Aleksandra Jakubiec-Wójtowicz - zdjęcie główne

Tak bardzo chcę żyć... Nowotwór nie może wygrać! Proszę, zawalczmy o to razem!

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Aleksandra Jakubiec-Wójtowicz, 44 lata
Gliwice, śląskie
Nowotwór złośliwy nieokreślonej części macicy, progresja - rozsiew guzów w organizmie
Rozpoczęcie: 20 lutego 2023
Zakończenie: 27 maja 2025
18 697 zł
Wsparły 323 osoby

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Aleksandra Jakubiec-Wójtowicz, 44 lata
Gliwice, śląskie
Nowotwór złośliwy nieokreślonej części macicy, progresja - rozsiew guzów w organizmie
Rozpoczęcie: 20 lutego 2023
Zakończenie: 27 maja 2025

Aktualizacje

  • Ostatnio było troszkę ciszy z mojej strony...

    Okazuje się, że przy chemii czerwonej guzy przestały rosnąć. Ten stan utrzymywał się przez dwie tomografie, ale wszystko, co piękne szybko się kończy....

    W styczniu zakończyłam dawkę życiową chemii czerwonej i została wprowadzona jeszcze jedna chemia wspomagająca. Leczenie negatywnie wpłynęło na mój szpik. Ze wszystkich sił staramy się, aby wrócił on do normy, bo z osłabionym szpikiem mój organizm nie będzie w stanie skutecznie walczyć.

    Tak jak moja Pani doktor onkolog mówi – musimy słuchać swojego ciała, bo my sami znamy go najlepiej. Posłuchałam i wyczułam, że guzy się znów się powiększyły! Konieczne było także wykonanie MR głowy, ponieważ towarzyszyły mi niepokojące bóle. Nie byłam zdziwiona wynikiem, choć w głębi serca chciałam, abym się myliła...

    Za miesiąc będę musiała kontrolnie wykonać badanie ponownie, bo coś malutkiego wyszło na wysokości mostu. Jest to zmiana ciężka do zdiagnozowania. Od 12 marca mam podawaną nową chemię mam nadzieję, że rezultaty leczenia będą dobre... Proszę nie zostawiajcie mnie w tej trudnej walce!

    Aleksandra

  • Nie mam dobrych wieści...

    Kochani Darczyńcy! 

    Po rocznym leczeniu choroba się rozwinęła. Guzy w ciągu zaledwie dwóch miesięcy od ostatniego badania, znacznie się powiększyły. Decyzją lekarzy początkowo było przerwanie chemioterapii, jednak na konsylium stwierdzili, że niestety wracamy do chemii wlewowej. Ponownie chemia czerwona, ponieważ w poprzednim czasie leczenia nie została wykorzystana dawka życiowa. Wierzę, że to pomoże, bo w grę nie wchodzą naświetlania ani operacja… 

    Ostatnio zostałam odesłana ze szpitala do domu, ponieważ moje wyniki krwi bardzo się pogorszyły.  Spadły krwinki białe i czerwone, przez co lekarze nie mogli mi podać chemii. Po przyjęciu 5 różnych lekarstw wyniki w końcu uległy poprawie i zostałam ponownie przyjęta na oddział. Jestem w trakcie kolejnych podań wypalającego moje żyły specyfiku…

    Doszłam do momentu, że nie dawałam już rady. Musiałam zgłosić się do poradni leczenia bólu, nie mogłam już wytrzymać. Każda noc była udręką. Mam przyklejone plastry przeciwbólowe, a doraźnie przyjmuję także tabletki. 

    Wasze wsparcie bardzo mi pomaga. Jestem cały czas na rencie i nie mogę wrócić do pracy, ponieważ mój stan zdrowia na to nie pozwala. Liczę na każdą pomoc, na każdy gest, który pozwoli mi przeżyć kolejny dzień. Muszę walczyć dla siebie, mojej cudownej rodziny i znajomych, którzy są przy mnie na każdym kroku. Dziękuję Wam za wszystko i proszę o dalsze wsparcie w tej nierównej walce!

