomoc!

    Środki na leczenie niestety się wyczerpały, a walka Magdy wciąż trwa. Niestety mamy do przekazania bardzo trudne wiadomości…

    Po zaledwie 3 miesiącach od operacji badanie PET wykazało wznowę choroby. To był ogromny cios… Rozpoczęły się kolejne konsultacje i poszukiwanie dalszej drogi leczenia. Finalnie zapadła decyzja – nie będzie kolejnej operacji ani radioterapii. W tej chwili jedyną możliwą formą leczenia jest tzw. leczenie systemowe, czyli chemioterapia.

    Leczenie zostało przeniesione do Zielonej Góry, jednak tam pojawiły się kolejne, łamiące serce informacje – choroba dała przerzuty do klatki piersiowej…

    Niestety organizm Magdy bardzo źle zareagował na podaną chemioterapię. Wątroba nie wytrzymała leczenia i konieczne było jego przerwanie. To kolejny moment ogromnej niepewności… Obecnie czekamy na zmianę leczenia i dalsze decyzje lekarzy.

    To dla Magdy i jej bliskich niezwykle trudny czas. Każdy dzień to walka, strach i ogromna niewiadoma… Dlatego z całego serca prosimy – zostańcie z nami. Każde wsparcie, każda wpłata i każde udostępnienie mają ogromne znaczenie.

    Dziękujemy, że jesteście…

    Rodzina i przyjaciele

  • Walczę dalej – dla moich dzieci... I proszę o pomoc!

    Za mną najtrudniejsze miesiące walki, ogromna operacja i kolejne decyzje lekarskie, które wciąż trzymają mnie w niepewności. Przede mną dalsze leczenie, rehabilitacja i codzienna walka o sprawność. Jedno się nie zmienia – nie mogę się poddać, bo moje dzieci mają tylko mnie.

    Drodzy Przyjaciele, chcę z całego serca podziękować Wam za dotychczasowe, bezinteresowne wsparcie. Każda wpłata, każda wiadomość i dobre słowo dodają mi sił w tej nierównej walce. Dzięki Wam wiem, że nie jestem sama.

    Po kilku cyklach chemioterapii w NIO w Gliwicach usłyszałam, że leczenie nie przyniosło oczekiwanych efektów, a konsultant krajowy nie zakwalifikował mnie do protonoterapii. Lekarka prowadząca jasno powiedziała, że muszę szukać zespołu, który podejmie się operacyjnego wycięcia guza.

    Chwilę później – nagle i niespodziewanie zmarł mój mąż, ojciec moich dzieci – od tego momentu zostałam dla nich jedynym oparciem. Nie miałam wyboru – musiałam stanąć na nogi i działać, mimo bólu, strachu i żałoby.

    Dzięki determinacji trafiłam do zespołu chirurgów z Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie. Podjęli się resekcji guza, nie dając gwarancji całkowitego usunięcia choroby, ale z nadzieją na przedłużenie mi życia. 18 sierpnia przeszłam 12-godzinną operację mikrochirurgiczną, a w szpitalu spędziłam łącznie 20 dni. Lekarze zrobili wszystko, by usunąć jak najwięcej nowotworu i jednocześnie zachować wygląd mojej twarzy. Niestety doszło do uszkodzenia nerwu twarzowego...

    Magdalena Juszczak

    Obecnie jestem w trakcie intensywnej rehabilitacji – dostępnej jedynie prywatnie. Dbam o blizny, byłam już na dwóch kontrolach i proces gojenia przebiega prawidłowo. Jednak najgorsze jest to, że badanie PET, które miało ocenić efekty operacji wykazało, że zabieg nie był radykalny – w zatoce szczękowej pozostały resztki nowotworu. Najważniejsze jednak, że nie ma przerzutów. To daje nadzieję.

    Zostałam przeniesiona pod opiekę poradni onkologicznej i czekam na decyzje co do dalszego leczenia. Najprawdopodobniej zostanę poddana radioterapii, która – z uwagi na uszkodzenie nerek po chemioterapii – jest obecnie jedyną możliwą formą leczenia. W tej sytuacji mój szybki powrót do pracy oraz dalsze usuwanie skutków operacji stoją pod dużym znakiem zapytania.

    Niezależnie od decyzji lekarzy muszę zadbać o leczenie stomatologiczne i ortodontyczne oraz o jedyny pozostały staw w żuchwie – poprzez fizjoterapię i specjalistyczną opiekę. Prawdopodobnie konieczne będą także prywatne zabiegi chirurgiczne, by przywrócić twarzy symetrię.

    Jestem mamą samotnie wychowującą dzieci. Dlatego też każdego dnia staram się nie okazywać choroby, podnosić głowę i walczyć, bo wiem, że jestem dla nich całym światem. To dla nich chcę żyć, zdrowieć i wrócić do normalności. Dziękuję Wam z całego serca za to, że jesteście ze mną w tej drodze. Wasze wsparcie daje mi siłę, by iść dalej.

    Magda

Opis zbiórki

Mam na imię Magda, jestem mamą dwójki dzieci. Do niedawna myślałam, że jestem niezniszczalna. Co jakiś czas, życie dawało mi pstryczka w nos, ale jakoś się podnosiłam. W tym roku dostałam straszną diagnozę... Nowotwór złośliwy żuchwy... Bardzo proszę o wsparcie!

Moim największym osiągnięciem są moje dzieci. Syn spełnia swoje marzenia związane z lotnictwem, a córka świetnie się uczy w szkole podstawowej. Trzy lata temu podjęłam pracę. Wysłałam syna na studia lotnicze i już myślałam, że podniosę się z kolan i w końcu wszystko będzie się układać.

Pewnego dnia zrobiłam TK zatok. Zwykłe TK jak mówimy u nas w rejestracji. Niby banalne badanie… ale to, co pokazało, bardzo zaniepokoiło mnie, lekarzy, z którymi pracuję, pielęgniarki i techników. Tak bardzo cieszę się, że mam ich wokół siebie. Wszyscy łudziliśmy się, że ta tragiczna, wstępna diagnoza się nie potwierdzi. Trafiłam do Instytutu Onkologii w Warszawie. Biopsja, oczekiwanie 4 miesiące na wynik…

Niestety okazało się, że to: osteosarcoma G3 kąta i gałęzi żuchwy. To nowotwór złośliwy, inaczej nazywany kostniakomięsakiem. Jednak nie poddaję się. Postanowiłam przenieść się do ośrodka w Gliwicach. Już na pierwszej wizycie spotkałam się z bardzo dużym zaangażowaniem lekarzy. Wyszłam z poradni z umówionymi terminami i wstępnym planem leczenia. Jestem już po pierwszym cyklu chemii, czekam na drugi.

Nie mogę się pogodzić z faktem, że ofiarami tej choroby są moje dzieci. Syn przerwał studia i jest na urlopie dziekańskim. Dzielnie wozi mnie na wizyty i do szpitala. Nie spodziewałam się, że niespełna 23-letni chłopak jest w stanie przejąć obowiązki dorosłego mężczyzny. Córcia dzielnie zostaje w domu pod opieką cioci i stawia czoła swoim obowiązkom.

Co dalej? Wiem, że czeka mnie poważana operacja z rekonstrukcją stawów. Zmagam się z ciągłym bólem. Mówienie sprawa mi problem, mam szczękościsk. Staram się myśleć pozytywnie i nie załamywać się. Niestety jestem mamą samotnie wychowującą dwójkę wspaniałych dzieci, moja i ich przyszłość jest zagrożona.

Koszty leczenia wspomagającego i dojazdów są ogromne, moim marzeniem jest peruka z naturalnych włosów, bo niebawem stracę je od chemii. Wiem też, że rekonstrukcja szczęki wraz z odtworzeniem uzębienia może być liczona w setkach tysięcy złotych.

Dlatego jestem zmuszona prosić Was o pomoc. Ogromnie dziękuję za wszelkie wsparcie, jakie od wszystkich otrzymuję.

Magda z dziećmi

Magdalena Juszczak

➡️ Licytacje na Facebooku (otwiera nową kartę)

Wybierz zakładkę
Sortuj według