Zbiórka zakończona
Marika Wojtkowska - zdjęcie główne

PILNE❗️Białaczka kontra młoda mama. Ratujmy życie Mariki!

Cel zbiórki: Leczenie ratujące życie Mariki, sprzęt i transport medyczny, rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Marika Wojtkowska, 32 lata
Włocławek, kujawsko-pomorskie
Ostra białaczka szpikowa - wznowa
Rozpoczęcie: 11 grudnia 2020
Zakończenie: 28 czerwca 2024
188 524 zł
Wsparły 6342 osoby

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0101154 Marika

Cel zbiórki: Leczenie ratujące życie Mariki, sprzęt i transport medyczny, rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Marika Wojtkowska, 32 lata
Włocławek, kujawsko-pomorskie
Ostra białaczka szpikowa - wznowa
Rozpoczęcie: 11 grudnia 2020
Zakończenie: 28 czerwca 2024

Rezultat zbiórki

Dziś mija 97 dzień po przeszczepie, rokowania jak do tej pory są dobre. Droga do tego 97 dnia była momentami wyboista, ale jest dobrze. Przyjmuje leki immunosupresyjne. Każda wizyta kontrolna potwierdza, że wracam do zdrowia!

Jestem wdzięczna wszystkim, którzy mnie wspierali. Dziękuję swojemu dawcy szpiku za gotowość, aby iść ze mną na bój z nowotworem krwi. Zawsze już będzie moim „bliskim”. Dziś sama aktywnie angażuje się w akcję poboru krwi oraz rejestracji do DKMS.

Marika Wojtkowska

Dziękuję wszystkim za wpłaty! Mam nadzieję, że kolejna zbiórka nie będzie już potrzebna... Będę bardzo wdzięczna za pamięć przy rozliczaniu podatku.

Marika

Aktualizacje

  • Marika ma WZNOWĘ❗️Białaczka atakuje... Z piekła onkologii prosimy o ratunek!

    21 grudnia, przed samymi Świętami Bożego Narodzenia, usłyszałam coś, czego żaden chory na nowotwór usłyszeć nie chce... Mam wznowę białaczki. Koszmar rozpoczął się po raz kolejny...

    Mam deja vu... 3 lata temu, też przed Świętami, dowiedziałam się, że jestem chora. Mój syn miał wtedy tylko rok. Dziś ma 4 latka, rozłąka z nim boli mnie tak samo jak wtedy. Znów wszystko wróciło... Rozpacz i przeraźliwy strach o życie.

    Marika Wojtkowska

    Dziś zaczynam chemioterapię, rusza też procedura poszukiwania dawcy do przeszczepu. Jest mi potwornie przykro. Dopiero zaczęłam stawać na nogi po tamtej walce, znalazłam miłość, super pracę, a teraz znów muszę to wszystko zostawić i zamknąć się w murach szpitala...

    Choroba wróciła, zaatakowała ponownie, kiedy już myślałam, że najgorsze za mną... Przeklęta wznowa. Znów otwiera się onkologiczne piekło... Nie poddam się, zaczynam kolejną walkę, chociaż jest mi bardzo ciężko.

    Marika Wojtkowska

    Kochani, proszę o Wasze wsparcie i słowa otuchy. Potrzebuję ich jak nigdy wcześniej...

    Marika

  • ❗️Za nią rok walki o życie... Przeczytaj koniecznie, co u Mariki!

    Kochani,

    od najtrudniejszych chwil w moim życiu minął dokładnie rok... W zeszłym roku, tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, dowiedziałam się, że mam białaczkę. Zamiast pakować prezenty z synkiem znalazłam się na onkologii, podłączona do kroplówki z chemią. To był trudny czas, pełen strachu i ogromnej tęsknoty...

    Minął rok, rok walki. Moja sytuacja uległa znacznemu polepszeniu. Jestem w domu, bez wizji szpitala. W tym roku Boże Narodzenie spędzę z synkiem... Nie mogę się już doczekać.

    Do czerwca jestem na chemioterapii doustnej, a później zobaczymy, co dalej. Jestem bardzo rzadkim przypadkiem... Dla lekarzy jestem zagadką i sami nie wiedzą, jak to się potoczy. Kontrolujemy mój stan zdrowia co dwa tygodnie. Jestem pod opieką szpitala w Toruniu i Gdańsku, żeby w porę reagować, jeśli coś złego by się działo.

