
⏰ Zdążyć, zanim zabierze go choroba❗️Ratujemy 2-letniego Maksia!
Cel zbiórki: ratunek dla Maksia: nierefundowane leczenie dystrofii mięśniowej i przelot
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: ratunek dla Maksia: nierefundowane leczenie dystrofii mięśniowej i przelot
Aktualizacje
PILNE❗️Wylot na leczenie coraz bliżej❗️Prosimy o pomoc dla Maksia!
Kochani,
dzięki Wam jesteśmy już coraz bliżej wylotu na leczenie Maksia! Jesteśmy wzruszeni ogromem Waszych dobrych serc i tym, ile osób chce pomóc naszemu małemu synkowi.
Jak zapewne zauważyliście, musieliśmy zwiększyć kwotę o 30 tysięcy złotych... Po poniedziałkowej rozmowie z lekarzem, z którym omawialiśmy datę przylotu syna do Izraela, doktor powiedział, że po Nowym Roku koszty badań, przelotu i zakwaterowania niestety sporo wzrosną...

Pan doktor wspomniał też o dodatkowych badaniach, których wcześniej nie było w planach... Zebrała już się komisja, która będzie badać synka, każdy z nich jest innym specjalistą i będzie przeprowadzać inne badania. Dystrofia mięśniowa to złożona choroba, trzeba do niej podejść wielowymiarowo.
Kochani, raz jeszcze dziękujemy z nami i prosimy Was, pomóżcie nam zakończyć zbiórkę Maksia, już tak niewiele brakuje, by nasz synek zaczął pierwszy etap walki z tą straszną chorobą!
Opis zbiórki
PILNE! Nasz synek cierpi na chorobę, która jest jak wyrok - oznacza śmierć mięśni! Niedawno otrzymaliśmy wynik badań i do dziś nie możemy w to uwierzyć... Z przerażeniem patrzymy na to, w jakim stanie są starsi, chorzy na tę chorobę chłopcy... Utrata władzy nad ciałem, wózek inwalidzki, utrata możliwości mówienia i połykania - to czeka Maksia, jeśli nic nie zrobimy! Chcemy opóźnić postęp choroby i kupić synkowi cenny czas, do tego jednak potrzebujemy Twojej pomocy...

Jesteśmy rodzicami dwojga wspaniałych dzieci. Liwka ma 4 lata i jest zdrową dziewczynką. Maksiu urodził się 1,5 roku po niej. Wszystkie wyniki wyszły dobrze, a my przez 2 lata byliśmy przekonani, że mamy zdrowego syna. Maksiu rósł, wszędzie było go pełno. Zauważałam, że synek często się potyka, ma kłopoty ze złapaniem równowagi, ale myślałam, że pomoże mu czas - przecież każde dziecko rozwija się we własnym tempie...
Któregoś dnia poszliśmy na badanie okresowe przed szczepieniem i nie sądziliśmy, że tego dnia zmieni się całe nasze życie... Pani doktor obejrzała Maksia. Zaniepokoił ją kształt jego łydek... Zleciła nam dodatkowe badania. Zrobiliśmy je, ale raczej po to, żeby się uspokoić, bo nie chciało nam się wierzyć, że Maksio jest chory... Wyniki wyszły źle. Wskaźnik, który sugerował dystrofię mięśniową, wyszedł 80 razy wyższy niż powinien...

Trafiliśmy do Centrum Zdrowia Dziecka. Zapach szpitala, rozłąka, niepewność jutra, a do tego przerażający strach... Po tygodniach badaniach potwierdziły się najgorsze przypuszczenia lekarzy. Okazało się, że Maksio cierpi na dystrofię mięśniową Duchenne'a. To rzadka choroba genetyczna, która atakuje tylko chłopców... Wywołują ją mutacje dystrofiny – białka, bez którego mięśnie stają się słabe i ulegają uszkodzeniu. Ich niszczenie trwa już od najmłodszych lat...
To, co wtedy przeżyliśmy, nie da się porównać z niczym innym... Dystrofia odbiera możliwość poruszania, 8-letni chłopcy często tracą kontrolę nad ciałem i lądują na wózku... Potem zabiera władzę w rękach, coraz trudniej mówić, jeść, oddychać... Czasami dochodzi do uszkodzenia mięśnia sercowego. Nie wiedzieliśmy, co jest straszniejsze - to, że średnia długość życia chorych chłopców to 20 lat, czy to, że mimo postępu medycyny jest to wciąż choroba nieuleczalna...
Musimy zrobić wszystko, by ratować naszego synka! On ma dopiero 2 latka, nie wie jeszcze, jaka przyszłość nas czeka... Niestety lekarze nie mieli dla nas dobrych wieści. W Polsce Maksio może zacząć leczenie dopiero od 4. roku życia. To oznacza, że przez 1,5 roku mamy siedzieć bezczynnie i patrzeć, jak zabiera go choroba...

Nie możemy czekać, musimy działać! Dostaliśmy szansę w Izraelu w jednej z najlepszych klinik zajmujących się chorobami mięśni. Dzięki rekomendacji lekarzy Maksio dostał kwalifikację do pierwszego etapu leczenia. Jeśli wszystkie badania przejdą pomyślnie, synek będzie mógł dostać odpowiednie leki już teraz! Zdajemy sobie sprawę, że nie wyleczą go całkowicie, ale opóźnią rozwój choroby! Kupią mu cenny czas, lata, podczas których będzie jeszcze samodzielny, będzie chodzić, cieszyć się dzieciństwem, życiem...
To szansa, która zdarza się bardzo rzadko i chcemy ją wykorzystać, jednak koszta leczenia w Izraelu przerosły nasze oczekiwania... Bardzo się boimy podróży tam, nie mówimy w żadnym obcym języku, ale rodzic, który chce ratować dziecko, dokona niemożliwego. Zrobimy dla Maksia wszystko, oddalibyśmy swoje życie i zdrowie, żeby go ratować... Nigdy nie prosiliśmy o pomoc, dziś nie mamy wyjścia.
Prosimy, daj szansę naszemu synkowi. Tak bardzo go kochamy, nie oddamy go chorobie... Pomóż nam!
Rodzice Maksia
Kwota zbiórki jest kwotą szacunkową.
- Beata Grądzka-Ciok300 zł
🙂🙂🙂
- Beata Grądzka-Ciok450 zł
- Szkoła Języka Angielskiego Yes200 zł
Życzymy zdrówka :)
- Wpłata anonimowa298,55 zł
- Paulina50 zł
Trzymam kciuki
- Wpłata anonimowa459,44 zł