Zbiórka zakończona
Małgosia Banach - zdjęcie główne

W jednej sekundzie wydarzył się dramat! Pomóż Małgosi!

Cel zbiórki: Roczna rehabilitacja, pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym, zakup sprzętu i leków

Organizator zbiórki:
Małgosia Banach, 14 lat
Ruciane-Nida, warmińsko-mazurskie
Krwotok mózgowy wewnątrzkomorowy
Rozpoczęcie: 9 maja 2022
Zakończenie: 9 grudnia 2024
266 325 zł(100,14%)
Wsparły 4504 osoby

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0203240 Małgorzata

Cel zbiórki: Roczna rehabilitacja, pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym, zakup sprzętu i leków

Organizator zbiórki:
Małgosia Banach, 14 lat
Ruciane-Nida, warmińsko-mazurskie
Krwotok mózgowy wewnątrzkomorowy
Rozpoczęcie: 9 maja 2022
Zakończenie: 9 grudnia 2024

Rezultat zbiórki

Kochani, walka o zdrowie i sprawność Małgosi trwa każdego dnia. Chcemy Wam wszystkim bardzo podziękować, że pomimo upływającego czasu jesteście dla nas tak OGROMNYM WSPARCIEM! 💚

Wasza pomoc dodaje nam sił do dalszej walki naszej córki. Mimo że pierwsze chwile po tragedii nas załamały, to WASZA obecność i wsparcie dodały nam skrzydeł i wiary w lepsze jutro!

Od czasu wylewu Małgosia zrobiła OGROMNE postępy. Gdy obudziła się ze śpiączki, musieliśmy na nowo nauczyć ją podstawowych czynności, takich jak siedzenie, mowa, czy ponowna nauka jedzenia...

Intensywna rehabilitacja i wyczerpujące leczenie postawiły ją na nogi. Dziś chodzi z pomocą i asekuracją, ma coraz większy zasób słów, powoli uczy się pisać i czytać. To nasza radosna, zdeterminowana wojowniczka! Przed nami jeszcze długa droga, ale z Waszą pomocą damy radę!

Nigdy nie zapomnimy o Waszym wsparciu. Wierzymy, że otrzymana pomoc na nowo sprowadzi spokój do życia naszej rodziny. Prosimy, pamiętajcie o nas podczas dalszej walki o przyszłość Małgosi! 💚

Rodzice

Aktualizacje

  • Małgosia wróciła do domu! Jednak walka o zdrowie dalej trwa!

    Dziękujemy za okazane serce! To wiele dla nas znaczy!

    To już rok od kiedy nasza 10-letnia córka doznała nagłego, masywnego wylewu krwi do mózgu. Jak dowiedzieliśmy się już później dawano jej mniej niż 5 % szans na przeżycie. Nasza Małgosia jednak przeżyła!

    W tamtym czasie Małgosia musiała stoczyć wiele bitew. Ilość problemów i zabiegów była ogromna. Ze wszystkim sobie poradziła - ona nigdy się nie poddała, jest moją WOJOWNICZKĄ. To ona dawała mi siłę, żeby przy niej trwać. 

    Gdy 27 maja 2022 roku trafiłyśmy z córką do Kliniki Budzik w Warszawie, Małgosia była w śpiączce, bez kontaktu, z czterokończynowym porażeniem mięśniowym.

    Małgosia leżała, ja karmiłam ją przez sondę, co dwie godziny zmiana pozycji. Do tego ciągła pielęgnacja, spacery na wózku inwalidzkim. I tak mijały nam dni, tygodnie i miesiące…

    Małgorzata Banach

    Nie umiem wam wytłumaczyć, jak można tęsknić za swoim dzieckiem, które jest obok, a jednak go nie ma. Tęskniłam za jej oczami, uśmiechem, dźwiękiem głosu, zapachem… Czekałam cztery miesiące, żeby moja córka mogła pokazać mi, że do mnie wraca… To były bardzo malutkie kroki.

    Uczyła się wszystkiego od nowa, dosłownie wszystkiego! Poprawnego oddychania, połykania śliny, trzymania głowy. Kiedy już nauczyła się trochę uśmiechać lewą stroną twarzy, to uśmiech nie schodził jej z twarzy. Była niesamowita, zarażała wszystkich dobrym nastrojem. Ja od tamtej pory też płakałam już coraz mniej.

    W Klinice Budzik spędziłyśmy 10 miesięcy, ale moja Małgosia, dzięki uporowi, ciężkiej pracy, sile i wsparciu wielu ludzi wyszła z niej o własnych nogach. 

    Małgorzata Banach

    Od dwóch miesięcy jesteśmy w domu i jest cudownie! Nasza walka nie skończyła się jednak po wyjściu z kliniki. Codzienność to szkoła,  rehabilitacja, zajęcia logopedyczne, wizyty u psychologa. Do tego wieczorami zajęcia w domu, trening oczu, masaż prawej ręki i 20 minut na rowerku.

    Małgosia potrzebuje intensywnej i wielopłaszczyznowej rehabilitacji. Robię wszystko, żeby jej to zapewnić. Z niecierpliwością czekamy na powrót sprawności w prawej ręce - to teraz nasz priorytet i jedno z marzeń, które wciąż chcemy spełnić!

