Zbiórka zakończona
Mariusz Harbatowicz - zdjęcie główne

Chcę żyć bez strachu, chcę walczyć o moją przyszłość! Pomożesz?

Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, dojazdy do szpitali

Organizator zbiórki:
Mariusz Harbatowicz, 30 lat
Police, zachodniopomorskie
Niezłośliwy nowotwór mózgu, niedoczynność przysadki, insulinooporność, nadciśnienie, niedoczynność tarczycy, osteopenia
Rozpoczęcie: 1 lipca 2021
Zakończenie: 3 września 2025
73 791 zł
Wsparło 407 osób

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0137778 Mariusz

Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, dojazdy do szpitali

Organizator zbiórki:
Mariusz Harbatowicz, 30 lat
Police, zachodniopomorskie
Niezłośliwy nowotwór mózgu, niedoczynność przysadki, insulinooporność, nadciśnienie, niedoczynność tarczycy, osteopenia
Rozpoczęcie: 1 lipca 2021
Zakończenie: 3 września 2025

Rezultat zbiórki

Kochani Darczyńcy! Dziękuję za wasze wsparcie! 💚

Jestem Wam niezmiernie wdzięczny za pomoc, którą okazaliście mi w najtrudniejszym dla mnie czasie. Dzięki Wam udało mi się sfinansować leczenie, rehabilitację i dojazdy do szpitali, które przyczyniły się do walki ze skutkami chorób! 

Niech dobro do Was wróci!

Mariusz

Opis zbiórki

Kiedy miałem 15 lat moje życie zmieniło się nie do poznania. Dopiero zaczynałem wkraczać w dorosłość, cieszyć się życiem. Nagle choroba znacząco zmieniła ciąg wydarzeń. Zdiagnozowano u mnie niezłośliwy nowotwór przysadki mózgowej, przez co konieczne było przeprowadzenie dwóch bardzo ryzykownych operacji. 

Odkąd pamiętam, sport wiele dla mnie znaczył. Grałem w piłkę nożną, tenisa stołowego, siatkówkę. To właśnie sport uratował mi życie. Pamiętam słowa mojego kolegi z drużyny, który zauważył, że jestem dużo niższy od rówieśników. Zasugerował mi, żebym zrobił badania hormonalne. I to właśnie dzięki niemu jestem tutaj, żyję i mogę walczyć o moją sprawność.

Mariusz Harbatowicz

Okazało się, że na skrzyżowaniu nerwów wzrokowych mam nowotwór – czaszkogardlaka. To właśnie wtedy rozpoczęły się moja szpitalna historia. Terapie, rehabilitacje, operacje… Niestety po drugiej z nich. kiedy usunięto dużą część guza, straciłem wzrok w prawym oku i 50% widoczności w lewym. Dla młodego chłopaka to ogromna tragedia. Z jednej strony wiem, że żyję i to jest najważniejsze, z drugiej – walczę, by jakość tego życia była jak najlepsza. 

Miałem wielkie marzenia o piłce nożnej i o fotografii, a wszystko to zastąpiła walka o życie... Niestety nie był to koniec moich problemów. Oprócz nowotworu zdiagnozowano u mnie kilka innych schorzeń, co skutecznie odebrało mi sen o światowych stadionach.

Mariusz Harbatowicz

Mam to szczęście, że na swojej drodze wiele razy spotkam naprawdę życzliwych i pomocnych ludzi – zaczynając od byłych i obecnych piłkarzy, muzyków, po osoby znane z telewizji, czy pierwszych stron gazet. To właśnie dzięki nim nie znika moje pozytywne nastawienie do życia. Cieszę się każdą chwilą i każdą możliwość jaką daje mi los, wykorzystuję do końca. Docenia wszystko, co mam, każdą najdrobniejszą rzecz.

Życie w chorobie nie jest lekkie. Leki, rehabilitacja i wyjazdy do szpitala w Warszawie, pod którego opieką jestem, generują spore koszty. Chciałbym, chociaż tym nie musieć się martwić. Moja motywacja do działania nie znika. Kocham życie mimo wszystko. Jestem 26-latkiem z głową pełną planów i marzeń. Dlatego bardzo proszę o pomoc! By nie zniknęła nadzieja na ich realizację… 

Mariusz

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest zakończona, ale Mariusz Harbatowicz wciąż potrzebuje Twojej pomocy.

WesprzyjWesprzyj