    Marika Wojtkowska

    Każdy dzień poprzedzający przyjazd do szpitala wywołuje nieprzespaną noc, a przecież wiem, że wrócę do swojego łóżka... Każdy przyjazd tutaj kosztuje mnie dużo. Jak tylko zbliżam się do szpitala, apetyt znika, a przed wejściem, czekając w kolejce, chodzę jak nakręcona, co chwilę sprawdzając zegarek.

    Wydawało mi się, że poukładałam to sobie, że wygrałam tę najtrudniejszą walkę, a mimo to strach mnie paraliżuje, przypominając ten rok wstecz... Jestem tu, czuję, przeżywam, podczas gdy co niektórzy nie mają tej możliwości, już ich z nami nie ma albo walczą, ile sił.

    Mocno wierzę, że najgorsze już za mną, że nie wrócę na szpitalną salę. Nadal potrzebuje wsparcia fizjoterapeutycznego, psychoterapii oraz masy leków... Bardzo dziękuję Wam za wszystko i będę bardzo wdzięczna, jeśli zechcecie dalej towarzyszyć mi w mojej walce.

    Pozdrawiam i życzę Wam Wesołych Świąt.

    Marika

  • ❗️Wieści z onkologicznego ringu - białaczka kontra młoda mama. Marika walczy!

    W grudniu, tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, Marysia dowiedziała się, że ma białaczkę… Miała 27 lat i rocznego synka. Rok 2021 powitała na oddziale onkologii… Czas odmierzany był przez kolejne cykle chemii, chwile rozłąki, ogromnej samotności i tęsknoty…

    W czerwcu Marika czekała na kolejny etap leczenia - przeszczep szpiku. Lato przyniosło jednak cudowne wieści - szpik jest czysty! To nie oznacza jeszcze pełnego wyzdrowienia, ale daje nadzieję na to, że tak się stanie. Przeszczep przestał być potrzebny. Marysia przyjmuje teraz chemię w tabletkach, przez rok będzie jej codziennym rytuałem. Co miesiąc kontrola, co dwa tygodnie badanie krwi. Walka trwa!

    Marika Wojtkowska

    Za mną 7 miesięcy bardzo trudnej drogi w murach szpitala - pisze Marika. W końcu mogę spać spokojnie, że nie rozdzieli nas - mnie, synka i rodziny  - ten paskudny rak, nie będę musiała znosić trudów hospitalizacji…  Na sam widok igły mam dreszcze. (...)

    Dziękuję wszystkim i każdemu z osobna za każde wsparcie, za wiadomości, za wpłaty na zbiórkę, za słowa wsparcia, gdy łzy leciały ciurkiem. Jesteście NIESAMOWICI, trzymajcie za mnie kciuki i nie przestawajcie wierzyć! Walczę i nie zamierzam się poddać.

Opis zbiórki

Młoda mama kontra białaczka! Marika walczy o życie, pilnie potrzebna pomoc! Nie znamy jeszcze dokładnej ceny leczenia, wiemy jednak, że koszty będą niebotyczne... Pomóż - uratuj życie!

Wiadomość o śmiertelnej chorobie nigdy nie przychodzi w porę, zwłaszcza jeśli masz tylko 27 lat i synka, który dopiero co skończył roczek. Nie tak wyobrażałam sobie te Święta... Powinnam być teraz z synkiem, ubierać choinkę, pakować prezenty w kolorowy papier i dbać o to, by Oliwier miał piękne wspomnienia. Tymczasem jestem w szpitalu, czeka mnie chemia i przeszczep szpiku. Walczę, bo ostra białaczka szpikowa nie odpuszcza... Nie opuszcza mnie też przeraźliwy strach o życie...

Marika Wojtkowska

Jeszcze miesiąc temu w najgorszych koszmarach nie podejrzewałabym, że znajdę się tutaj, że będzie ta zbiórka... Mam na imię Marika, w maju skończyłam 27 lat, mieszkam we Włocławku. Ostatni rok był najważniejszy w moim życiu – zostałam mamą! Mam pięknego, zdrowego synka, który jest dla mnie całym światem. Cieszyłam się wyczekanym macierzyństwem i byłam bardzo szczęśliwa.

W listopadzie zaczęłam się nagle źle czuć... Byłam pewna, że to wina jesiennego przeziębienia albo przemęczenia, nieprzespane do końca noce przy maluchu są przecież normą. 1 grudnia - tę datę będę pamiętać na zawsze, wtedy pocałowałam śpiącego Oliwierka po raz ostatni... Nie miałam pojęcia, że czeka nas długa rozłąka, bo ja znajdę się w szpitalu i otrzymam śmiertelną diagnozę.

