Zbiórka zakończona
Marcin Bonke - zdjęcie główne

Życie zadało mi wiele ran. Proszę, pomóż mi!

Cel zbiórki: roczne leczenie ran

Zgłaszający zbiórkę:
Marcin Bonke, 35 lat
Żary, lubuskie
gruźliczak, wrzodziejące zapalenie jelita grubego, zespół SAPHO, zakrzepica żył, owrzodzenie podudzia
Rozpoczęcie: 16 listopada 2018
Zakończenie: 22 grudnia 2021
34 098 zł(101,37%)
Wsparło 1177 osób

Cel zbiórki: roczne leczenie ran

Zgłaszający zbiórkę:
Marcin Bonke, 35 lat
Żary, lubuskie
gruźliczak, wrzodziejące zapalenie jelita grubego, zespół SAPHO, zakrzepica żył, owrzodzenie podudzia
Rozpoczęcie: 16 listopada 2018
Zakończenie: 22 grudnia 2021

Rezultat zbiórki

Kochani, 

z całego serca Wam dziękuję! Środki zebrane z waszą pomocą pozwoliły mi i moim rodzicom spokojnie spać, gdyż wiedzieliśmy że mamy pieniążki na zakup opatrunków, leków, na wizyty u lekarzy i badania kontrolne. 

Aktualizacje

  • Marcin wciąż walczy o zdrowie!

    Zdjęcia drastyczne - nie oglądaj, jeśli nie musisz!

    ---

    Kochani,

    w ubiegłym roku przebywałem w Łodzi w szpitalu, ponieważ przebyłem kolejna operacje, która polegała usunięciu wewnętrznego zbiornika jelitowego (pouch). Po półtora roku nastąpiła kolejna operacja, która miała na celu, usunięcie stomii i wyłonienie przewodu pokarmowego.

    Przez rok czasu miałem względny spokój. Problemy zaczęły się w lipcu 2021, gdy na nogach znów pojawiły się te okrutne bolesne rany, które goją się długimi miesiącami, niosąc za sobą niewyobrażalne koszty.

    Moja sytuacja wróciła do tej sprzed 2018 roku, kiedy byłem zmuszony prosić ludzi dobrego i wrażliwego serca o pomoc. Tak jak przedtem tak i teraz proszę o tę samą pomoc.

    Sam z rodzicami sobie nie poradzę finansowo, opatrunki są bardzo kosztowne nawet kiedy wykupuję je na receptę. Miałem nadzieję na normalność, niestety nic z tego wyszło, jest to smutne.

    Nie zostało mi nic innego, jak prosić o pomoc. Za okazane dotychczas wsparcie finansowe z całego serca dziękuję!

    Marcin.

  • Marcin znowu w szpitalu!

    Kochani,

    na chwilę obecną przebywam w szpitalu. Decyzją Pana Profesora trzeba było usunąć jelito grube wraz z wyłonieniem stomii. Teraz czekamy na wyniki badań histopatologicznych i bardzo się martwię, bo to nie koniec walki z chorobą.

    Marcin Bonke

    Mamy jednak nadzieję, że może teraz  te rany się zagoją i pozwolą mi normalnie funkcjonować. W perspektywie czasu planowane są kolejne operacje zespolenia jelita, oczywiście, jeśli wszystko przebiegnie pomyślnie.

    Cały czas pod górkę, nie wiem na jak długo jeszcze starczy mi sił. Dzięki Wam mogę jednak kupować potrzebne opatrunki, co bardzo ułatwia mi życie, dlatego jedyne, co mi pozostaje, to w dalszym ciągu prosić ludzi dobrych serc o pomoc finansową. Prawda jest brutalna - sami nie damy rady...

    Marcin

Opis zbiórki

[Nie oglądajcie zdjęć moich nóg, jeśli nie musicie. Ten widok przeraża, zdaję sobie z tego sprawę. Te zdjęcia są tutaj tylko dlatego, że z powodów finansowych stanąłem pod ścianą i nie mam wyjścia...]


Nie potrzeba wielu słów, żeby opisać to, z czym się zmagam od 5 lat. Wielkie i piekielnie trudne w gojeniu rany, całkowicie wyłączyły mnie z normalnego funkcjonowania. Potworny ból, krwawiące do mięsa placki… Nie mogę już na nie patrzeć, ale widzę je codziennie… One takie są i wymagają bardzo kosztownych opatrunków. Nie mogę pracować, została mi nędzna renta. Proszę więc o pomoc…


Załatwiło mnie wojsko, służba ojczyźnie… Przeziębiłem się, może nawet miałem grypę. Nikt tego jednak nie sprawdził. Musiałem biegać po poligonie jak wszyscy inni. Wkrótce przyszły koszmarne owoce… Guz na płucu - 5cm. Po wycięciu okazało się, że ma cechy gruźliczaka. To był rok 2013 i rozpoczął się koniec mojego dotychczasowego życia.


Podjąłem leczenie, ale szybko spadła mi odporność i przyplątały się kolejne dolegliwości. Wrzodziejące zapalenie jelita grubego, zespół SAPHO, niedokrwistość z niedoboru żelaza, osteoporoza, refluks żołądkowo-przełykowy, kamica nerkowa, zakrzepica żył, zaćma posterydowa i na deser - owrzodzenie podudzia. Mało przyjemna litania prawda? Najgorsze z tego wszystkiego są te wrzody na nogach…

Marcin Bonke


Ból, cierpienie - mógłbym te słowa odmieniać przez wszystkie przypadki, bo doskonale poznałem ich znaczenie. Rany pojawiają się rzutami, a zaczyna się od żołądka. Od września jestem właściwie uwięziony we własnym domu. Opatrunki trzeba regularnie zmieniać. Moja mama nauczyła się opieki nade mną dzięki czemu udało się choć trochę ograniczyć koszty mojej choroby. U lekarza każda taka zmiana opatrunku to minimum 150 zł…


W styczniu skończę 27 lat, teoretycznie jestem w najlepszym momencie życia. Miałem swoje pasje: grę na gitarze basowej i jazdę na motocyklu. Dzisiaj mogę je sobie tylko wyobrazić. Powiedzieć, że jest trudno to jak nic nie powiedzieć. Najgorsza w tym wszystkim jest jednak świadomość, że na dzisiaj nie ma lekarstwa na moje dolegliwości. Magicznej pigułki, która zabrałaby tą chorobę tam gdzie pieprz rośnie. Mam nadzieję, że rozwój medycyny pozwoli mi doczekać takiej chwili. Póki co, muszę leczyć się objawowo.

Marcin Bonke


Kwota, którą widzicie do zebrania to roczne leczenie. Lekarstwa, opatrunki, wizyty u specjalistów kosztują ogromne pieniądze. Szczególnie dla kogoś, kto nie pracuje i została mu jedynie renta. Jestem dorosłym facetem w pełni zdanym na opiekę innych... Bez najbliższych przepadłbym marnie. Dlatego nie mam wyjścia, muszę prosić o pomoc. Was… Obcych ludzi dobrego serca.


Marcin



Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj