
CZWARTY atak RAKA❗️Mila ma OSTATNIĄ szansę, aby żyć - ratunku!
Cel zbiórki: ratowanie życia - chemioimmunoterapia w szpitalu w Barcelonie
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
16 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc
Mikołajwspiera już 8 miesięcy- Joannawspiera już 4 miesiące
- Anonimowy Pomagaczwspiera już 3 miesiące
Cel zbiórki: ratowanie życia - chemioimmunoterapia w szpitalu w Barcelonie
Aktualizacje
Niestety nie mam dobrych wiadomości... Jest źle :( Dziękuję Ci, że jesteś ze mną w tej najtrudniejszej walce mojego życia...
To znowu ja, Milenka. Chciałam Ci bardzo podziękować za to, że wspierasz moją zbiórkę i jesteś przy mnie w tym wszystkim. To dla mnie naprawdę bardzo ważne.
Chcę Cię też przeprosić, że ostatnio nie pisałam. Od kilku dni jest mi bardzo ciężko. Mam silne nudności i bóle głowy, na początku były też wymioty i biegunka. Byliśmy w szpitalu, zrobiono mi badania krwi, lekarze mnie zbadali i powiedzieli, że na razie trzeba obserwować, bo może to jakiś wirus.
Minął już tydzień i nadal czuję się bardzo źle. Trochę się boję… czasami w głowie pojawiają się różne trudne myśli. Niestety przy nowotworze tak jest. Modlę się, żeby to nie był kolejny atak choroby i mocno staram się wierzyć, że to minie...

Jeśli za kilka dni nie będzie poprawy, pojedziemy od razu do mojego onkologa. Na razie plan jest taki, że 16 kwietnia mam lecieć do USA po piątą dawkę szczepionki, która jest częścią mojego leczenia. Bardzo chciałabym, żeby się udało.
Rak bardzo zmienił moje życie. Nie chodzę już do szkoły, nie spotykam się z koleżankami. Niektóre dziewczyny, które poznałam podczas leczenia… już z nami nie ma. Rak mi je zabrał. Czasami mam wrażenie, że mój świat bardzo się skurczył. Tak naprawdę mam tylko moją mamę… i ludzi takich jak Ty, którzy pomagają mi walczyć.
Dlatego dziękuję Ci z całego serca, że jesteś. Twoje wsparcie daje mi nadzieję i siłę, żeby się nie poddać...
Dziękuję, że jesteś - dzięki Tobie mam nadzieję, że moje życie nie skończy się w wieku 14 lat...
Piszę do Was sama, bo mam już 14 lat i chcę powiedzieć coś od siebie.
Czasem jest mi naprawdę trudno. Nie tylko dlatego, że źle się czuję albo że kolejne badania i szpital stały się moją codziennością. Najtrudniej jest patrzeć na moją mamę. Widzę, jak bardzo się martwi. Widzę jej zmęczenie, kiedy myśli, że nie patrzę. Widzę strach w jej oczach, nawet gdy próbuje się uśmiechać.
Boli mnie to bardziej niż wszystko inne.
Wiem, że robi dla mnie wszystko. Walczy o każdy termin, każdą konsultację, każdą możliwość. A ja czasem chciałabym po prostu, żeby mogła zasnąć i nie musiała się bać o jutro...

Jestem już po czterech dawkach szczepionki przeciwko wznowie... Modlimy się z mamą, żeby to zadziałało i żeby lekarze pozwolili mi kontynuować szczepienia. Wierzę, że wszystko pójdzie w dobrym kierunku. Staram się być dobrej myśli, choć to dla nas trudny i pełen niepewności czas.
Dziękuję Ci, że jesteś ze mną z nami. Dzięki Tobie mama ma w sobie więcej siły. Dzięki Tobi ja też mam nadzieję. Nie poddaję się. Chcę wrócić do normalnego życia, do szkoły, do brata, babci, do koleżanek... Do mojego kotka. I wierzę, że z Twoją pomocą to się uda.
Dziękuję za każdą wpłatę, każde udostępnienie i każdą myśl o mnie. To naprawdę ma dla mnie ogromne znaczenie...
Mila
Do końca zbiórki 3 dni... Nie mogę się poddać❗️Dzięki Wam wierzę, że dam radę!
Cześć, to ja – Milenka. Mam 14 lat i choruję na raka. Chcę Wam napisać kilka słów od siebie...
Przesyłam Wam ogromne pozdrowienia ze szpitala w Stanach. Nadal jestem w trakcie leczenia, ale ostatnio było ciężko. Niestety okazało się, że moje wyniki się pogorszyły… schudłam aż 2,5 kg. To bardzo dużo. Mama się bardzo zmartwiła. Prawdopodobnie lekarze odstawią mi jeden lek, bo możliwe, że to przez niego zupełnie nie mam apetytu.
Po podaniu leków bardzo boli mnie miejsce po zastrzyku, mam wysoką gorączkę i jestem strasznie osłabiona. Najczęściej tylko leżę. Lekarze mówią, że powinnam się ruszać, ale czasem naprawdę nie mam już siły… Przez długie i toksyczne leczenie moje wyniki wątroby nadal nie wróciły do normy. Przede mną kolejne badania i dalsze leczenie.