    Jeździmy też na turnusy rehabilitacyjne. Po każdym z nich widzę naprawdę ogromną poprawę! Niestety, koszt takiego 14-dniowego pobytu to około 12 tysięcy złotych. Jednak jest to wielka szansa, więc chcielibyśmy korzystać nich jak najczęściej. Bez wsparcia od Was nie będziemy w stanie sobie poradzić. Nasze miesięczne koszty to około 10 tysięcy miesięcznie!

    Nie poddam się i będę walczyła dla mojej córki! Chcę jeszcze raz podziękować za każdą pomoc, którą od Was otrzymujemy i proszę o dalsze wsparcie!

    Mama, Anna

Opis zbiórki

Patrzysz na swoje 10-letnie dziecko, wysportowane, pełne radości życia, okaz zdrowia. Czy przez głowę przemknie ci wtedy myśl, że za chwilę nagle upadnie, a potem nic już nie będzie takie samo…? Na naszą rodzinę spadła nieopisana tragedia. Niespodziewany wylew krwi do mózgu prawie zabił naszą Małgosię. Cudem przeżyła, a my walczymy o kolejne cuda i wierzymy, że do nas wróci… Błagamy o pomoc, pomóżcie nam obudzić Małgosię!

27 marca tego roku, niedziela. Pospaliśmy wszyscy dłużej. Po 11:00 zjedliśmy śniadanie, szykowaliśmy się do kościoła. Byliśmy w domu wszyscy – ja, mąż, starszy syn i córka. Dzień jakich wiele. Czy coś wskazywało, że stanie się dniem końca naszego świata…?

Małgosia jeszcze przed wyjściem chciała się napić, odkręcała butelkę. Potem nagle straciła przytomność, osunęła się na fotel! W jednej chwili strach wypełnił wszystkie komórki w moim ciele. Potem wszystko działo się szybko – pogotowie, helikopter, który zabrał córkę do szpitala, my w samochodzie ze 100 kilometrami do pokonania, wciąż w szoku... 

Gdy dojechaliśmy do szpitala, Małgosia była już na badaniach. Tomografia wykazała rozległy wylew krwi do mózgu, zalana była cała lewa półkula. Stan krytyczny, nie wiadomo, co dalej…

Małgorzata Banach

Jak to możliwe, że dziecko, które dopiero co ćwiczyło w salonie fikołki, żeby dostać piątkę na W-Fie, nagle walczy o życie? Mieliśmy wrażenie, że to jakiś sen, koszmar, który zaraz się skończy, a Gosia znów radośnie wybiegnie z domu, by jeździć na rowerze, jak zawsze…

Niestety, kolejne słowa lekarza były jak pociski, trafiały prosto w serce. Nic się nie da zrobić, trzeba czekać. To i tak cud, że żyje. Większość dzieci w takim stanie umiera w chwili wylewu…

Czekaliśmy więc, żeby przeżyła do rana, do kolejnego tygodnia. A ona była wciąż z nami, walczyła! Modliliśmy się, by była silna, by się nie poddawała… W końcu, po 3 tygodniach w mroku, pojawiło się małe światełko w tunelu. Radiolog po kolejnym badaniu powiedział, że mamy szukać szpitala, w którym jest oddział neurochirurgii. Tylko tam można próbować wybudzić Gosię i przeprowadzić zabieg zamknięcia naczynia w główce – przyczynę naszej tragedii...

Równo miesiąc po tym tragicznym zdarzeniu, 27 kwietnia, Gosia została przetransportowana do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Jej stan wciąż jest bardzo poważny. Oddycha już bez respiratora, została przeniesiona z OIOM-u na neurochirurgię. Od tego czasu nie opuszczam córki na krok, duża część opieki spadła na mnie. Musiałam sobie poradzić i jakoś sobie radzę. Przed nami jednak długa droga…

Małgorzata Banach

Wszystko jest jeszcze takie nowe, rany są świeże… Przecież nie minęły nawet dwa miesiące… Małgosia ma już odstawione leki, powinna się wybudzać ze śpiączki, ale ona ciągle śpi. Lekarze mówią, że nie wiadomo dlaczego: czy to jeszcze skutek leków, czy uszkodzenia mózgu. Znów – trzeba czekać…

Gdy tylko wszystko będzie szło zgodnie z planem, wkrótce chcemy zabrać córeczkę ze szpitala do ośrodka, który zajmuje się wybudzaniem małych pacjentów ze śpiączki. Znaleźliśmy już jeden, najlepszy, jednak cena jest zatrważająca… Miesiąc tam to 19 tysięcy złotych. Minimum… Ile tych miesięcy będzie trzeba Gosi? A może lat? Ta perspektywa nas przeraża…

Nie szukaliśmy pomocy, pomoc znalazła nas. W najtrudniejszym momencie życia okazało się, że mamy wokół siebie wielu ludzi o wielkich sercach. To oni dodają nam sił, gdy jest już bardzo źle. Nie poddajemy się, dla Małgosi zrobimy wszystko, dlatego prosimy Cię o pomoc. Ja wierzę w to z całego serca, wszyscy w to wierzymy, że Gosia sobie poradzi i wyjdzie z tego! Modlimy się o kolejny cud. Prosimy, bądź z nami…

Mama, tata i brat Małgosi

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Małgosia Banach dalej walczy o zdrowie. Wesprzyj aktualną zbiórkę.

WesprzyjWesprzyj