Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Tata umiera na raka! Zbieramy na lek ratujący życie - pomóż!

Marcin Cieśla

Tata umiera na raka! Zbieramy na lek ratujący życie - pomóż!

3 717,00 zł ( 0,87% )
Wsparły 92 osoby
Cel zbiórki:

Roczne leczenie czerniaka nierefundowaną terapią skojarzoną

Organizator zbiórki: Fundacja Kolorowe Motyle
Marcin Cieśla, 36 lat
Starachowice, świętokrzyskie
Czerniak złośliwy skóry IV stopnia z rozsiewem do wątroby, węzłów chłonnych i kości
Rozpoczęcie: 12 Stycznia 2021
Zakończenie: 19 Lutego 2021

Rezultat zbiórki

Dotarła do nas bardzo smutna wiadomość - mimo rozpoczętego leczenia, rak okazał się silniejszy. Niestety, Marcin zmarł, zostawiając pogrążoną w smutku córkę i żonę. 

Wierzymy, że to nie "żegnaj", a jedynie "do widzenia". 

Rodzinie i bliskim Marcina składamy najszczersze wyrazy współczucia. 

Opis zbiórki

Jedyny lek, który może uratować moje życie, nie jest refundowany. Ze wszystkich swoich pieniędzy i tych uzbieranych dzięki dobroci bliskich i obcych mi osób, kupiłem pierwsze dawki leku. Niestety, na tym koniec - na dalsze leczenie mnie nie stać… Bardzo Was proszę o pomoc. Mam 7-letnią córkę Natalię, dla której walczę o życie. Nie chcę się poddać, nie mogę… 

Nigdy nie podejrzewałem, że znajdę się w takiej sytuacji, że będę zmuszony prosić o pomoc. Nie mam jednak wyboru, a moje leczenie jest potwornie drogie... Wszystko zaczęło się pod koniec 2019 roku, kiedy lekarze wykryli u mnie czerniaka. Nowotwór złośliwy w IV stadium zaawansowania - ostatnim, z przerzutami do kości, wątroby, skóry i węzłów chłonnych. Szok? Mało powiedziane. Tego nie da się opisać...

Zaczęła się walka, bardzo ciężka i wyniszczająca. Początkowo otrzymałem terapię celowaną, która spowolniła rozwój choroby. Życie powoli zaczęło wracać do normy, odżyła nadzieja. To trwało do maja 2020 roku. Wtedy okazało się, że dotychczasowe leczenie przestało działać i guzy zaczęły odrastać! 

Zostałem wtedy przekwalifikowany na immunoterapię, która trwała do grudnia zeszłego roku, kiedy mój stan zdrowia uległ znacznemu pogorszeniu. Tomografia komputerowa wykazała postępujące guzy wątroby. Zauważyłem zmiany na swojej twarzy oraz problem z okiem. Rak nie daje za wygraną, nie reaguje na nic...

Marcin Cieśla

Po konsultacji lekarskiej zostałem zdjęty z programu lekowego immunoterapią refundowaną przez NFZ i na chwilę obecną, aby ratować życie, pozostaje mi jedynie immunoterapia skojarzona. Ta refundowana już nie jest. 

Roczne leczenie to prawie pół miliona złotych. Kwota niewyobrażalna, ale jeśli na szali jest życie, pieniądze nie powinny mieć znaczenia. Tylko ja nie mam tak ogromnej sumy i sam nie zdołam jej zebrać… Pomaga mi wiele wspaniałych osób, mogłem przyjąć pierwszą dawkę leku! Niedługo czekają mnie badania. Gdy okaże się, że markery nowotworowe spadły, konieczna będzie dalsza terapia. To moja jedyna nadzieja, by żyć i pokonać czerniaka. 

Moja córka nie jest jeszcze świadoma tego, co się dzieje. Najgorszej będzie, gdy umrze nadzieja i przyjdzie tylko czekać na koniec… Boję się tej chwili najbardziej na świecie. By ona nigdy nie nadeszła, muszę walczyć, kontynuować leczenie. Proszę o pomoc…

Marcin

3 717,00 zł ( 0,87% )
Wsparły 92 osoby

Obserwuj ważne zbiórki