Zbiórka zakończona
Maja Giedz - zdjęcie główne

Maja wygrała walkę o życie, ale wciąż cierpi. Trwa walka o życie bez bólu!

Cel zbiórki: Operacja w Paley European Institute

Zgłaszający zbiórkę:
Maja Giedz, 10 lat
Łęczna, lubelskie
Zwichnięte biodra, mózgowe porażenie dziecięce czterokończynowe, epilepsja, niedoczynność tarczycy, wada wzroku
Rozpoczęcie: 12 czerwca 2020
Zakończenie: 7 grudnia 2020
150 329 zł(100,98%)
Wsparły 2594 osoby

Przekaż mi 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0068882 Maja

Cel zbiórki: Operacja w Paley European Institute

Zgłaszający zbiórkę:
Maja Giedz, 10 lat
Łęczna, lubelskie
Zwichnięte biodra, mózgowe porażenie dziecięce czterokończynowe, epilepsja, niedoczynność tarczycy, wada wzroku
Rozpoczęcie: 12 czerwca 2020
Zakończenie: 7 grudnia 2020

Aktualizacje

  • Operacja 9 grudnia❗️Mamy mało czasu, by ratować Majeczkę

    Nie mogę dłużej patrzeć na cierpienie własnego dziecka! Płacz Majeczki łamie mi serce! Proszę, pomóż nam w walce o przyszłość bez bólu…

    Każda próba zmiany pozycji kończy się podobnie - upadkiem, bądź kolejną dawką cierpienia. Rehabilitacja jest coraz trudniejsza, bo chore ciało nie pozwala na robienie postępów, a ból dosłownie paraliżuje… Cała ciężka praca Mai w zastraszającym tempie znika! 

    Jestem przerażona, bo operacja to nasza jedyna szansa, a termin wyznaczono na 9 grudnia. Mamy tylko tydzień, by uzbierać całą kwotę! Rozpoczynamy wyścig z czasem! Błagam Was o pomoc, o ratunek dla mojej córeczki. Sami nie zrealizujemy tego celu. Sami nie damy jej tego, czego w tym momencie potrzebuje najbardziej. 

    Maja Giedz

    Proszę, bądź dla nas wsparciem. Walcz z nami o sprawność Mai do końca. Pierwszy krok jest w jej zasięgu - wiem to. Na nadchodzące święta mamy jedno marzenie: podarować Mai nowe życie i wyjście z cienia choroby. Raz na zawsze. Pomożesz nam?

Opis zbiórki

Szpitalne sale przez lata poznałyśmy aż za dobrze. Niestety to nie koniec. Ta operacja potrzebna jest jak najszybciej! 

_____

Strachu o życie dziecka nie da się porównać z niczym… Serce zatrzymuje się na samą myśl o tym, że lekarze mogliby mieć złe informacje. Momenty, w których brakuje tchu, kiedy zdajesz sobie sprawę, że twoje dziecko może nie przeżyć do kolejnego poranka.

W ciąży nie opuszczała mnie myśl, którą zdaje się powtarzać w nieskończoność: “oby dziecko było zdrowe”. Niestety, życie napisało własny scenariusz. Książkowa ciąża miała dramatyczny koniec. Kiedy Maja przyszła na świat nie płakała, ale lekarze zapewniali, że to nic strasznego, przecież nie każde dziecko musi płakać. Pierwsze badania i pytanie, które zapamiętam na zawsze “czy chce Pani ochrzcić dziecko?”. Byłam w takim szoku, że nie byłam w stanie wykrztusić z siebie słowa… Transport do innego szpitala, oddział intensywnej terapii. Rzeczywistość, która do tej pory była dla nas obca stała się naszą codziennością. Strach, przerażenie, obawa o każdy dzień, każdą wiadomość od lekarzy. 

Maja Giedz

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam moją kruszynkę nie mogłam powtrzymać łez. Te ciekły niemalże strumieniem. Maleńka rączka pośród mnóstwa kabli, aparatura, którą pokryte było całe ciało. Inkubator stanowiący jedyne schronienie przed chorobą. Niestety, nawet on nie dawał nam gwarancji na to, że kolejnego dnia będziemy mieli przy kim czuwać. Żyliśmy na emocjonalnym rollercoasterze. Nie spaliśmy, prawie nie jedliśmy - wszystko było skupione na tym, by z Majeczką wreszcie było dobrze…

Maja walczyła o życie w nieskończoność. Niewydolność wielonarządowa, sepsa, infekcje. W tamtym okresie krew przetaczano 11 razy! Szpitalny oddział intensywnej terapii poznałam aż za dobrze…

Wierzyłam w nią. Powtarzałam “córeczko, błagam, bądź silna”. Pokazała ją 5 miesięcy później, kiedy lekarz zdecydował o odłączeniu respiratora, jednocześnie nie dając jej szans na samodzielny oddech. Maja pokonała to wszystko, przeżyła! 

Minęło prawie 5 lat. Maja wciąż boryka się z ogromnymi problemami. Nie chodzi, nie mówi, nie siedzi samodzielnie. Wciąż zmagamy się z padaczką, opóźnieniem ruchowym i intelektualnym. Mimo ogromnej pracy i zaangażowania wciąż jesteśmy w punkcie wyjścia…

Maja Giedz

Nasze problemy zdają się nie mieć końca. Wygrana walka o życie to dopiero początek. U Majki wykryto zwichnięcie bioder. Wada brzmi banalnie, niegroźnie, ale to droga przez mękę. Ciało Majeczki zaczyna się przekrzywiać, ból jest nie do zniesienia, czasem mam wrażenie, że jedyne o czym marzy to pozbycie się nóżek. Ona nie wie co się dzieje, a cierpienie powoduje, że nie może spać, ćwiczyć, nie może żyć takim trybem jak jeszcze do niedawna… Jedyny ratunek to osteotomia stawu biodrowego w Paley European Institute. Dlaczego tam? Bo w Polsce żaden specjalista nie wykona jednocześnie operacji na oba biodra. Tu naszym jedynym możliwym scenariuszem jest gips na co najmniej 12 tygodni, po 6 tygodni na każdą stronę. Taka przerwa w rehabilitacji to potworny regres! Bez tej operacji skażę moją córeczkę na potworne cierpienie, a na spełnienie marzenia o sprawności, nigdy nie będzie szans. Proszę, pomocy! Ta operacja to koszt ponad 100 tysięcy złotych. Ogromne środki, które mogą uratować moją córeczkę, która o zdrowie i życie walczy od zawsze. 

Przed Majeczką nowe życie. Bez bólu, cierpienia, z nadzieją na częściową samodzielność. Szansa, która się nie powtórzy, bo jeśli wady postawy będą postępować w takim tempie, na wszelką pomoc będzie za późno. Nie możemy przegapić naszej życiowej szansy! Nie poddamy się, ale potrzebujemy armii ludzi. Dobrych ludzi, którzy wyciągną do nas i Majki pomocną dłoń. Wiemy, że dobro do ciebie wróci!

––––––––––––––

Pomagaj poprzez LICYTACJE –> KLIK (otwiera nową kartę)

Ta zbiórka jest zakończona, ale Maja Giedz wciąż potrzebuje Twojej pomocy.

WesprzyjWesprzyj