Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

PILNE❗️"Mam dwóch małych synków, dla nich muszę wygrać z rakiem..." - Magda walczy o życie!

Magdalena Szczęchowska
Pilne!

PILNE❗️"Mam dwóch małych synków, dla nich muszę wygrać z rakiem..." - Magda walczy o życie!

58 414,00 zł
Wsparło 905 osób

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0077628
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0077628 Magdalena
Cel zbiórki:

leczenie onkologiczne, ratujące życie Magdy

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Magdalena Szczęchowska, 34 lata
Skałka, śląskie
Nowotwór złośliwy piersi z przerzutami do wątroby i kości
Rozpoczęcie: 7 Września 2020

Opis zbiórki

Gdy zachorowałam, Julian, mój młodszy synek, miał 2 miesiące... Tylko 2 miesiące, kiedy musiałam zostawić go i zacząć leczenie w szpitalu. Starszy, Kubuś, miał 5 lat... Wtedy zdiagnozowano u mnie złośliwego raka piersi. Bardzo późno, już z przerzutami do wątroby i do kości. Miałam wówczas 32 lata.

Nic nie jest w stanie opisać emocji, które mną targały. Początki były bardzo ciężkie… Diagnoza, konsylium i słowa: możemy zaproponować tylko  leczenie paliatywne… Mój stan zdrowia nie pozwalał nawet na podanie chemii. Strach, a jednak gdzieś głęboko nadzieja, którą dawali mi bliscy. Nie byłoby mnie tutaj, gdyby nie rodzina i przyjaciele, wiele wspaniałych osób, które po cichu mi pomagają i którym z całego serca dziękuję… Serce pękało mi jednak na myśl o maleństwie pozostawionym w domu i starszym synku, który rozumiał wiele, ale na pewno nie moją chorobę.

Magdalena Szczęchowska

Po wielu staraniach lekarzy postawiono mnie na nogi na tyle, że w lipcu 2019 podano pierwszą chemię. Terapia w moim przypadku nie była leczeniem, a jedynie przedłużeniem życia... Niestety leki, które brałam, szybko przestały działać… Niektórzy przyjmują je nawet przez 5 lat, u mnie już po pół roku okazały się nieskuteczne… Nowotwór okazał się zaciekłym przeciwnikiem, opornym na leczenie. Jestem już na trzeciej linii leczenia, tj. ostatniej, dostępnej i refundowanej w Polsce. Stan mojego zdrowia to istna sinusoida. Dobre wyniki, remisja, a innego dnia łzy związane z nawrotem choroby, która rozsiała się jeszcze bardziej, do tego zaczęły się problemy z wątrobą… Nie poddaję się jednak i wierzę, że jeszcze da się coś zrobić.

Nasze życie to ciągła walka, to wzloty i upadki, ciągłe wyjazdy do lekarzy i pobyty w szpitalu… Ale dla moich dzieci jestem w stanie zrobić wszystko, żeby miały mamę jak najdłużej, bo o rokowaniach w moim stanie lepiej nie dyskutować. Powiedzmy, że to tylko statystyki, w które nie chcę i nie mogę wierzyć… W miarę możliwości staram się zapewnić moim synkom normalne i szczęśliwe dzieciństwo, choć do normalności to daleko, bo mama ciągle odwiedza lekarzy i szpitale. Cieszymy się każdą chwilą, którą możemy spędzić razem. 

Magdalena Szczęchowska

Zbliżam się do momentu, w którym lekarze w Polsce nie mogą już nic dla mnie zrobić… Za granicami kraju jest więcej możliwości. Na razie udało się zrobić część badan genetycznych, w marcu mam zarezerwowany wyjazd do Niemiec na wnikliwe badania i leczenie. Niestety, jestem tam prywatną pacjentką, więc za wszystko muszę płacić… Taki wyjazd to koszt około 6 tysięcy euro. Dalsze leczenie to kolejne potrzebne środki…  Leki, które przyjmuje na stałe, a które mają uśmierzać potworny ból, też nie są refundowane!

Istnieją jeszcze inne możliwości zagranicznego leczenia, z których w miarę naszych zasobów i z Waszą pomocą będziemy korzystać, aby mój czas przy dzieciach wydłużyć choćby o jeden dzień. Wierzę, że to nie rak dał mi życie i nie on mi je odbierze.

Są przypadki wyleczeń z najgorszych typów nowotworów, także w ostatnich fazach ich rozwoju. Chcę i wierzę, że mi również się to uda. W imieniu swoim i swojej rodziny proszę o pomoc i dziękuję wszystkim za każdą złotówkę i  niesamowite wsparcie, które czuję, że wpływa z każdym przelewem.

58 414,00 zł
Wsparło 905 osób

Wpłać wysyłając SMS

Numer 72365
Treść 0077628
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0077628 Magdalena

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki