Marina kontra RAK. Razem nie przegramy tej walki!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, zakup leków nierefundowanych, zakup peruki
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
3 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc
Andersonwspiera już 3 miesiące- Anonimowy Pomagaczwspiera już 3 miesiące
- Anonimowy Pomagaczwspiera już 2 miesiące
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, zakup leków nierefundowanych, zakup peruki
Aktualizacje
Babcia Marinka rozpoczęła leczenie.
Wasze wsparcie to realna pomoc w walce Mariny i jej rodziny ze złośliwym nowotworem piersi. Dziękujemy Wam za to!
Niestety okazało się, że choroba jest bardziej zaawansowana, niż początkowo sądzono. Dodatkowe badania pokazały przerzuty w kościach. Sama diagnostyka trwała sporo czasu, ale po wszystkich badaniach w końcu może rozpocząć się leczenie, które ma za zadanie powstrzymać rozwój nowotworu i dać Marinie jeszcze wiele, wiele lat życia z ukochaną wnuczką, u boku rodziny.
Trzymajcie kciuki, by leczenie zadziałało.
Babcia Marinka jest ogromnie wdzięczna za każde wsparcie. Czyta wszystkie komentarze, które dodają jej sił! Wie, że nie jest sama.Na ten moment środki ze zbiórki pomogły opłacić nierefundowane leki, dodatkowe badania i badania genetyczne. To było możliwe dzięki Wam!
Walka dopiero się rozpoczyna. Dziękujemy, że wspieracie w niej Babcię Marinkę!
Opis zbiórki
Jaki limit jest nieszczęść od losu, który zabierze wiarę w to, że będzie dobrze? Mam wrażenie, że naszą rodzinę spotkało już dość… A mimo wszystko Mama – którą los doświadcza wyjątkowo okrutnie – wciąż ma uśmiech na twarzy. Straciła dom, ale nie radość życia. A teraz przyszedł RAK…
Chyba wciąż nie dochodzi do nas to, co się dzieje. Ona – nasza podpora, ster naszej rodziny, nasza siła. Nasza ukochana Mama, Babcia, Żona. Gdy świat się walił, zawsze mogliśmy liczyć na to, że jakimś cudem będzie dobrze. Bo Ona mówiąc to, bardzo w to wierzyła. I ostatecznie zawsze tak było!

Ale jak będzie teraz? Przecież musi być dobrze! Musi…
Od wielu lat Polska jest naszym domem. Moja siostra przyjechała tu jeszcze na studia, dziś jest obywatelką naszego nowego kraju. Ja przyjechałam kilka lat później. Tutaj urodziła się moja córeczka – Mia. A gdy pożoga wojny zabrała rodzicom wszystko – dosłownie wszystko, co materialne – przyjechali do nas razem z wujkiem, naszym drugim tatą. Tu zaczęliśmy wszystko od nowa, wierząc, że teraz będzie już dobrze i spokojnie.

Ale los miał inny plan…
W marcu nasz ukochany Wujek Vova, brat bliźniak Taty, przeszedł udar, a potem - pierwszy w życiu - napad padaczkowy. To były dla nas chwile grozy… Walka o jego powrót do zdrowia trwa do dziś, ale nie poddaje się! Pomaga mu wrodzony optymizm i wsparcie całej rodziny.
To był jednak dopiero początek nieszczęśliwych zdarzeń.

Dwa dni później nasza kochana Mama Marina dowiedziała się, że ma w piersi COŚ. Poszła na mammografię. Tam okazało się, że COŚ to prawdopodobnie nowotwór. A teraz dostaliśmy potwierdzenie – wyniki badań histopatologicznych nie zostawiły złudzeń.
Mama ma złośliwy nowotwór piersi z przerzutami do węzłów chłonnych.
Choć trudno nam oswoić się z tą myślą, Mama już oznajmiła z właściwą sobie siłą, że pokona tego potwora! A skoro tak mówi, musi tak być. Staje do walki, a my u jej boku. Wierzymy, że przetrwamy i to. W końcu przecież los się musi odmienić!

Nie wiemy, co przed nami. Razem z siostrą pracujemy i zapłacimy za wszystko, na co będzie nas stać. Niestety przy dwóch ciężko chorych osobach w rodzinie koszty będą bardzo duże, dlatego postanowiliśmy poprosić o wsparcie. Nasza Mama nigdy nie odmawia nikomu pomocy. Jej serce jest ogromne i wierzymy w to, że dobro do niej wróci – właśnie teraz, gdy najbardziej tego potrzebuje.
Dziękujemy za każdą pomoc. Prosimy, wyślijcie do Mamy dużo dobrych myśli, by miała siłę dalej z uśmiechem na ustach walczyć z rakiem. Pokonać go!
Maria - córka Mariny, wraz z całą rodziną
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Tomasz Drożdż5 zł
