Zbiórka zakończona
Katarzyna Wondołowska - zdjęcie główne

Obudźcie moją mamę

Cel zbiórki: Zbiórka funduszy na rehabilitację i wybudzanie Kasi

Zgłaszający zbiórkę:
Katarzyna Wondołowska
Gdańsk, pomorskie
Śpiączka po zatrzymaniu akcji serca
Rozpoczęcie: 1 grudnia 2016
Zakończenie: 7 grudnia 2016
90 978 zł(102,21%)
Wsparło 4091 osób

Cel zbiórki: Zbiórka funduszy na rehabilitację i wybudzanie Kasi

Zgłaszający zbiórkę:
Katarzyna Wondołowska
Gdańsk, pomorskie
Śpiączka po zatrzymaniu akcji serca
Rozpoczęcie: 1 grudnia 2016
Zakończenie: 7 grudnia 2016

Rezultat zbiórki

"Przede wszystkim w imieniu Kasi, ale także naszym – rodziny – bardzo serdecznie dziękujemy Państwu za wszystkie wpłaty na jej konto. Dzięki nim nasza kochana siostra, córka, narzeczona, a przede wszystkim mama małego Olka może być poddawana kosztownej rehabilitacji w prywatnym ośrodku w Krakowie. Stan Kasi z każdym dniem się poprawia, a my na własne oczy widzimy te sukcesy. Wiemy, że przed nią jeszcze daleka droga do osiągnięcia pełnej sprawności, jednak wierzymy, że każdy dzień przybliża nas do sukcesu. Wierzymy też, że któregoś dnia Kasia w pełni wróci do zdrowia i będzie mogła przytulić swojego synka. Prosimy, nie przestawajcie trzymać za nią swoich kciuków!!"

 

Wondołowski Krzysztof – mąż Kasi

Opis zbiórki

Co myślisz, widząc na ulicy kobietę, która lada chwila będzie matką? Że musi czuć się bardzo szczęśliwa. Niebawem wyda na świat nowe życie, będzie się o nie troszczyć, wpatrywać godzinami i cieszyć tą nową rolą. Najpiękniejszym wyzwaniem, jakie dostaje kobieta na ziemi. Kasia nie przytuli swojego dziecka, nie weźmie go na ręce, nie powie do niego tego wszystkiego, o czym myślała, będąc w ciąży. W chwili, gdy całe swoje serce skierowała w stronę swojego synka, to serce nagle się zatrzymało...

 

23 letnia studentka fizykoterapii, piękna kobieta, zakochana, szczęśliwa uśmiechnięta. Tak Kasię pamięta każdy, kto przez ostatnie miesiące miał okazję przebywać w jej towarzystwie. Cieszyła się na samą myśl o tym, że jej życie w końcu się zmieni, że wejdzie w nowy wymiar. Nikt nie mógł przewidzieć tego, że przemieni się w koszmar, który trwał będzie do dzisiaj. Na finiszu ciąży, nikt nie był w stanie odebrać jej radości, jaką niesie za sobą macierzyństwo. Kasia, kobieta wyjątkowo uczuciowa, ciepła, przygotowywała się do nowej roli i nie mogła się doczekać dnia, kiedy spojrzy pierwszy raz w oczka swojego synka. Gdy Olek przyszedł na świat, Kasia na moment straciła dla niego głowę. To z tego najwspanialszego okresu pochodzą zdjęcia, które zapierają dech w piersiach,te z których bije ciepło i miłość, jaką pokochać można tylko własne dziecko.

 

Katarzyna Wondołowska

 


Każda mama wśród wielu chwil radości musi znaleźć miejsce na te trudne momenty. Pierwszy taki przyszedł niespełna miesiąc po urodzeniu Olka. Chłopiec trafił do szpitala z podejrzeniem żółtaczki. Żółtaczka, oczywiście zdarza się i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Trzeba przetrwać te kilka szpitalnych dni, ale jak się ma pod ręką ukochaną mamę, która przytuli, nakarmi i ułoży do snu, żaden szpital nie jest straszny. Wtedy jeszcze Kasia nie wiedziała, że ta wizyta będzie trwała bardzo długo.

 


Kilka lat temu u młodej dziewczyny lekarze zdiagnozowali arytmię. Diagnoza w zasadzie tylko na papierze, bo Kasia nigdy nie odczuła przykrych skutków choroby. Profilaktyczne leczenie nie spędzało jej snu z powiek, a choroba w żaden sposób nie wpływała na jej życie. Do tego momentu. Aby bezpiecznie karmić dziecko, Kasia zdecydowała się odstawić wszystkie wcześniej przyjmowane leki. Czuła się bez nich dobrze i skoro miła wybierać pomiędzy tabletkami a karmieniem Olka piersią, bez wahania podjęła decyzję.

 

Właśnie to karmienie piersią w sierpniu tego roku na oddziale szpitala, stało się ostatnią rzeczą, jaką samodzielnie zrobiła w życiu. Kasia karmiąc swoje dziecko, osunęła się na ziemię, a jej serce zatrzymało się.

 

Katarzyna Wondołowska

 

Ponad 20 minut reanimacji na oddziale w szpitalu okazało się dla Kasi wyjątkowo tragiczne. Udało się co prawda przywrócić pracę serca, ale niedotlenienie, jakie nastąpiło podczas całej akcji reanimacyjnej, zrobiło niesamowite spustoszenie. Dziewczyna mimo śpiączki farmakologicznej i skrupulatnej opieki przez ponad miesiąc na OIOMIE, nie odzyskała świadomości. Lekarze wiedzieli, że na Kasię w domu czeka jej malutki synek, starali się zrobić wszystko, co w ich mocy, ale w pewnym momencie ich możliwości też się wyczerpały i ojciec Olka przywiózł do domu jego mamę w stanie wegetatywnym.

 

Tylko jak patrzeć na to, jak matka nie reaguje na ukochane dziecko? Rodzina zrobiła wszystko, co w ich mocy, by cofnąć skutki zapaści. W październiku Kasia trafiła do prywatnego ośrodka, gdzie wybitni specjaliści zajęli się jej rehabilitacją. Po miesiącu pobytu w Centrum widać było pierwsze efekty pracy z rehabilitantami i logopedami! Kasia odpowiada na pytania, mrugając oczami, otwiera usta na polecenie, obraca głową i wodzi oczami. Taka intensywna rehabilitacja to ogromne pieniądze a czasu jest coraz mniej. Aby skutecznie walczyć ze skutkami niedotlenienia, potrzebna jest wręcz heroiczna praca, przez najbliższe pół roku. To ten krótki czas będzie wyznacznikiem tego, jak wiele połączeń nerwowych w mózgu udało się odbudować.

 

Jest duża szansa, bo w tym bezwładnym ciele bije wciąż serce matki, które było gotowe zrobić dla swojego dziecka wszystko. Liczymy, że w końcu uda się rozbić mur, który rozdzielił tych dwoje w najbardziej drastyczny sposób. Kasia dała nowe życie, ale straciła część swojego. Jest matką, a obowiązkiem matki jest być przy swoim dziecku, dlatego pomóżcie, bo jest jeszcze bardzo duża szansa i bardzo wiele z dawnej Kasi wciąż możemy odzyskać.

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj