

Horror❗️Przerzuty w trakcie leczenia, ratuj Malinkę❗️
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne, szczepionka przeciwko wznowie
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne, szczepionka przeciwko wznowie
Aktualizacje
Dramatyczne chwile w szpitalu... Trwa walka o życie Malinki.
Tym razem było znacznie gorzej, niż wcześniej...
Oddawałam Malinkę na blok już wielokrotnie. Dostawała leki i w miarę spokojna jechała na blok. Za każdym razem była usypiana. Tym razem jednak byo inaczej...
Malinka otrzymała leki, po których powinna się położyć, bo zaczyna się kręcić w głowie... Jednak tym razem to, co dostała, było za słabe. Krzyk, wyginanie i wyrywanie się z moich rąk. Tego jeszcze nie było… Tak nie powinno być!
Potem było jeszcze gorzej! Gdy przyszła pora rozstania, Malinka nie chciała mnie puścić. Trzymała się kurczowo. Przeczuwała, co ma się wydarzyć...
Dopiero mocniejsze leki uspokoiły Malinkę, by mogła pojechać na operację. Ta miała trwać 3 godziny. Drzwi otworzyły się dopiero po 6 godzinach... Każda kolejna minuta powyżej zakładanego czasu to był dla nas horror, ciągnący się w nieskończoność!
Kiedy przyszedł lekarz, nie wiedzieliśmy czego się spodziewać… Baliśmy się najgorszych informacji...
Na szczęście wycięte zostało to, co zostało zaplanowane, czyli guz pierwotny wraz z całym nadnerczem.
Po operacji mogliśmy zobaczyć naszą Śpiącą Królewnę. Spała spokojnie podpięta pod aparaturę. Kabelki i rurki wystawały z jej małego delikatnego ciałka. Wiedziałam, że była pod opieką specjalistów, a jednak zostawienie jej w tej sali samej było bardzo ciężkie…
Po prawie 48 godzinach Malinka opuściła intensywną terapię i została przeniesiona na chirurgię. Przed nami kolejne etapy leczenia. Na koniec czerwca mamy zaplanowaną radioterapię. Wstępna liczba naświetlań - czternaście.
Trzy pełne tygodnie na oddziale przed nami...
Gdy inne dzieci będą miały wakacje, czas beztroski i zabawy, nasza córeczka będzie wciąż walczyła o życie...UWAGA – zwiększenie kwoty zbiórki! Choroba Malinki przybrała najgorszą postać❗️
Kwota za szczepionkę przeciwko wznowie neuroblastomy jest ustalana indywidualnie względem każdego małego pacjenta. Aby móc przyjąć szczepionkę, Malinka musi być „czysta”, dlatego też ostateczną cenę poznamy dopiero po całkowitym zakończeniu leczenia w Polsce.
Niestety, już dziś wiemy, że kwota będzie wyższa, niż pierwotnie zakładana – choroba Malinki przybrała najgorszą możliwą postać:
⁃ Neuroblastoma IV stadium
⁃ Przerzuty do prawie każdej kości
⁃ Zajęty szpik
⁃ N-MYC (+)
⁃ patogenna mutacja genu ALK
Nie mogło być trudniej...
Ze względu na ciężki przypadek, koszty terapii przeciwko wznowie i ewentualnego leczenia uzupełniającego za granicą wzrastają. Dodatkowo dochodzą koszty przelotów zagranicznych i pobytu na czas leczenia, które będzie trwać wiele miesięcy...
Liczymy na to, że tym razem będzie to wystarczająca kwota, która pozwoli zakończyć leczenie naszej Malinki. Która pozwoli jej żyć i wrócić do zdrowia, do domku...Obecnie Malinka przebywa na oddziale przeszczepowym. Jest po megachemii oraz po drugim przeszczepie. To najcięższy etap od początku leczenia. Nie obyło się bez komplikacji...
Zapalenie jelit, z którym wiązała się gorączka, ostry ból brzucha, wymioty oraz przewlekła biegunka. Antybiotyki. Ogromne dawki morfiny... Nasza córeczka walczy.
Teraz zmagamy się z niedoborem płytek krwi, co wiąże się z codziennym ich przetaczaniem. Po ostatnich badaniach stwierdzono podwyższone próby wątrobowe, które – mamy nadzieję – nie przyniosą kolejnych, ciężkich komplikacji, których najbardziej się obawiamy. Z duszą na ramieniu wyczekujemy kolejnych wyników badań, od których tak wiele zależy...
Niezmiennie dziękujemy, że wciąż z nami jesteście. To dzięki Wam mamy siłę do dalszej walki, która jest najtrudniejsza w naszym życiu... Jesteśmy przy Malince dzień i noc. Nie poddamy się, nie pozwolimy nowotworowi zabrać nam córeczki!Dziś dzień ZERO❗️
Dziś jest ten dzień. Dzień zero. Dzień przeszczepu.
Zaczynamy go z nadzieją, iż to dzień, od którego zaczynamy na nowo.
Przygotowywaliśmy się już od bardzo długiego czasu. Do tego pobytu w szpitalu trzeba się szczególnie nastawić psychicznie. Trzeba wiedzieć, jakie są zagrożenia i jakie są korzyści płynące z tego leczenia.
Przypadek Malinki jest skomplikowany. Nasza córka dostała od losu wszystko, co najgorsze: najgroźniejszą postać Neuroblastomy.
Wykorzystujemy każde możliwe dostępne leczenie, każda opcja niesie nadzieję, szansę na życie! Cały czas mierzymy się z najgorszym, a jednocześnie liczymy na najlepsze.
Nie chcemy myśleć, że mielibyśmy wrócić bez niej do domu… Tę myśl odpychamy od siebie, gdy tylko się pojawi na horyzoncie…
Jednak nie możemy zaprzeczać, że taka sytuacja może się zdarzyć, że może zdarzyć się najgorsze…Malinka przyjęła megachemię, która ma ją „wyzerować”. Dziś dostała przeszczep, którego sama była dawcą, aby miała się jak "odbić". To mamy już za sobą. Teraz Malinka śpi obok mnie. Spokojna. Bezpieczna. A przynajmniej chciałabym tak myśleć...
A jak jest naprawdę? Kiedy i jakie będą powikłania? Teraz nie wiemy. Możemy czekać i mieć nadzieję. Wiemy, czego możemy się spodziewać. Jak straszne mogą to być rzeczy... Cały czas mocno zaklinamy los, żeby Malinka wytrzymała, by przeszła to jak najłagodniej...
Pragniemy, aby nasza Córka wygrała tę walkę! I by nigdy już nie musiała tego wielomiesięcznego koszmaru przechodzić ponownie... Prosimy o pomoc! Liczy się każda złotówka! I dziękujemy. Za wszystko...
Opis zbiórki
Każdy jej krzyk z bólu rozrywa mi serce. Trzymam ją na rękach, przytulam, całuję tę biedną główkę, ale to wciąż za mało. Przecież oddam serce, wszystko oddam, by ocalić życie mojej córeczki! Niestety, nic nie mogę zrobić, poza byciem obok. Moja Malinka ma złośliwy nowotwór. Walczymy o jej życie. Prosimy, pomóż nam…
Mamy plan leczenia w Polsce dopięty na ostatni guzik: chemioterapia, operacja, radioterapia, immunoterapia. Musi wszystko pójść dobrze! Wtedy polecimy do USA na szczepionkę przeciwko wznowie, która daje największe szanse na wyzdrowienie. Ale jej koszt przeraża – to nawet półtora miliona złotych…
My walczymy o życie Malinki, a Was z całego serca już teraz prosimy o wsparcie, o każdą złotówkę, która da nam nadzieję i przybliży do celu – do ocalenia naszej córeczki!

