Zbiórka zakończona
Mikołaj Stylski - zdjęcie główne

Jego cierpienie jest nie do zniesienia! Mama prosi o ostatnią szansę na zdrowie

Cel zbiórki: terapia komórkami macierzystymi w Bangkoku - 8 podań

Mikołaj Stylski, 13 lat
Radom, mazowieckie
Dziecięce Porażenie Mózgowe czterokończynowe, padaczka
Rozpoczęcie: 30 listopada 2018
Zakończenie: 11 grudnia 2018
175 028 zł(125,53%)
Wsparły 10 982 osoby

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0004911 Mikołaj

Cel zbiórki: terapia komórkami macierzystymi w Bangkoku - 8 podań

Mikołaj Stylski, 13 lat
Radom, mazowieckie
Dziecięce Porażenie Mózgowe czterokończynowe, padaczka
Rozpoczęcie: 30 listopada 2018
Zakończenie: 11 grudnia 2018

Rezultat zbiórki

To już 6 miesięcy minęło od naszego powrotu z Tajlandii, gdzie byliśmy na leczeniu komórkami macierzystymi. Mikołaj dzięki terapii i intensywnej rehabilitacji zaczyna wymawiać pojedyncze słowa.
Dzieją się wielkie rzeczy!!
Dzieje się cud!!
Nasz syn jest w stanie zakomunikować, że chce picie luz, że go coś boli.

Mikołaj Stylski

Dla nas rodziców to ogromny krok do przodu. Myśl, że w przyszłości będziemy mogli się z dzieckiem porozumieć werbalnie, a nie jak dotychczas za pomocą specjalistycznych sprzętów daje nam chęci i siłę do dalszej walki.

Komórki macierzyste pozytywnie wpłynęły na Mikołaja również pod względem intelektualnym. To bardzo bystry chłopak, który świadomie odpowiada na zadane mu krótkie pytania. 
Poza tym jest stabilniejszy w tułowiu i lepiej trzyma głowę.

Zapewne nie byłoby tego, gdyby nie Wy – cudowni darczyńcy❣!

Opis zbiórki

Byliśmy fantastycznie przygotowani – na Mikołaja czekał pokój z niebieskimi ścianami, pod kołderką leżał miś. Tak przygotowaliśmy się na horror, który miał się rozegrać kilka miesięcy później.

Piątkowa wizyta u lekarza potwierdziła płeć naszego maleństwa, które bardzo dobrze się czuło w łonie Matki. Nadszedł weekend… Wydawało się, jak by trwał wiecznie. Nie czułam ruchów dziecka – ale pomyślałam, że dużo przytyłam, może Mikołaj jest już tak duży, że chciałby nam wreszcie zrobić prezent. W końcu to był 40/41 tydzień.

W poniedziałek kolejna wizyta u lekarza. Badanie KTG wykryło nieprawidłowości – oscylacja zawężona. Lekarz nie reaguje, każe przyjść wieczorem… "Chyba dziecko śpi". Wieczorem kolejna wizyta, tym razem u innego lekarza, bo poprzedni już miał wolne. Lekarz stwierdził, że chyba coś jest nie tak, Mikołaj nie reagował, nie ruszał się. W Szpitalu kolejne badanie KTG. Kolejne minuty, godziny czekania. Dlaczego nikt nie reaguje? W tym czasie Mikołaj już umierał – nie mógł oddychać, dusił się zielonymi wodami płodowymi.

Mikołaj Stylski

Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie opóźniona akcja porodowa. Po dwóch dniach Mikołaj urodził się z 6 pkt Apgar w ciężkiej zamartwicy, z wrodzonym zapaleniem płuc, z infekcją i hipoglikemią. Widziałam go tylko chwilkę…

Zdążyłam Go pogłaskać tylko po rączce. Mikołaj siniał, nie mógł przy mnie zostać, lekarze musieli walczyć o jego życie, musieli reagować i działać, bo Mikołaj odchodził… Ciągłe badania, punkcje, prześwietlenia i bardzo silne antybiotyki osłabiały jego organizm. Jego stan się pogarszał. Ciągle pytania, co z moim dzieckiem się dzieje, dlaczego nie mogę mojego aniołka zobaczyć, choć na chwilę? On biedny leżał w inkubatorze, podłączony do milionów kabelków, przy buzi maska z tlenem. Ja – jego mama nawet nie mogłam go przytulić i ucałować, mogłam jedynie patrzeć z daleka, przez szybę. To było najgorsze…

Wszyscy mi mówili, że tak musi być, wybierze antybiotyki i wróci do normy. Każdy mnie w ten sposób pocieszał, wiedząc jednocześnie, że najgorsze przede mną. Wiedziałam, że nie możemy się poddać, bo nasz skarb jest z nami i to o niego i dla niego musimy walczyć. Mikołaj całe dnie płakał, nikt nie reagował… Ja, jako pierworódka nie umiałam sobie sama z tym wszystkim poradzić. Tak było do 5 miesiąca życia.

W końcu lekarz postawił diagnozę – Mózgowe Porażenie Dziecięce, postać spastyczna czterokończynowa i padaczka. Szok, całe życie przemknęło mi przed oczami. Co teraz? Ciągła rehabilitacja – ale to wszystko już bardzo późno. Musieliśmy szybko działać – wizyty u specjalistów, zabiegi, zajęcia, rehabilitacja i te ciągłe przejazdy z punktu A do punktu B, setki kilometrów…

Co wypracowaliśmy? Nie za wiele… Mikołaj nie siedzi, nie chodzi, ręce nie potrafią nawet utrzymać najmniejszej zabawki, nie mówi, jego lewa półkula jest praktycznie zalana – skutki okołoporodowych wylewów. Przez dwa lata stał praktycznie w miejscu. Ogromnym plusem było to, że wszystko rozumiał i żądny był poznawania czegoś nowego, jak każde małe dziecko. Nasze życie nabrało nowego wyrazu, każda chwila, każda czynność jest związana z Mikołajem. Rehabilitacje i wszystko, co może mu pomóc, stało się naszym celem. Gdybyście widzieli, tę chęć, tę pasję życia, te szczęśliwe oczy, które rozumieją wszystko, są pełne ciepła i dobra...

Mikołaj Stylski

Wiemy, że warto, wiemy, że musimy ze wszystkich sił sprawić, żeby stan Mikołaja się poprawił. Nadzieję dał nam profesor z Tarnowa, którego niedawno poznaliśmy, który stwierdził – istnieje lek dla Mikołaja, to komórki macierzyste. Wierzę, że po ich podaniu Mikołaj wykona milowy krok do przodu. Nie odbierajcie nam tej nadziei, wierzymy, że jest to dla nas ogromna szansa. Już próbowaliśmy naprawdę wszystkiego.

Komórki macierzyste to nasza ostatnia szansa. Dlaczego Bangkok? Tam znajduje się wyspecjalizowana klinika, w której podawane są żywe komórki macierzyste wraz z hormonem wzrostu. Niestety w Polsce to rodzaj pewnego eksperymentu. Myśl, że pieniądze stoją na drodze do zdrowia dla mojego synka, jest nie do zniesienia. Dlatego proszę o pomoc!

Mama

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Mikołaj Stylski dalej walczy o zdrowie. Wesprzyj aktualną zbiórkę.

WesprzyjWesprzyj