Chcę z całego serca podziękować, że jesteście ze mną. Często o Was myślę, czytam słowa wsparcia i codziennie z mamą modlę się za Was 🤍 To dla mnie ogromne ważne, że jesteście ze mną i daje mi nadzieję, że dam radę przejść przez ten trudny czas.
Do końca mojej zbiórki zostały zaldwie 3 dni... Będziemy prosić o jej przedłużenie, bo kwota do uzbierania jest ogromna. Wiem, że mama bardzo się martwi, czy uda się zapłacić za kolejną ratę leczenia. Musi się udać...
Wierzę, że mam w sobie jeszcze dużo siły – a dzięki lekarzom i dobrym ludziom takim jak Wy wokół mnie, wszystko będzie dobrze. Dziękuję, że jesteście ze mną. Dziękuję z całego serca.
Milenka
Opis zbiórki
Moja ukochana, wspaniała, jedyna córeczka ma czwartą wznowę choroby nowotworowej. W piątek po badaniach zawołał nas lekarz. I powiedział, że choroba wróciła... Świeci się ognisko w barku, w tkankach miękkich. Nasz świat runął.
Mila tak płakała. Boże, jak ona płakała... Potem spojrzała na mnie tymi swoimi wielkimi, załzawionymi oczami: "Mamo, co teraz? Co zrobimy? ". Pękło mi serce, ból jest nie do opisania. Przy niej się trzymam, chociaż boję się tak, że ręce mi się trzęsą ze strachu. Ja bez niej nie będę żyła — to wiem na pewno. Ale dopóki jeszcze jesteśmy tu, ja o nią zawalczę… Bez pomocy jednak nie mamy żadnych szans. Ja nie proszę, ja błagam o pomoc!

Mila jako dziecka nigdy na nic nie chorowała... Była taką spokojną, grzeczną dziewczynką. Zawsze się dobrze uczyła — nigdy nie było mnie stać na korepetytorów, sama wychowuję córkę i 17-letniego syna, a ona sama, bez pomocy, dostała się do bardzo dobrej szkoły i dostawała najlepsze oceny.
W marcu 2019 roku córka zaczęła skarżyć się, że bolą ją plecy. Bardzo długo lekarze nie mogli znaleźć przyczyny. Dopiero kiedy już prawie nie mogła wstać z łóżka, USG wykazało, że całe płuca są zalane płynem. W klatce piersiowej znaleziono ogromny guz. Nawet serce przemieściło się w prawo... Okazało się, że to nowotwór, neuroblastoma w IV stopniu zaawansowania! Tak zaczęła się walka o życie…
Lekarze powiedzieli, że gdybyśmy trafiły do szpitala 3 dni później, moja córeczka po prostu by umarła.

Zabrałam Milę do szpitala dziecięcego w Barcelonie, gdzie od lat leczy się dzieci z najcięższymi przypadkami neuroblastomy. Sprzedałam wszystko, co miałam, nie mamy już mieszkania, nie mamy samochodu... Za nami ciężka walka. Wydawało się, że będzie dobrze. Że wygrywamy… Niestety nowotwór zaatakował po raz kolejny…
Z czwartym nawrotem nikt za bardzo nie może nic zaproponować. W sytuacji Mili nie istnieje na całym świecie inne leczenie niż chemioterapia z immunoterapią. Najpierw chcieli zacząć od samej chemioterapii, ale po 5 lat leczenia organizm córki jest tak nafaszerowany toksynami, że lekarze podjęli decyzję, żeby od razu się wesprzeć immunoterapią i podawać je równolegle.
Mila jest załamana informacją o wznowie… Tyle już przeszła i miała nadzieję, że najgorsze już za nią, a tu cała walka rozpoczyna się od początku… Wie, że z każdym nawrotem choroby ma mniejsze szanse na wyleczenie. Miała tyle koleżanek i kolegów na oddziale onkologii… Wiele tych dzieci już nie żyje. Byłam na ich pogrzebach… Widziałam ich rodziców, w oczach których, wraz ze śmiercią ich synka czy córeczki, raz na zawsze zgasło światło… Boję się jednego - tego, że to spotka także nas.

Córka często płacze. Próbuję z nią rozmawiać, ale męczy ją szpital, ból, ciągłe wymioty. A najbardziej wykańcza ją strach…
Mila: Moje koleżanki ze szkoły zapytały mnie kiedyś, jak to jest, mieć raka... Ja czuję się, jakby moje ciało było codziennie torturowane. Cierpienie to nieodłączna część choroby. Po czasie można się do niego przyzwyczaić.
Mam 14 lat i zachorowałam na raka po raz czwarty. Nie myślałam, że można tyle razy umierać… Potwór wrócił. Znowu wrócił! Zapytałam mamę, co my teraz zrobimy? Widzę, że stara się trzymać przede mną, ale ja słyszę, jak płaczę nocami… Nie mam już siły udawać, że się nie boję, że wszystko będzie dobrze.
Czasem pytają mnie, czego chcę najbardziej. Odpowiedź jest prosta: Chcę żyć. Ale bez leczenia nie mam na to żadnych szans. Leczenie kosztuje więcej, niż moja rodzina może sobie wyobrazić. Dlatego proszę Cię – pomóż mi raz jeszcze zawalczyć o życie. Jeśli to moja ostatnia szansa, to chcę ją wykorzystać do końca.

➡️ Możesz też pomóc przez udział w licytacjach - klik! (otwiera nową kartę)
- Agnieszka100 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- X zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Paweł Bednarski100 zł