Marika Wojtkowska

Okazało się, że moje wyniki są nie tyle złe, co dramatyczne... Lekarze wiedzieli na pewno, że w moim ciele dzieje się coś niepokojącego. Dostałam skierowanie do szpitala... W poszukiwaniu ratunku czekało mnie bolesne zderzenie z rzeczywistością pandemii... Trzy szpitale odmówiły mi pomocy. W jednym pani w okienku wręcz rzuciła moim skierowaniem, mówiąc, że oddział wewnętrzny nie funkcjonuje… Brak miejsc, pozamykane oddziały... Nie da się opisać tego stresu. Ogromna bezradność, a sił coraz mniej… Nawet telefon na 112 skończył się łzami. Wtedy naprawdę zaczęłam się bać, bo czułam, że z godziny na godziny robię się coraz słabsza.

Nadzieja przyszła, kiedy znalazło się dla mnie miejsce na oddziale hematologii w szpitalu w Toruniu... Tam po 2 dniach przyszła diagnoza i jednocześnie skończył się świat... Ostra białaczka szpikowa. Szum w uszach, niedowierzanie, rozpacz, płacz, załamanie. To niemożliwe! Przecież miesiąc temu wyprawiałam pierwsze urodziny Oliwierka i czułam się jeszcze dobrze...

Marika Wojtkowska

Po początkowym szoku przyszła determinacja - białaczka to nie wyrok! Będę walczyć! Mam dla kogo żyć... Oliwier jest malutki, on potrzebuje mamy! Jestem silna. Dam radę! Przeżyłam już ciężkie chwile – jedno dziecko przed synkiem straciłam, 4 lata temu poroniłam. Rok później przeszłam ciężką operację usunięcia tarczycy… Mimo problemów zdrowotnych zostałam mamą. Synek jest moim największym szczęściem i zrobię dla niego wszystko!

Wiem, że czeka mnie ciężka walka o życie, ale jestem gotowa... Przede mną chemioterapia i przeszczep szpiku... Czekam na informacje, czy może mi go oddać ktoś z rodziny, czy będzie trzeba szukać dawcy… Krew i szpik – teraz te dwie rzeczy są mi potrzebne najbardziej, rzeczy, których nie da się kupić za żadne pieniądze. Niestety, wiadomo już, że też będą one potrzebne… Czeka mnie długie leczenie, najprawdopodobniej część z niego będzie nierefundowana… Leki na białaczkę kosztują często po kilkadziesiąt tysięcy złotych za dawkę, a terapie takie Car T-Cell osiągają zawrotne kwoty ponad miliona złotych!

Marika Wojtkowska

Oluś nie rozumie, gdzie podziała się mama… Przecież zanim zasnął, jeszcze przy nim byłam. Dziś widzimy się tylko dzięki kamerce w telefonie… Tęsknie za nim straszliwie i umieram ze strachu, czy będzie go mogła jeszcze zobaczyć? Każda rozmowa przez telefon i każde zdjęcie synka rozczula mnie tak bardzo, że zanoszę się płaczem. Wiem jednak, że muszę żyć, bo mam dla kog. Dla synka, mamy, siostry, brata, narzeczonego, cioć, dla przyjaciół. Wszyscy przekazali mi już tyle ciepłych myśli i wsparcia… Oszczędności naszej rodziny kurczą się jednak i boję się, co będzie dalej.

Obiecuję, że jeśli tylko dostanę szansę, będę walczyć, będę żyć. Liczę na pomoc ludzi dobrych woli. Dlatego proszę – podaruj mi te szansę…

- Marika

________

Potrzebna jest krew. Apelujemy, aby każdy, kto tylko, może zgłosił się do najbliższego centrum krwiodawstwa i oddał krew ze skierowaniem na Marikę Wojtkowską, Specjalistyczny Szpital Miejski w Toruniu, ul. Stefana Batorego 17/19, Oddział Hematologii.

Marikę czeka też przeszczep szpiku. Czekamy na wyniki dotyczące zgodności genetycznej. Zachęcamy do rejestracji w DKMS - bazie potencjalnych dawców szpiku. 

Prosimy o wsparcie zbiórki na leczenie dla Mariki oraz zmianę warunków życia po przeszczepie.

Błagamy o pomoc dla naszej mamusi, córki, siostry, przyjaciółki. Idą Święta, to czas magii. Podarujmy życie!

Rodzina Mariki

________

Marika Wojtkowska - Pomoc dla Marysi na Facebooku (otwiera nową kartę)

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest zakończona, ale Marika Wojtkowska wciąż potrzebuje Twojej pomocy.

WesprzyjWesprzyj