Nie mogę stracić kolejnego dziecka! Podaruj szansę Mikołajkowi...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
12 dni do końca
Wsparło 249 osób
36 245,02 zł (74,88%)
Brakuje jeszcze 12 158,98 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
przeszczep komórek macierzystych, by odbudować uszkodzony mózg

Mikołaj Łyczewski, 7 lat

Janów Podlaski, lubelskie

Autyzm

Rozpoczęcie: 27 Czerwca 2019
Zakończenie: 27 Września 2019

Proszę, przeczytaj ten apel, bo jestem pod ścianą i nie wiem, co robić! Od kilku lat bezskutecznie staram się pomóc mojemu dziecku… Mikołaj jest ze mną, ale tylko ciałem. Nie ma z nim kontaktu. Jest obok, ale jakby go nie było… Po 7 latach dostałam w końcu szansę, by to zmienić, by mój synek się do mnie odezwał! Błagam o Twoją pomoc…

Wchodzę do sklepu, ściskając mocno dłoń Mikołaja. Wystarczy chwila nieuwagi - to, że spojrzę na coś na sklepowej półce lub sięgnę do torebki, by zapłacić za zakupy. Synek wyrywa rękę z mojej dłoni. Rzuca się do ucieczki. Krzyczy. Wybiega na ulicę, nie zważa na ludzi, na pędzące samochody. Biegnę za nim, wołając jego imię. Umieram ze strachu, bo Mikołaj nie wie, co to zagrożenie, że może zrobić sobie krzywdę. Przechodnie zatrzymują się, patrzą. Tłum gapiów. Mikołaj nie patrzy na mnie, zachowuje się, jakby nie mnie nie znał… Nie mówi. Wciąż tylko krzyczy…

Tak właśnie wygląda codzienność z autystycznym dzieckiem. Przestałam już zwracać uwagi na spojrzenia, przejmować się uwagami nieznajomych. Przez 7 lat – a tyle Mikołaj jest z nami - człowiek zdąży się przyzwyczaić. Pogodzić – tego nie zrobię nigdy.

Mikołaj Łyczewski

Urodził się jako zdrowy chłopczyk. Radość z narodzin synka była przeogromna… Każdy dzień z nim w ramionach – wspaniały. Tak było przez 2 lata. A potem w ciągu jednego dnia wszystko się zmieniło. Gdy kładłam go spać, był jeszcze rozgadanym, rezolutnym chłopczykiem… Dużo mówił, wszystkich zaczepiał. Gdy obudził się następnego dnia, nie mówił już ani słowa. Gdy czegoś chciał, pokazywał palcem. Wszystko, co do tej pory, potrafił, zniknęło.

Odwiedziliśmy kilku lekarzy. Pocieszali mnie, że to bunt dwulatka. Bardzo chciałam w to wierzyć… Niestety, z synkiem było coraz gorzej. Nie patrzył na mnie, błądził gdzieś wzrokiem. Zaczęły się zachowania agresywne, które są naszą zmorą do dziś. Synek krzyczał, rzucał przedmiotami, uciekał… Nie było z nim żadnego kontaktu.

Najgorsze podejrzenia okazały się prawdą. Mikołaj ma autyzm. To bardzo poważne zaburzenie. Mózg synka nie działa prawidłowo… Przez to Mikołaj ma ogromne problemy z odnalezieniem się w świecie, kontaktem z innymi, byciem zrozumianym. Synek pokaże, co chce jeść, pić, że musi do łazienki… Ale nic więcej. Potrafi godzinami huśtać się na huśtawce, od świtu do nocy, niby obok, a jednak nieobecny… Czasami wpada w szał, krzyczy, rzuca zabawkami, ucieka.

Los nas nie rozpieszcza. Najpierw zabrał nam Mikołaja. Odciął go od nas jakąś grubą szybą, której nie możemy przebić. Później Mikołaj stracił troje swojego rodzeństwa, a ja trójkę dzieci. Dwie ciąże poroniłam… Córeczka, urodzona zbyt wcześnie, zmarła po 2 godzinach. Tamtych dzieci, choćbym chciała tego nad życie, nie mogę odzyskać… Ale mogę odzyskać Mikołaja. Straciłam już zbyt wiele, nie mogę jeszcze go stracić!

Mikołaj Łyczewski

Terapeuci uważają, że ataki agresji Mikołaja i jego ucieczki wynikają z frustracji. Synek chce się porozumieć z innymi, ale nie potrafi… Denerwuje się, bo go nie rozumiemy. Nauczył się, że tylko złość powoduje reakcję… Jeśli Mikołaj zrobi postępy w mowie, odblokuje się i nauczy się komunikować, to jego zachowanie też się zmieni. Stanie się spokojniejszy, bo będzie rozumiany… Znikną też ucieczki i rzucanie przedmiotami, co jest dla nas największą katorgą.

Po latach pojawiła się w końcu szansa na to, by tak się stało! Mikołaj zakwalifikował się do leczenia przy użyciu komórek macierzystych! Choremu przeszczepia się takie komórki, które mają odbudować to, co uszkodzone w mózgu… To dla Mikołaja ogromna szansa, w przypadku innych dzieci daje rezultaty. Musimy spróbować, nie ma na co czekać! Pierwsze podanie zaplanowane jest już na wrzesień. Niestety – to wciąż nowe leczenie, eksperymentalne, a przez to odpłatne i bardzo, bardzo drogie…

Proszę o pomoc, bo czasami jest nam tak ciężko… Chciałabym choć raz w życiu usłyszeć słowo „mamo”, wypowiedziane przez Mikołaja. Chciałabym iść z nim na zwykły spacer bez ciągłego szarpania się i słuchania jego krzyków. Nie chcę już więcej zastanawiać się, stojąc odwrócona plecami do synka, czy za moment nie dostanę jakąś zabawką w głowę… Chcę w końcu mieć kontakt z moim synkiem.

Proszę – pomóż nam.

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
12 dni do końca
Wsparło 249 osób
36 245,02 zł (74,88%)
Brakuje jeszcze 12 158,98 zł
Wesprzyj Wesprzyj