Poznaj naszą historię. Niech będzie także ostrzeżeniem dla innych rodziców, może dzięki niej ktoś zdąży i będzie miał więcej szczęścia, niż my…
Czasem warto zaufać matczynej intuicji. Czułam, że coś jest nie tak, chociaż każdy dookoła uspokajał. Myślałam, że stałam się tą przewrażliwioną matką, że szukam dziury w całym… Dziś chciałabym, by tak było…
Malinka ma dwóch starszych braci, jest naszym wyczekanym aniołkiem. Od urodzenia była okazem zdrowia. Do czasu… Wystarczył tydzień, tamte straszliwe 7 dni, by nasze życie wywróciło się do góry nogami… W połowie lutego zauważyłam, że Malinka dziwnie chodzi. Sądziłam, że może pieluszka jej przeszkadza. Tak to sobie tlumaczyłam.
26 lutego, sobota
Spojrzałam w oczy córki i wyczułam, że dzieje się coś złego. Nie umiałam powiedzieć, co to było. Zaczęłam ją baczniej obserwować. Nikt inny nie widział tego, co ja. Każdy mówił, że przesadzam, że w oczkach nic nie ma.
28 lutego, poniedziałek
Zabraliśmy córkę do pediatry, która wystawiła skierowanie do szpitala. Po zrobieniu USG brzucha, bioder i kolanek stwierdzono zapalenie stawu biodrowego. Oczko oglądał okulista, zlecił konsultację, niczego niepokojącego nie zauważył. Wypuszczono nas do domu.
2 marca, środa
Zauważyłam, że córka nie patrzy na mnie prawym oczkiem. Pod nim uwidocznił się siniak, którego wcześniej nie było! Na szczęście udało nam się dostać do okulisty jeszcze tego samego dnia. Pani doktor zaleciła, żeby udać się na bardziej szczegółowe badania.
3 marca, czwartek
Rano kolejna wizyta u pediatry. Tym razem nie dostaliśmy skierowania do szpitala. Zamiast tego zapewnienie, że przesadzam, a jak zejdzie opuchlizna, wszystko wróci do normy. Skąd się jednak wzięła? Nic nie rozumiałam. Jeszcze tego samego dnia zauważyliśmy na główce Malwinki guza! Pojechaliśmy na SOR. Córka przecież nigdzie się nie uderzyła, choć pytali o to w szpitalu. Znów czułam się jak matka–panikara, nikt nie traktował mnie poważnie. Chciałam jednak tylko potwierdzenia, że mojemu dziecku na pewno nic nie jest! Badanie RTG głowy bez zastrzeżeń, ale musieliśmy zostać w szpitalu na dokładniejsze badania.
4 marca, piątek
Zlecono nam tomografię komputerową, rezonans był popsuty… Potem przyszedł lekarz. Przekazał informację, która zachwiała całym światem… Liczne zmiany nowotworowe w główce mojego dziecka! W Warszawie już czekało łóżko. Nagle znaleźliśmy się w centrum onkologicznego piekła…
6 marca, niedziela
Nasza maleńka córeczka, kłuta w każde możliwe miejsce, z cewnikiem. Łzy, krzyk, co chwila narkoza, kolejne badania, strach…
8 marca, wtorek
Dzień, w którym wszystko stało się jasne. Nie zapomnę go do końca moich dni… Wynik badania – zmiany we wszystkich kościach! Guz pierwotny w nadnerczu prawym. Niezbędna transfuzja krwi, która trwała ponad 2 godziny. Wyrok – Neuroblastoma jamy brzusznej stadium IV. Rozpacz…