    Ola

  • Walka Oli trwa!

    Chciałam serdecznie podziękować za wsparcia fizyczne psychiczne oraz finansowe. Gdyby nie Wy, byłoby naprawdę bardzo ciężko...

    Po wizycie u chirurga dowiedziałam się, że moje guzy są nieoperacyjne ze względu na umiejscowienie i ich wielkość. Przyznał, że mogłabym nie przeżyć operacji! Jeżeli nawet by się udała, to dojście po nich do siebie, graniczyłoby z cudem...

    Lekarz stwierdził, że najbardziej obawia się guza przy sercu.  Jego przyrost może ograniczyć jego pracę. Jedyną szansą na pokonanie guzów jest chemioterapia...

    Cieszę się strasznie i dziękuję Bogu, że mogę funkcjonować – co lekarze skwitowali jako bardzo dziwne przy takich guzach i ich wielkościach! To daje mi wielką nadzieję!

    Bóle są paląco-kłujące i czasami bardzo mocne... Nie ma innego wyjścia, jak ich przetrzymanie. Czekam jeszcze na wyniki tomografii komputerowej głowy  i mam wielką nadzieję, że będzie pozytywny. 

    Cieszę się każdą sekundą życia i dziękuję za wszystko, co mam. Raz jeszcze dziękuję za Waszą obecność w moim życiu i proszę – zostańcie ze mną!

    Ola

Opis zbiórki

Czasami życie sypie się jak domek z kart i nie masz żadnego wpływu na to, jak się dalej potoczy…

18. urodziny córki  w szpitalnej kafejce przy pączku. 40. męża w szpitalnej stołówce przy ciastku. Niby nieważne, gdzie – ważne z kim, niemniej nie tak to sobie wyobrażaliśmy!

Cześć, mam na imię Ola i nigdy nie było dla mnie rzeczy niemożliwych. Okazuje się jednak, że takie myślenie jest bardzo złudne. Można nawet „sięgać gwiazd”, ale tylko i wyłącznie wtedy, kiedy jest zdrowie…

Moja choroba nadeszła nagle. Podczas rutynowej wizyty lekarskiej okazało się, że mam mięśniaki na macicy. Niezbędna była operacja. Sam zabieg, mimo że sam z siebie nieprzyjemny, był dopiero preludium do tego, co miało się stać…

Dzień Matki w 2021 roku zapamiętam na zawsze. Nie dlatego, że było mi go dane spędzić w jakiś niezwykły sposób. Niestety nie! W tym dniu otrzymałam wyniki badań histopatologicznych, które brzmiały: nowotwór złośliwy trzonu macicy. Tak jak stałam, tak usiadłam… I w zasadzie do dziś nie jestem w stanie się podnieść…

Kolejny cios to informacja, że to mięsak, czyli niecały 1% wszystkich nowotworów złośliwych. Nowotwór tak rzadki i przypadkowy jak wygrana w totolotka! Czy może być gorzej? Tak, niestety tak…

Bardzo szybko trafiłam na Oddział Onkologiczny w Gliwicach. Po badaniach okazało się, że w jednym z jajników, które były pozostawione przy ostatniej operacji, bo wówczas były czyste, zaczęło coś rosnąć! Znów wylądowałam na stole operacyjnym, by to usunąć.

Kolejny krok to chemioterapia, która zbiegła się z 18. urodzinami mojej córki… Łzy szczęścia przeplatały się ze łzami żalu i rozgoryczenia… 

W sumie przeszłam wtedy 6 cykli chemii, czyli 12 wlewów. Zaczęły się słabsze dni, bóle kości, wypadanie włosów. Okazało się, że wejście na 3 piętro jest mega wyzwaniem, a wejście do wanny bez udziału kogoś z domowników – zbyt ryzykowne.

