
Trwa walka o sprawność Mattiego – konieczna jest operacja usunięcia szyn z kości!
Cel zbiórki: Operacja oraz rehabilitacja
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Operacja oraz rehabilitacja
Aktualizacje
Matti trafił do szpitala! PILNIE potrzebna pomoc!
Ostatni miesiąc był dla Mattiego bardzo ciężki. Trafiliśmy do szpitala z ogromnym bólem i okazuje się, że musimy wyciągnąć szyny z nóg jak najszybciej!
Ból był tak silny, że Matti nie jadł przez tydzień, w związku czym musiał mieć kroplówki z żywieniem pozajelitowym. Do domu wyszliśmy 2 dni przed Wigilią...

Aby ratować Mattiego przed bólem, konieczna jest jak najszybsza operacja. Obecnie staram się o wpłacanie zaliczki oraz rezerwację terminu.
Bardzo proszę Was o pomoc, aby móc zapłacić za operację!
Opis zbiórki
Trwa walka o sprawność Mattiego! W tym roku synek przeszedł poważną 6-godzinną operację bioder, a teraz przychodzi czas na kolejną – wyciągnięcia szyn z kości!
Proszę, poznaj naszą historię i pomóżcie nam zawalczyć o samodzielność Mattiego…
Najmniejszy ruch maluszka w brzuchu, zamiast budzić radość, budził strach, bo mógł w każdej chwili wywołać krwotok i tym samym doprowadzić do najgorszego… Do szpitala trafiłam w 20 tygodniu. Lekarzom udało się opóźnić poród o całe 26 dni i tym samym uratować maleńkie życie. 24 stycznia 2013 roku przyszedł na świat Matthew – moje 650 gramów szczęścia.

Już w pierwszych minutach swojego życia miał ogromne problemy z oddychaniem. Zespół zaburzeń oddechowych uszkodził płuca Mattiego. Delikatne i maleńkie płuca wcześniaka nie są w stanie wytrzymać dużego ciśnienia produkowanego przez respirator, który wpompowuje powietrze do płuc. Mój synek walczył o życie – dodatkowo doszło do wylewu IV stopnia krwi do mózgu, Matii miał niedrożne jelita i niewydolną wątrobę oraz dysplazję oskrzelowo-płucną… Trudno było sobie wyobrazić, z iloma przeciwnikami walczy nasze małe dziecko.
Kolejne miesiące to był huśtawka, skrajne emocje. Synek kilka razy był już bliski odejścia z tego świata, jednak mimo wszystko był silny, nie poddawał się, a ja każdego dnia, jeśli tylko mogłam, byłam z nim. Przez 4 miesiące nie mogłam go nawet przytulić. Zamiast czułego objęcia mamy, za szklaną szybą inkubatora, otoczony kabelkami walczył o życie, które w każdej chwili, choć dopiero się rozpoczęło, mogło się zakończyć. Nie słychać było jego płaczu ani radosnego uśmiechu – nie pozwalała na to rurka, która za niego oddychała. Jedyny sygnał dający znak życia – to rytmiczny dźwięk aparatury podłączonej do jego bezbronnego ciała. To była trauma, która trwała bardzo długo. Nie przestawałam płakać... Ubranko marynarza, które kupiłam mu kilka tygodni wcześniej, musiałam schować jak najgłębiej do szafy, aby nie pamiętać, ze przecież nigdy nie będzie mi dane zobaczyć w nim synka...

Matti doznał rozległych wylewów krwi do mózgu spowodowanych niedotlenieniem. Organy odmawiały pracy, nerki przestawały pracować, jednak serce nigdy nie przestało bić, a tym samym moje każdego dnia biło mocniej w nadziei, że pewnego dnia zabiorę go do domu. Tak się w końcu stało, ale wtedy też zaczęły się kolejne problemy… Matti potrzebował tlenu 24 godziny na dobę. I tak przez kolejnych kilka miesięcy. Pierwsze pół roku było dla nas najtrudniejsze – bardzo często wracaliśmy do szpitala...
U Mattiego zdiagnozowano MPD, czyli Mózgowe Porażenie Dziecięce. W 2014 roku pojawiły się ataki padaczki. Od tego dnia nasze życie zostało wywrócone do góry nogami. Ataki z początku były rzadkie, raz na kilka miesięcy, jednak z roku na rok przybierały na sile i częstotliwości. Matti przestał mówić, a później spadł kolejny cios. Z miesiąca na miesiąc nogi synka były coraz słabsze, bardziej sztywne, spastyczne...
Każdy napad padaczki był silniejszy. Matti się dusił, siniał, drżał. Dzięki cudownym Pomagaczom w 2015 roku udało nam się kupić koncentrator tlenu, ssak medyczny oraz pulsoksymetr do mierzenia nasycenia krwi tlenem. Dzięki temu nie musieliśmy każdorazowo wzywać karetki. Ataki były jednak na tyle długie, że nie obyło się bez leków.

Coraz silniejsze ataki padaczki wyrządziły Matiemu jeszcze jedną krzywdę… Osłabiały i wyprężały go z taką siłą, że doprowadziło to do zwichnięcia stawu biodrowego! Nie mogę, a w zasadzie nie umiem sobie wyobrazić bólu, z jakim Matti musiał się mierzyć każdego dnia.
Zaczęłam szukać ratunku i znalazłam go w European Paley Institute. Operacja kosztowała ponad 300 tysięcy, ale ludzie o wielkich sercach sprawili, że mogliśmy na nią pojechać. Z początkiem marca dr David Feldman przeprowadził operację, która zakończyła się sukcesem.
Na początek przyszłego roku zaplanowana jest kolejna operacja, tym razem wyciągnięcia szyn z kości. Niestety operacja i rehabilitacja pooperacyjna nie zostały wliczone w pierwotny kosztorys. W związku z tym jestem zmuszona otworzyć kolejną zbiórkę i raz jeszcze poprosić Państwa o pomoc. Jesteśmy już na ostatniej prostej – nie możemy zaprzepaścić tego, co osiągnęliśmy...
Mama
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa200 zł
- Wpłata anonimowa409 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowa5 zł
- Kretkahd10 zł