Mama Marysi umarła na raka. Samotny tata prosi o pomoc dla swojej ciężko chorej córeczki!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 461 osób
29 192 zł (77,99%)
Brakuje jeszcze 8 235 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Przekaż swój podatku
Numer KRS
0000396361
Cel szczegółowy 1%
0016485 Marysia
Zbiórka na cel
Wózek inwalidzki, turnusy rehabilitacyjne

Marysia Rus, 14 lat

Poznań, wielkopolskie

Mózgowe porażenie dziecięce z niedowładem kończyn dolnych

Rozpoczęcie: 26 Marca 2020
Zakończenie: 30 Czerwca 2021

Poprzednie zbiórki

7 006,17 zł (100,08%)
NF Walker

135

26.03.2015 - 11.04.2015

NF Walker

135

7 006,17 zł

26.03.2015 - 11.04.2015

16 Marca 2021, 15:38
❗️Marysia jest po operacji, tata prosi o pomoc!

Walka Marysi o zdrowie trwa… Tak ciężko patrzeć na jej ból, ale wiem, że to jedyna droga do sprawności. Jestem przy córeczce, w końcu ma tylko mnie.

Znów byliśmy w szpitalu, nie zliczę, który już raz… Marysia przeszła ciężką operację – osteotomię wyprostną. Przed nią kolejne, w tym rekonstrukcja stawu biodrowego oraz osteotomia wyprostna rączek. Do sprawności długa droga…

Marysia Rus

Niestety, poza operacjami Marysie będzie czekała intensywna rehabilitacja, z czym wiążą się spore koszty. Dałbym Marysi wszystko, zdrowia – tego jednego nie mogę jej sam dać!

Proszę o pomoc dla mojej córeczki! Choć dla Ciebie to tylko złotówka, dla niej to jeden krok do przodu…

Proszę, tak bardzo Cię potrzebujemy…

Paweł, tata Marysi

Jeszcze niedawno byliśmy szczęśliwą rodziną. Marysia miała mnie i swoją ukochaną mamę... Chorobie córeczki i walce o jej zdrowie podporządkowaliśmy wszystko. Potem spadła na nas kolejna tragedia... Mama Marysi zachorowała na raka. Zmarła nagle... Dziś jestem dla mojej chorej córeczki i mamą, i tatą... Kocham za dwoje, bo Marysia ma tylko mnie. Proszę, pomóż nam!

14 lat temu na świecie pojawiła się Marysia. Ogromną radość, którą w jednej chwili zburzyła wiadomość „Państwa córka nigdy nie będzie chodzić. Ma mózgowe porażenie dziecięce”. W głowie tysiące myśli, na policzkach łzy, w sercu strach. Ogromna miłość do dziecka dała nam siłę do dalszej walki.

Marysia Rus

Marysię i jej mamę łączyła wyjątkowa więź. To ona dodawała jej otuchy podczas wielogodzinnych, niezwykle bolesnych ćwiczeń. To ona pomagała przy każdej codziennej czynności. Była tuż obok, gdy Marysia po nocy otwierała oczy. Przy niej zasypiała. Zawoziła na ćwiczenia oraz odbierała ze szkoły. Szybko okazało się, że rehabilitacja na NFZ to fikcja, ilość zajęć jest stanowczo za mała. Za wszystko musieliśmy płacić, ciągle brakowało pieniędzy...  Ja zająłem się pracą, żeby utrzymać rodzinę i zapłacić za leczenie i rehabilitację. Innego wyjścia nie było. W najgorszych koszmarach nie sądziłem, że będę jedynym rodzicem, który zostanie Marysi... Że choroba dziecka to nie jedyna tragedia, która spotka naszą rodzinę.

Dla mojej żony najważniejsza była Marysia i jej dobro. Jej zdrowie było dla niej na drugim miejscu. Czasem bolał ją brzuch, cierpiała na niestrawność... Nikt jednak nie przypuszczał, że to coś więcej niż zwykłe problemy z jedzeniem. Że powoli zabiera ją śmierć. Aż do tamtej listopadowej nocy... Żona czuła, jakby coś wybuchło w jej brzuchu. Szpital i diagnoza: rak... Niestraszne były jej chemie, utrata włosów czy osłabienie. Martwiła się tylko, co będzie z Marysią, gdy ona będzie musiała być w szpitalu. Czy damy sobie bez niej radę...

Nie brała pod uwagę, że choroba odbierze jej życie. Pełna uśmiechu i nieustającej dobroci nie chciała martwić i stresować Marysi. Do końca swoich dni walczyła nie tylko z nowotworem, chorobą Marysi, ale także z urzędami, terminami, wnioskami, formalnościami i prośbami o pomoc. Wszystko dla naszej córeczki... Zmarła nagle, w nocy. Została po niej pustka, której nigdy nic i nikt nie będzie w stanie wypełnić.

Marysia Rus

Każdy z nas ogromnie przeżył tę stratę. Nie można było jednak rozpaczać, załamać się. Trzeba było otrzeć łzy, zacisnąć zęby, żyć i walczyć dla niej. Dla Marysi. Wiem, że moja żona by tego chciała... Kontynuuje jej ciężką pracę. Córka stała się dla mnie całym światem. Dziś to ja pamiętam o ćwiczeniach, zawożę na rehabiitację, walczę o to, by była jak najbardziej samodzielna... I martwię się - co z nią będzie, kiedy mnie zabraknie?

Córka zrobiła bardzo duże postępy. Każde zajęcia usprawniają ją coraz bardziej. Jednak, jak na razie, nie spełniło się jedno z największych marzeń Marysi. To o chodzeniu. Dlatego potrzebujemy kupić Marysi nowy wózek, ponieważ ze starego już wyrasta. Chcę także, aby córka pojechała w tym roku na turnusy rehabilitacyjne, na których robi największe postępy.

Nie wstydem jest prosić, wstydem jest się poddać. Ja w walce o zdrowie mojej córeczki nie poddam się nigdy! Z całego proszę o Twoją pomoc.

Paweł, tata Marysi

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 461 osób
29 192 zł (77,99%)
Brakuje jeszcze 8 235 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Przekaż swój podatku
Numer KRS
0000396361
Cel szczegółowy 1%
0016485 Marysia