Zbiórka zakończona
Miłosz Maj - zdjęcie główne

Miłosz walczy z nowotworem! POMÓŻ MU WYGRAĆ!

Cel zbiórki: Badania molekularne guza - oncompass, rehabilitacja, leczenie

Miłosz Maj, 13 lat
Wierzchowie, małopolskie
Guz kości udowej prawej, stan po resekcji guza
Rozpoczęcie: 25 czerwca 2024
Zakończenie: 7 stycznia 2025
59 463 zł
Wsparło 491 osób

Cel zbiórki: Badania molekularne guza - oncompass, rehabilitacja, leczenie

Miłosz Maj, 13 lat
Wierzchowie, małopolskie
Guz kości udowej prawej, stan po resekcji guza
Rozpoczęcie: 25 czerwca 2024
Zakończenie: 7 stycznia 2025

Rezultat zbiórki

Kochani, jesteście niesamowici! 💚

Piszemy te słowa ze łzami wzruszenia w oczach. Bardzo dziękujemy Wam za okazane wsparcie. Wasz bezinteresowny gest ukoił nas w tym trudnym okresie!

Napełniliście nasze serca nadzieją, że może być lepiej!

Rodzice Miłoszka

Aktualizacje

  • Zbieramy na rehabilitację i dalsze leczenie Miłosza!

    Dziękujemy Wszystkim naszym bliskim i bliskim Miłosza za szybką pomoc i odzew. Jesteśmy wdzięczni za Wasze zaufanie!

    Ale też za słowa, które wywołują zwyczajne ludzkie wzruszenie i wsparcie. To było niesamowite. Zebraliśmy niezbędną kwotę na opłacenie badania zleconego przez szpital, a wyniki powinny być 17 lipca! 

    Uratowanie zdrowia naszego dziecka jest dla nas najważniejsze! Wszystkie nadwyżki i środki finansowe, które uda nam się jeszcze zebrać będziemy mogli przeznaczyć na dalsze leczenie i rehabilitację syna!

    Rodzice Miłosza

Opis zbiórki

Jesteśmy rodzicami pogodnego i wrażliwego Miłosza. Mamą i tatą wspaniałego chłopca, który niemal od pół roku żyje z diagnozą guza kości, która obróciła naszą codzienność w pył, pozostawiając nas z tylko jednym marzeniem, żeby nasz ukochany syn pokonał chorobę.

Po powrocie z ubiegłorocznych wakacji Miłosz zdecydował, że chciałby spróbować swoich sił w piłce nożnej i koszykówce. Podczas meczu testowego w klubie piłkarskim, jak i w trakcie kolejnych treningów i meczów dawał z siebie wszystko. Pod koniec września zaczęło boleć go kolano. Zmartwiliśmy się, ale badanie kontrolne USG nie wykazało żadnych zmian. Uspokoiły nas słowa lekarzy, że to bóle wzrostowe. Pomogły maść przeciwbólowa i przerwa w treningach. Niestety, w grudniu poznaliśmy złą diagnozę.

Kolano bolało tak mocno, że Miłosz zaczął utykać. Udaliśmy się do ortopedy sportowego, który skierował nas natychmiast do szpitala. Odtąd wszystko potoczyło się błyskawicznie. Dni zlewały się z nocami i nawet nie zauważyliśmy kiedy przyszedł nowy rok, a my znaleźliśmy się długotrwale w szpitalu.  Staliśmy się rodzicami poważnie chorego dziecka.

Szereg specjalistycznych badań potwierdził, że w kości udowej Miłosza pojawił się guz. Syn przeszedł operację i rozpoczął wyniszczającą chemioterapię. Sala szpitalna zastąpiła szkołę i jego pokój. Szpital, chociaż tak bardzo tego nie chcieliśmy, stał się domem, w którym spędzamy większość czasu. Jeśli ktoś przypadkiem zajrzy przez przeszklone drzwi naszego oddziału, ujrzy armię małych i wychudzonych dzieci z łysymi główkami i z rurkami, które wychodzą im z ciała. To nasza nowa rzeczywistość.

Miłosz Maj

Z punktu widzenia wiedzy medycznej leczenie Miłosza powinno być proste i skuteczne. Tylko że nic nie idzie podręcznikowo. Pojawia się zbyt wiele komplikacji i zagrożeń, które wymykają się naszej kontroli. Syn ma już 12 lat i przeszedł do szóstej klasy. Z tych 6 miesięcy leczenia, cztery miesiące przeleżał w szpitalu. Chemioterapia przedoperacyjna, operacja wycięcia guza i wszczepienia endoprotezy kolana, oddział intensywna terapia, rehabilitacja i znowu chemia pooperacyjna. I wciąż go badają. Czego jeszcze nie wiedzą!? 

Trwamy z naszym dzieckiem. Pomagamy mu, gdy jest w domu, śpimy w szpitalnym fotelu, czuwamy i dbamy o niego. Odmierzamy czas kapaniem kroplówek. Powtarzamy, żeby wytrzymał, że jeszcze tylko trochę. Jesteśmy razem, gdy widzimy go sponiewieranego huśtawką spadków parametrów i mocnymi dawkami chemii, odartego z dzieciństwa przez chorobę, której nikt z nas się nie spodziewał. Miłosz nie chce, żeby teraz ktokolwiek robił mu zdjęcia. Chciałby wyzdrowieć i móc o tym wszystkim zapomnieć.

Pragniemy odnaleźć właściwe leczenie dla Miłosza. Pragniemy, by wytrzymał do jego końca. Lekarze zasugerowali nam przeprowadzenie kolejnych bardzo drogich i nierefundowanych badań, które zostały zlecone przez szpital.

Choć miało być już z góry, my nadal próbujemy pod nią wejść. Z wiarą, że na szczycie czeka nas rozwiązanie i że wreszcie ktoś powie nam, że nasz syn będzie zdrowy, dlatego prosimy o Wasze wsparcie w opłaceniu szpitalnego badania molekularnego i kosztów leczenia. 

Rodzice Miłosza

Wpłaty

Sortuj według

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj