Zbiórka zakończona
Martyna Koteluk - zdjęcie główne

Nie muszę żyć z piętnem kalectwa. Znów mogę być zdrowa!

Cel zbiórki: Operacja w klinice w Aschau, by Martynka znów mogła chodzić

Martyna Koteluk, 24 lata
Krapkowice, opolskie
Zespół Niikawa-Kuroki (zespół Kabuki)
Rozpoczęcie: 5 września 2016
Zakończenie: 12 maja 2017
162 039 zł(100,85%)
Wsparły 6292 osoby

Cel zbiórki: Operacja w klinice w Aschau, by Martynka znów mogła chodzić

Martyna Koteluk, 24 lata
Krapkowice, opolskie
Zespół Niikawa-Kuroki (zespół Kabuki)
Rozpoczęcie: 5 września 2016
Zakończenie: 12 maja 2017

Rezultat zbiórki

Martyna Koteluk

__________________

Informacja od mamy Martynki z dnia 4.06.2017: Martynka jest już po pierwszej operacji, która przebiegła pomyślnie. Nie wiemy dokładnie, kiedy będziemy mogły wyjść z kliniki. Proszę, trzymajcie kciuki za Martynkę, jest bardzo dzielna!

Martyna Koteluk

______

"Kochani, na stronie fundacji SIEPOMAGA stał się cud. Inaczej ja ani moja mama nie potrafimy tego określić. Dzięki Waszym otwartym sercom oraz całej Fundacji uzbierałam całą kwotę potrzebną na operację. Nie mogę w to uwierzyć. Moje największe marzenie się spełni. Oczywiście, przede mną jeszcze długie leczenie i ciężka rehabilitacja, ale wiem jedno - przy takim wsparciu na pewno teraz dam radę. Nie umiem opisać emocji, które mi towarzyszą. Chciałabym teraz  bardzo podziękować przede wszystkim całej Fundacji Siepomaga oraz darczyńcom - osobom, bez których byłoby to niemożliwe. Dziękuję wszystkim i każdemu z osobna.

Teraz wiem, że marzenia się spełniają, trzeba tylko mocno w to wierzyć i nigdy nie przestawać o nie walczyć."

Martyna Koteluk

Martyna Koteluk

Opis zbiórki

Nie mam już sił tak cierpieć, dlatego błagam Was o pomoc! Nocami płaczę, krzyczę z bólu, nie mam już sił walczyć. Jedyny ratunek, jaki istnieje, jest poza moim zasięgiem! Blisko 160 tysięcy - tyle kosztuje operacja, która zatrzyma moje cierpienie. Jeśli nie zdobędę tych pieniędzy już zawsze będzie towarzyszył mi ból, z którym sobie nie radzę.

Martyna Koteluk

Miałam tylko 9 lat, kiedy przestałam chodzić. Nie wiem, jak to jest nie chodzić od urodzenia, wiem natomiast jak trudno zaakceptować to, że kiedyś się chodziło, a dziś bez wózka nie jest się w stanie poruszać. 6 lat temu byłam zdrowa. Miałam przed sobą całe życie, mogłam wszystko. Właśnie wtedy choroba, z dnia na dzień, odebrała mi władzę w nogach. Zespół Kabuki - genetyczne przekleństwo, z którym żyję. Choroba skazała mnie na wózek inwalidzki, na cierpienie fizyczne - niemożliwe do wytrzymania bóle nóg i kręgosłupa, paraliż przeszywający ciało i wykańczającą organizm padaczkę!

Życie na wózku to dla mnie psychiczna męczarnia - tak bardzo nie chcę zostać kaleką! Boję się, że już zawsze będę żyła z piętnem kalectwa… Bez pieniędzy operacja nie będzie możliwa. A bez operacji nigdy nie będę chodzić, pozostanę zależna, niepełnosprawna - szansa przepadnie... Bez mojej mamy nie dałabym rady. Walczymy każdego dnia, to dzięki niej jeszcze się nie załamałam. Teraz jednak obie jesteśmy bezradne...

Martyna Koteluk

Mam dopiero 15 lat. Wierzę, że to nie czas na to, by moja szansa na normalne życie zniknęła. Chciałabym znów chodzić, chciałabym iść na spacer, móc złapać piłkę, być jak moi rówieśnicy i nie zastanawiać się, kiedy pojawi się kolejny atak padaczki.

W Polsce proponowano mi tylko amputację nóg. Pamiętam, jak bardzo moja mama wtedy płakała... Lekarze z kliniki w Aschau podarowali mi szansę na to, bym mogła pożegnać się z bólem i samodzielnie chodzić! Dają mi 100% szans na to, że po operacji będę chodzić. Czas kończy się 16 maja. Jestem zdruzgotana, tak bardzo nie chcę być kaleką... Czuję, że dłużej już nie wytrzymam, że nie zniosę tej udręki, dlatego błagam, pomóż mi. Innej szansy nie mam...

 

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj