
Moje matczyne serce rozerwało się na strzępy❗️Nawet nie wiem, czy Mateusz mnie pamięta... POMOCY!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, pobyt w ośrodku neurorehabilitacyjnym
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
1 wspierający co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Anonimowy Pomagaczwspiera już miesiąc
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, pobyt w ośrodku neurorehabilitacyjnym
Aktualizacje
Mateusz walczy o sprawność na oddziale rehabilitacji! Pomóż!
Kochani,
21 września Mateusz odpuścił Oddział Neurochirurgi w Szpitalu Wojskowym w Krakowie i został przyjęty na Oddział Rehabilitacyjny. Rozpoczął walkę o sprawność i ciężko ćwiczy pod okiem rehabilitantów, logopedy i psychologa.
Mateusz ma duże trudności w komunikacji z otoczeniem – jest osobą z afazją po urazie mózgu. Wiele natomiast rozumie z tego, co się do niego mówi, jednak nadal ma problemy ze znalezieniem właściwych słów oraz wyrażeniem swoich myśli i potrzeb.

Od czasu przyjęcia na oddział rehabilitacyjny, Mateusz poruszał się na wózku inwalidzkim. Dziś, dzięki intensywnej rehabilitacji chodzi o balkoniku! To ogromny krok naprzód – bo wciąż zmaga się z niedowładem prawej nogi!
Każdy postęp Mateusza jest dla nas bezcenny, za każdą poprawą kryje się ogromny wysiłek, cierpliwość i walka o powrót do życia sprzed wypadku.
Pragnę, aby Mateusz otrzymał jak najlepszą szansę na możliwość odzyskania samodzielności, Jako matka wierzę z całego serca, że będzie dobrze i moje dziecko będzie pełnym zdrowia człowiekiem. Proszę, pomóżcie mi o to zawalczyć!
Mama Mateusza
Opis zbiórki
Byłam w Norwegii, tam mieszkam i pracuję, kiedy dostałam telefon, że mój syn jest w szpitalu, że jego stan jest bardzo ciężki, że walczy o życie. Moje matczyne serce rozerwało się na strzępy. Nigdy nie czułam takiego strachu.
To była niedziela, 23 sierpnia 2026 roku. Nieszczęśliwy bieg zdarzeń sprawił, że Mateusz upadł i mocno uderzył głową w twardą nawierzchnię. Przechodnie znaleźli go leżącego na chodniku, od razu wezwali karetkę. Trafił do szpitala, gdzie niezwłocznie przeprowadzono operację ratującą życie. Moja siostra była na miejscu, to ona cały czas informowała mnie o tym, co się dzieje, kiedy ja szukałam najbliższego lotu do Polski.
Na miejsce dotarłam w poniedziałek. Kiedy zobaczyłam swojego syna w szpitalnym łóżku, na OIOM-ie, w śpiączce, ze zniekształconą głową, załamałam się. Jestem pewna, że dla każdej matki to musi być przerażający widok. I nie życzę go nikomu.
Nie mogę uwierzyć w to, że ta tragiczna historia dotyczy mojego syna. Dobrego, uczynnego chłopaka, który zawsze podchodził do drugiego człowieka z sercem na dłoni. Jeszcze dzień przed wypadkiem Mateusz był u babci, jadł z nią obiad, rozmawiał ze swoją ciocią... Nigdy nie mogłam wyjść z podziwu, gdy patrzyłam na jego piękne rysunki. Jest bardzo uzdolniony, zawsze był aktywny, uwielbiał sport, bardzo dużo jeździł na rowerze... A teraz? Teraz leży w szpitalnej sali i patrzy na mnie pustymi oczami.

Mateusz przez wiele dni walczył na oddziale intensywnej terapii, podłączony do respiratora. Przebywał w śpiączce do 4 września. Kiedy się wybudził, poczułam nadzieję. Niestety, tylko na chwilę. Kontakt z synem jest znikomy, mówi tylko pojedyncze słowa, ale prawdopodobnie wypowiada je nieświadomie. Cała prawa strona jego ciała jest niesprawna.
Cały czas czuwam przy jego łóżku, trzymam za rękę i modlę się o cud. Patrzę na swoje dziecko i zastanawiam się, czy mnie pamięta, czy wie, kim jestem. Czasem widzę, jak się uśmiechnie, czasem spojrzy tak, jakby rozumiał, jakby wiedział. Ale boję się, że to tylko moja wyobraźnia, że to moja złudna nadzieja.
Lekarze boją się mówić na temat przyszłości. Nie dają nam złudnej nadziei, ale też jej nie odbierają. Teraz najważniejsza jest rehabilitacja, opieka logopedy oraz neurologopedy. To w intensywnych ćwiczeniach jest cień szansy na to, że Mateusz odzyska świadomość i wróci do sprawności.
Rehabilitacja, którą syn ma zapewnioną na oddziale, przynosi znikome efekty. Jest jej za mało, by można było mówić o jakiejkolwiek poprawie. Mateusz potrzebuje większej ilości godzin ze specjalistami, w których pokładamy teraz nadzieję. Chciałabym zapewnić mu pobyt w ośrodku, w którym otrzyma odpowiednią pomoc, gdzie zyska szansę na powrót do życia, które utracił. Ale koszt, jaki się z tym wiąże, już jest ogromny, a to przecież początek naszej długiej i trudnej drogi.
Nie mam środków, by sprostać tym wszystkim wydatkom. Ale jestem matką i zrobię wszystko, żeby uratować swoje dziecko. Dlatego z oczami pełnymi łez i sercem rozerwanym na milion kawałków staję przed Wami i proszę o pomoc. Błagam, podarujcie mojemu synowi szansę na odzyskanie życia, które tak bardzo kochał!
Monika, mama Mateusza
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa1 zł
- Wpłata anonimowa5 zł
- Wpłata anonimowa1 zł
- Wpłata anonimowa1 zł