Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

TYGRYS Mikołajek Wesołowski kontra śmiertelny nowotwór wątroby MRT

Mikołaj Wesołowski

TYGRYS Mikołajek Wesołowski kontra śmiertelny nowotwór wątroby MRT

Cel zbiórki:

koszty związane z leczeniem nowotworu, koszty transportu, pobytu

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Mikołaj Wesołowski, 18 miesięcy
Szczecin, zachodniopomorskie
Nowotwór złośliwy wątroby i przewodów żółciowych wewnątrzwątrobowych - rak komórek wątroby, mięsak naczyniowy wątroby
Rozpoczęcie: 14 Października 2021
Zakończenie: 28 Listopada 2021

Rezultat zbiórki

Z ogromnym bólem serca przekazujemy Wam tę tragiczną wiadomość - nasz ukochany Mikołajek odszedł dzisiejszej nocy (28 listopada 2021 r.), pozostawiając w naszych sercach ogromną pustkę, ból, żal, cierpienie i ciszę…

W tym trudnym dla nas czasie pragniemy podziękować Wam wszystkim - kochana Armio Aniołów, znajomym i nieznajomym, przede wszystkim za słowa wsparcia, jakie nam okazaliście podczas tej nierównej walki z nowotworem. Otrzymaliśmy od Was tyle pozytywnych wiadomości, serdecznych komentarzy, wsparcia duchowego, modlitwy, troski… Wasza obecność i zaangażowanie tak wiele dla nas znaczyło i znaczy dalej. Niejednokrotnie dzięki Wam podnosiliśmy się z kolan, gdy upadliśmy z bezsilności. Nie byliśmy dzięki Wam sami, a to tak ważne…

Równie gorąco dziękujemy za Wasze wsparcie finansowe, za najdrobniejsze wpłaty jak i te zaskakującą duże. Sfinansowaliśmy dzięki nim różne konsultacje krajowe i zagraniczne, tłumaczenia medyczne i pierwszą dawkę leku, jaką Mikuś przyjął na tydzień przed swoim odejściem…
Zebrane środki pozwolą nam także na pokrycie kosztów ostatniego pożegnania.

Niestety nie udało się, zabrakło nam czasu, zabrakło go Mikusiowi, bo choroba w ostatnim miesiącu przyspieszyła, że aż trudno to zrozumieć. Mikuś był wtedy już bardzo cierpiący, ukojenie przynosiły coraz większe i większe dawki morfiny. Momentami wracał do nas na chwilę taki uśmiechnięty jak przedtem, ale choroba atakowała dalej. W ostatnich dniach dawki leków były już tak duże, że Mikuś już tylko spał…

I tak tez od nas odszedł, po cichutku, we śnie, nieświadomie, bez bólu… Zamknął swoje piękne, duże oczka na zawsze… Dołączył do grona Aniołków w Niebie i teraz stamtąd na nas wszystkich spogląda…

Amen

Mama Monika, tata Michał, siostrzyczka Michalinka
i cała rodzina pogrążona w ogromnym smutku

Opis zbiórki

Drodzy znajomi i nieznajomi, ludzie o wielkich sercach – zwracam się do was z błagalnym apelem!

Bez waszej pomocy nasz 16-miesięczny synek Mikołaj umrze…

Mikołajek był długo wyczekiwanym upragnionym synkiem (wcześniej straciłam trzy ciąże). Ta ciąża przebiegała jednak prawidłowo, synek urodził się o czasie, zdrowy, piękny, nasz ukochany – niczym brakujący puzzel dopełnił naszą trzyosobową rodzinę (mamy jeszcze naszą ukochaną 6-letnią córkę Michalinę). Przez 9 miesięcy jego życia nic nie wskazywało, że ma nadejść najgorsze. Mikołajek nie miał żadnych niepokojących objawów, rozwijał się prawidłowo, był zawsze pogodny, uśmiechnięty, ciekawy świata, nigdy na nic nie chorował! Aż pewnego dnia wyczułam w jego brzuszku coś dużego i twardego…

Mikołaj Wesołowski

Dokładnie 8 marca – w Dzień Kobiet, w usłyszeliśmy, że nasz wówczas 9-miesięczny synek ma ogromnego guza na wątrobie! W tym momencie jakby cały świat się zawalił! Jak to możliwe? Nasz zdrowy, radosny Mikołajek? To jakaś pomyłka!

Niestety, na oddziale onkologii w Szczecinie, na który trafiliśmy prosto z gabinetu USG, potwierdzono rozpoznanie. Przez 2 tygodnie lekarze robili, co mogli, aby zdiagnozować Mikołaja, by móc dobrać odpowiednie leczenie. Niestety - żadna diagnoza nie pasowała do naszego przypadku. Dopiero późniejszy wynik histopatologiczny dał nam tę przerażającą odpowiedź – MALIGNANT RHABDOID THUMOR. Jeden z najrzadszych, najbardziej agresywnych i najbardziej opornych na leczenie nowotworów złośliwych - mięsak tkanek miękkich, a w naszym przypadku wątroby. Często inna jego odmiana atakuje mózg, a typ, który ma Mikołaj głównie nerki, wątrobę i inne tkanki miękkie – dając szybkie przerzuty do płuc i głowy.  Najrzadziej atakuje wątrobę. W Polsce Mikołaj jest prawdopodobnie jedyny z takim rozpoznaniem.