Kolejne badanie – scyntygrafia. Modliłam się, by nie świeciło… Tymczasem moja córeczka zaświeciła się jak choinka, zmiany nowotworowe wszędzie, w każdej kosteczce, w całym dziele! Jak to możliwe? Dlaczego niczego nie zauważyliśmy wcześniej? Nowotwór szalał, zabijał Malinkę!
Rozpoczęło się leczenie, chemioterapia, żeby zmniejszyć przerzuty i nie dać czasu na wznowę. 13 dni od rozpoczęcia chemii jak co dzień obudziłam się obok córeczki. Zauważyłam na swoim ramieniu delikatne, blond włoski… Wypadły z główki Malinki. To tylko włosy, odrosną ładniejsze, może ciemniejsze, bardziej kręcone… Malinka ma blond czuprynkę i lekkie loczki na końcówkach. Po kąpieli przy ich rozczesywaniu tworzył się jeden słodki lok, widok cudny. Nigdy ich nie obcinałam, żeby ich nie stracić... Teraz już prawie nic nie zostało.
Zaczęłyśmy naszą wojnę, którą musimy wygrać, nie ma innej możliwości! Każdy dzień jest wyzwaniem. Każda kropelka picia, każdy kęs jedzenia jest naszym małym sukcesem. A my jesteśmy w tym razem: Malinka i ja. Niestety podczas całego procesu leczenia ze względu na obecną sytuację pandemiczną wszelkie kontakty, takie jak odwiedziny, spacery poza oddziałem są niemożliwe. A w domu dwaj synkowie i mąż, już nie mogą się doczekać, aż będą mogli nas przytulić, pobawić się razem i więcej nie rozstawać…
Proszę, w imieniu całej naszej rodziny, pomóżcie nam. Dajcie Malince szansę…
Magdalena, mama Malinki

➡️ Pomoc dla Malinki – licytacje charytatywne (otwiera nową kartę)

kielce.naszemiasto.pl – Wyjątkowe przedstawienie w Zespole Szkół Muzycznych w Kielcach. Był też kiermasz dla ciężko chorej Malinki Trojan (otwiera nową kartę)
emkielce.pl – Na ratunek dwuletniej Malwince! (otwiera nową kartę)
emkielce.pl – Zagrają koncert i pomogą małej Malince (otwiera nową kartę)
lublinerfestival.pl – Pomóżmy Malince wygrać z rakiem (otwiera nową kartę)
echodnia.eu – Endorfiny dla Maliny (otwiera nową kartę)

20.04.23: Zwiększenie kwoty zbiórki: Leczenie Malinki trwa. Ze względu na trudny przypadek, koszty terapii przeciwko wznowie i ewentualnego leczenia uzupełniającego za granicą mogą być znacznie wyższe, niż początkowo zakładana kwota. Dodatkowo dochodzą koszty przelotów zagranicznych i pobytu na czas leczenia, które będzie trwać wiele miesięcy.
- Wpłata anonimowa20 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę serce za serce ❤
- Wpłata anonimowa50 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę serce za serce ❤
- Ela B50 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę serce za serce ❤
- Wpłata anonimowa50 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę serce za serce ❤
- Wpłata anonimowa5 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę serce za serce ❤
- Wpłata anonimowa20 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę serce za serce ❤