W styczniu 2022 roku przyjęłam ostatnią dawkę z zaplanowanej chemii i wykonano mi kontrolny tomograf. Wykryto wtedy guzek na płucu! Na szczęście był mały, więc kazano tylko obserwować…

Staraliśmy się powoli wracać do życia sprzed choroby, niemniej cały czas czuliśmy się, jakbyśmy żyli na tykającej bombie. Jakbyśmy czuli, że zaraz coś wybuchnie… I faktycznie, z opóźnieniem zapłonem, ale zaczęło wybuchać… 

Aleksandra Jakubiec-Wójtowicz

W kwietniu kolejny tomograf i delikatne powiększenie guzka. W sierpniu nastąpił cios, którego tak bardzo się obawialiśmy – mięsak się rozsiał i są przerzuty! W październiku dowiedzieliśmy się, jak wielkie żniwo zebrał mój przeciwnik: rozsiew procesu w postaci licznych guzów w obrębie jamy otrzewnej największy 73 mm, w miednicy 44 mm, dolne partie mięśni brzucha 37 mm, nad prawą pachwiną kilka guzków około 17 mm, w pęcherzu 46 mm, w płucu 2 guzki…

Tak nie miało być! Miało być tak pięknie! Dlaczego znów wyszło inaczej?

Zebrało się konsylium i podjęto decyzję o kolejnej chemii, tym razem w 3 cyklach. I znów wypadła ona dokładnie wtedy, gdy odbywała się ważna uroczystość w mojej rodzinie – 40. urodziny mojego męża. Urodzinowe ciacho spożywaliśmy na stołówce w szpitalu. Najważniejsze, że razem…

Kolejna chemia to znów ogromne bóle. Były też lepsze dni, ale wiedziałam, że przede mną znów brak siły na podstawowe czynności, wypadanie włosów, brak apetytu…

W grudniu 2022 roku wykonano ponownie kontrolny tomograf. Znów złe wieści – chemioterapia nie pomogła, są dalsze przerzuty i rozsiew…

Kolejne konsylium i decyzja o zmianie chemii. Jest właśnie w jej trakcie. Jest różnie, bo wymiotuję, bolą mnie kości, ale nie poddaję się! Wierzę, że wyjdzie słońce i będzie lepiej! 

Walczę z całych sił, jeżdżąc prywatnie od profesora do profesora i szukając pomocy jak się leczyć, aby żyć! 

Czekam na wyniki badań Genova w Warszawie, aby dowiedzieć się, co można mi zaproponować. W maju 2023 mam mieć kolejny tomograf, aby zobaczyć, jak bardzo zmniejszyły się guzy – marzę, aby tak było! Jeśli tak się nie stanie, to pewnie czeka mnie kolejna chemia… I tak do końca aż się tego pozbędę! MUSZĘ, bo CHCĘ ŻYĆ!

Gdy jesteśmy zdrowi, wiedziemy normalne życie. Pracujemy, więc mamy pieniądze na  kredyt, opłaty, życie. Jednak, gdy zdrowie nie pozwala na kontynuację pracy, to ukraca się dochód i zostaje sama renta. Wtedy jest naprawdę ciężko! 

Dzięki wspaniałym osobom – rodzinie, przyjaciołom, pracodawcom, którzy są ze mną i moimi bliskimi od samego początku – przetrwaliśmy. Daliśmy radę przez te ostatnie blisko 2 lata i będę im za to dozgonnie wdzięczna.

Jednak nadszedł moment, gdy muszę poprosić o wsparcie osoby z zewnątrz – niezwiązanych ze mną. Proszę, pomóżcie mi dalej żyć… Tak bardzo nie chcę umierać…

Aleksandra

Wpłaty

Sortuj według
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    200 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    50 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    100 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    X zł
  • Agnieszka Kocięcka
    Agnieszka Kocięcka
    Udostępnij
    30 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    X zł