Mikołajek aktualnie jest po dwóch operacjach i jednej reoperacji (przeprowadzonych w Gdańsku), założeniu wkłucia centralnego do podaży chemii, założeniu cewników naczyniowych w udo, poborze komórek macierzystych do autoprzeszczepu (w Bydgoszczy), licznych tomografiach i rezonansach (wszystko w narkozie) oraz serii 9-ciu bardzo mocnych cykli chemioterapii (która wstępnie była zaplanowana na 17 tygodni, ale w trakcie synek miał różne spadki parametrów krwi, infekcje, konieczne były przetoczenia krwi, co spowodowało wydłużenie leczenia do 23 tygodni).

Pierwsza operacja – najtrudniejsza, z poważnymi powikłaniami, odbyła się w marcu tego roku w Gdańsku. Trwała 9 godzin, ale udało się wówczas wyciąć w całości guza o średnicy 10 cm, fragment wątroby i zainfekowany węzeł chłonny. Następnego dnia w trybie pilnym synek musiał być reoperowany, bo powstał 25 mm zakrzep w żyle głównej. Udało się! Po 5 dniach na OIOM jego stan się ustabilizował i można go było wybudzić ze śpiączki. Dwukrotnie wówczas wygraliśmy dla Mikołajka życie!

Mikołaj Wesołowski

Niestety, pod koniec chemioterapii (po 8 cyklu), którą Mikołaj zaczął tuż po pierwszej operacji, nastąpiła wznowa choroby – pojawiło się nowe ognisko w wątrobie. Druga operacja odbyła się ponownie w Gdańsku we wrześniu tego roku, przebiegła bez powikłań, guzek był mały, wycięty w całości. Myśleliśmy więc, że znowu udało nam się pokonać chorobę!

Mikołaj Wesołowski

Po powrocie z drugiej operacji dokończyliśmy w Szczecinie ostatnią chemię, która nam została, chociaż było już wiadomo, że nie działa ona na nowotwór, bo pojawiła się wznowa. Lekarze postanowili więc wytoczyć silniejsze działo – jeszcze w październiku tego roku zaczęliśmy przygotowania do radioterapii w Warszawie w Centrum Zdrowia Dziecka. 

Mikołaj Wesołowski

Niestety, w międzyczasie przyszła okrutna wiadomość, której nikt się nie spodziewał w tak krótkim czasie od operacji – kolejne wznowy, tym razem aż pięć nowych ognisk! Nasz świat znów się rozpadł na miliony kawałków! Załamaliśmy się oboje z mężem… W trybie pilnym, z głowami rozbitymi i oczami pełnymi łez, wracamy z CZD do Szczecina zrobić kontrolny tomograf płuc i rezonans głowy. To czekanie na wynik jest jak czekanie na wyrok śmierci, jest nie do zniesienia! Wspaniała pani radioterapeuta z Warszawy decyduje się przyspieszyć radioterapię dla Mikołaja. Zaczynamy zaraz po badaniach obrazowych tj. 19.10.2021 r.

Mamy świadomość z jak trudnym przeciwnikiem mamy do czynienia. Już dwa razy pokazał swoją siłę. Choroba zaczyna przyspieszać. Mamy coraz mniej czasu, aby ją zatrzymać, zanim sięgnie po Mikołaja płuca i mózg. Gdybym tylko mogła, oddałabym kosztem własnego życia, synkowi swoją wątrobę, ale przeszczep jest niemożliwy. W Polsce nie ma leku, nawet odpłatnie, który zatrzymałby te komórki nowotworowe.

Dlatego równolegle szukamy ratunku na całym świecie. Tłumaczymy w tym celu dokumentację medyczną na język angielski. I aktualnie zaczynamy konsultacje w Dziecięcym Szpitalu w Bostonie w USA, bo tam prowadzone są najnowsze badania kliniczne nad nowymi lekami na MRT. Koszt miesięcznej kuracji może dochodzić do setek tysięcy złotych, a ile miesięcy będzie trwało leczenie – tego jeszcze nie wiemy. Ale to nasza jedyna nadzieja. Nigdy bym sobie nie wybaczyła, gdybym tej szansy mojemu dziecku nie dała! 

Dlatego proszę Was – ludzi o wielkich sercach, o wsparcie finansowe, bo sami nie damy rady takiej kwoty w tak krótkim czasie uzbierać. Podzielcie się, proszę, naszą historią ze znajomymi. Wierzę, że razem zdołamy uratować małego Mikołajka, który tak bardzo chce żyć!

Mama Monika, tata Michał i siostra Michalinka

---

Bądź na bieżąco, śledząc FANPAGE

Mikołaj Wesołowski

Obserwuj ważne zbiórki