

Wbrew okrutnym rokowaniom Marzena wciąż tu jest! Proszę o ratunek dla mojej ukochanej żony!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, zakup sprzętu rehabilitacyjnego
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, zakup sprzętu rehabilitacyjnego
Opis zbiórki
7 czerwca 2025 roku nasze życie zatrzymało się w jednej chwili. Moja żona Marzena doznała ciężkiego udaru krwotocznego. Krwotok był rozległy, objął niemal cały mózg i ostatecznie usadowił się w płacie czołowym, zajmując głębokie, kluczowe struktury. Lekarze nie dawali jej dużych szans na przeżycie. Dodatkowo pojawiło się podejrzenie niezwykle rzadkiej choroby – zespołu Moyamoya, anomalii naczyń krwionośnych, praktycznie niespotykanej w Europie.
A jednak… moja ukochana Marzena żyje.
Śpiączka, intubacja, respirator – tak zaczęła się nasza nowa rzeczywistość. Dni i noce spędzone w strachu, niepewności i modlitwie o kolejny oddech. Kiedy w końcu stan Marzeny poprawił się na tyle, że bezpośrednie zagrożenie życia minęło, rozpoczęła się kolejna walka – o wybudzenie, o samodzielne oddychanie, o uniknięcie tracheotomii i PEG-a. Udało się. Zaczęła oddychać sama, była karmiona dojelitowo i pojawiła się nadzieja, że to dopiero początek drogi ku lepszemu.
Na 3 września 2025 roku zaplanowano 16-tygodniową rehabilitację poudarową. Niestety, współistniejące zakażenie bakteryjne sprawiło, że termin trzeba było odwołać. Walczyliśmy z czasem, bo była jeszcze szansa, by Marzena została przyjęta do 15 września… Wyszła jednak ze szpitala o jeden dzień za późno – 16 września. Rehabilitacja przepadła.

Kolejny termin, tym razem rehabilitacji ogólnoustrojowej, wyznaczono na 18 listopada 2025 roku. I znów los był bezlitosny. Nawrót bakterii, problemy z układem moczowym, kolejny pobyt w szpitalu zakaźnym aż do 26 listopada. Dziś czekamy na nowy termin rehabilitacji – nie wiemy, kiedy nadejdzie.
Mimo prywatnych ćwiczeń bóle nóg i rąk nasilają się, pojawia się spastyczność. Marzena pilnie potrzebuje leczenia, specjalistycznego sprzętu oraz intensywnej, stacjonarnej rehabilitacji – takiej, która pozwoli jej samodzielnie siedzieć, usiąść na wózku, wyjść choć na chwilę z domu. Leży już ponad osiem miesięcy. Wygraliśmy walkę o życie, ale bez rehabilitacji tkwimy w zawieszeniu, z którego nie potrafimy sami się wydostać.
Proszę Was o wsparcie dla mojej ukochanej żony. Ślubowałem, że będę z nią w zdrowiu i w chorobie. I dziś, z całych sił, robię wszystko, by to zdrowie mogła odzyskać. Każda pomoc to dla nas krok w stronę nadziei, ruchu i powrotu do życia.
Piotr, mąż Marzeny
- Wpłata anonimowa50 zł
- Skiereccy200 zł
Trzymamy kciuki ❤️
- A.M.150 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł