
Wypadek, potworna rana, sepsa... i AMPUTACJA❗️Mariusz walczy o sprawność, pomóż mu!
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja i zakup protezy
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja i zakup protezy
Aktualizacje
PILNE❗️Mariusz upadł i obił sobie ranę po amputacji – zaczęła sączyć się ropa! Pomóż!
Kochani,
ostatni miesiąc był dla naszej rodziny niezwykle trudny. Po amputacji nogi, która odbyła się 26 marca, Mariusz bardzo cierpiał. Wierzyliśmy, że rana szybko się zagoi, ale niestety pojawiły się komplikacje.
Mariusz upadł i mocno obił kikut. Rana zaczęła ropieć... Na szczęście pielęgniarka, która codziennie przychodzi zmieniać opatrunki, wdrożyła specjalne plastry pomagające oczyścić ranę. Największym wyzwaniem są teraz bóle fantomowe. Są tak silne, że Mariusz nie może spać w nocy, a w ciągu dnia trudno mu normalnie funkcjonować. Leki niestety nie przynoszą ulgi.

Brat rozpoczął rehabilitację oraz naświetlanie kikuta. Codziennie walczy, choć każdy dzień wiąże się z ogromnym wysiłkiem – zarówno fizycznym, jak i psychicznym. Uczęszcza również na terapię do psychologa, bo ciężko mu jest pogodzić się ze stratą nogi.

Zwykłe codzienne czynności, takie jak kąpiel czy poruszanie się, stały się dla Mariusza ogromnym wyzwaniem. W dodatku długotrwałe poruszanie się o kulach zaczyna odbijać się na jego ciele – pojawiły się bóle biodra, a ramię uległo przesunięciu.
Dojazdy do lekarzy, fizjoterapia, naświetlania i bardzo drogie leki – to wszystko jest dla nas dużym obciążeniem. Staramy się o przyznanie grupy inwalidzkiej, ale to bardzo długi proces, który również wiąże się z dodatkowymi kosztami. Z całego serca dziękujemy za Waszą dotychczasową pomoc i prosimy, bądźcie z nami dalej! To dzięki Wam mamy siłę, by dalej walczyć o Mariusza.
Wiktoria, siostra Mariusza
Opis zbiórki
14 sierpnia 2025 roku życie naszej rodziny legło w gruzach. Mój brat Mariusz uległ poważnemu wypadkowi komunikacyjnemu. Jego stan był bardzo ciężki, dlatego helikopter zabrał go do szpitala w Gorzowie Wielkopolskim. Rozpoczęła się najtrudniejsza walka w jego życiu. Nie wiedzieliśmy, czy przeżyje...
Mariusz doznał ciężkiego, otwartego złamania stopy. W jego nodze było pełno ziemi, kamieni i trawy. Przez kilka tygodni lekarze próbowali ją wyczyścić. Ropa, sączące się rany, kolejne operacje… Mariusz wychodził ze szpitala tylko po to, by po chwili znowu do niego wracać z kolejnymi zakażeniami. Widzieliśmy, jak bardzo cierpi, ale on mimo bólu powtarzał, że się nie podda.

Niestety przyszedł moment, w którym organizm Mariusza zaczął przegrywać. Pojawił się gronkowiec, a później sepsa. Mój brat miał 40 stopni gorączki, trudno było z nim nawiązać kontakt. Baliśmy się, że go stracimy! Lekarze robili wszystko, co tylko w ich mocy, by utrzymać go przy życiu i jednocześnie uratować nogę... Niestety infekcje niszczyły wszystko. To był prawdziwy koszmar, który wydawał się nie mieć końca.
W końcu usłyszeliśmy najgorsze słowa: „Bardzo nam przykro, pojawiła się martwica tkanek i kości. Amputacja jest konieczna, żeby ratować życie pana Mariusza". Mój brat trafi do kliniki w Poznaniu, gdzie rozpoczął się kolejny etap walki: oczyszczanie, długi pobyt w szpitalu i amputacja. Mariusza czeka bardzo długa droga... Przeszczep skóry, ciężka rehabilitacja, a potem proteza.
Mój brat całe życie pracował fizycznie, jako dekarz. Miał mnóstwo energii i planów, wszędzie go było pełno. Od zawsze jego największą pasją były motocykle. To taki jego mały-wielki świat, jego miejsce na ziemi. Dziś leży, nie może się ruszać, walczy z potwornym bólem i świadomością, że jego życie już nigdy nie będzie takie, jak dawniej. A tak bardzo chciałby wsiąść na motocykl razem ze swoimi przyjaciółmi...
Jesteśmy bardzo dużą rodziną. Razem z Mariuszem mamy jeszcze ośmioro rodzeństwa. Staramy się robić wszystko, co tylko w naszej mocy, by pomóc bratu stanąć na nogi – dosłownie i w przenośni. W tej wielkiej tragedii wspiera nas również mama, mimo podeszłego wieku. Wiemy jednak, że sami nie damy rady. Z dnia na dzień koszty się piętrzą: leczenie, dojazdy, proteza, rehabilitacja...

Mariusz się nie poddał, przeszedł przez piekło i nadal walczy. Z całego serca proszę, jako jego siostra, pomóżcie mi walczyć o mojego brata! Każda złotówka ma dla nas ogromne znaczenie! Mam świadomość, że nie każdy jest w stanie wesprzeć nas wpłatą, dlatego proszę również o udostępnianie tej zbiórki. Wspólnymi siłami możemy pomóc Mariuszowi odzyskać choćby namiastkę dawnego życia, które tak bardzo kochał.
Wiktoria, siostra Mariusza
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa200 zł
- Jojo100 zł
- Wpłata anonimowa500 zł
- DAMIAN I AŚKA1000 zł
- Weronika Gąsior120 zł
Licytacja auto dla dziecka