Zbiórka zakończona
Aleksandra Misiewicz - zdjęcie główne

Szukamy ratunku dla Oli. Nie pozwolimy rakowi wygrać!

Cel zbiórki: Leczenie niezwykle rzadkiego nowotworu

Organizator zbiórki:
Aleksandra Misiewicz, 40 lat
Ostrzeszów, wielkopolskie
rak gruczołowo-torbielowaty
Rozpoczęcie: 18 czerwca 2019
Zakończenie: 18 września 2019
131 389 zł
Wsparło 1400 osób

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0052852 Aleksandra

Cel zbiórki: Leczenie niezwykle rzadkiego nowotworu

Organizator zbiórki:
Aleksandra Misiewicz, 40 lat
Ostrzeszów, wielkopolskie
rak gruczołowo-torbielowaty
Rozpoczęcie: 18 czerwca 2019
Zakończenie: 18 września 2019

Rezultat zbiórki

Długo nie było o mnie słychać, dużo się działo... Na szczęście dzięki Wam, dzięki dobroci ludzi, działo się dużo dobrych rzeczy!

Na leczenie w Monachium niestety nie zostałam zakwalifikowana, jednak z uwagi na bardzo profesjonalne podejście lekarzy w Monachium oraz ich troskę, zapewniono mi kilka konsultacji w Polsce. Po przebytej chemioterapii oraz operacji lekarze mieli wątpliwości co do operacji oszczędzającej, z uwagi na agresywność mojego nowotworu. Pytaniem zatem było: „Czy nie lepiej ująć całą pierś?” 

Na szczęście po kilku kolejnych konsultacjach oraz badaniach, które zlecił lekarz z Monachium, decyzja okazała się być dobra. Znalazłam alternatywę i rozpoczęłam leczenie w prywatnej klinice IMC w Żernikach Wrocławskich. Nie chciałam się poddać... Już w trakcie chemii odwiedzałam klinikę, aby tam mogli postawić mnie na nogi. Wszelkie terapie witaminowe, zabiegi onkotermii, hipertermii, ozonoterapi, rozmowy z psychologami sprawiały, że idziemy w dobrym kierunku i to wszystko dzięki Waszej pomocy! 

W listopadzie 2019 roku rozpoczęłam radioterapię we Wrocławiu. Trwała miesiąc. Nie było łatwo, ale byłam silna. W styczniu 2020 rozpoczęłam kolejną chemię doustną. Trwała pół roku. Skutki uboczne były tak silne i bolesne, objawiały się olbrzymimi obrzękami skórnymi na dłoniach i stopach, przez które czasami nie mogłam chodzić... Ale przetrwałam i to! Cały czas kontynuuję leczenie w Żernikach Wrocławskich.

Ostatnie badania i kontrole, usg, tomograf, PET, badania krwi, wskazują na pozytywny odzew leczenia. Mam nadzieję, że tak już zostanie!

Chciałam Wszystkim bardzo serdecznie podziękować! Nie umiem wyrazić wdzięczności, jaka we mnie drzemie, za to co dla mnie zrobiliście! To dzięki Wam mogłam  pozwolić sobie na leczenie, na które niestety nie byłoby mnie stać... To dzięki Wam mogłam walczyć i stanąć na nogi!

Będę Wam wdzięczna do końca życia! Dziękuję również mężowi, rodzinie oraz przyjaciołom, którzy byli ze mną w tych ciężkich chwilach, którzy znosili moje humory gdy było źle oraz cieszyli się, gdy było dobrze, którzy pomagali mi załatwiać lekarzy, badania, ogarniali wszystko, gdy ja nie byłam w stanie... DZIĘKUJĘ! 

Podziękowania przesyłam również Wojewódzkiemu Szpitalowi Specjalistycznemu we Wrocławiu, który tak pięknie zajmował się mną podczas chemii oraz operacji. Wszystkim pięknie dziękuję!

Minął już ponad rok od diagnozy, staram się cieszyć życiem i korzystać z niego ile mogę. Włoski odrosły, forma, choć nie ta sama, powoli wraca, bóle pooperacyjne cały czas dają się we znaki, ale i to przetrwam.

Niedługo również wracam do pracy, z czego cieszę się najbardziej! Moje motto: „Kiedy piszesz historię swojego życia, nie pozwól, aby choroba trzymała pióro...” Ja nie pozwoliłam.

Dziękuję z całego serca! 

Aleksandra Misiewicz

Aktualizacje

  • Nowe wieści

    Ola niestety nie zakwalifikowała się do protonoterapii w Monachium. Dalsze leczenie kontynuowane więc będzie w Polsce. Zebrane środki zostaną przeznaczone na nierefundowane leki i wsparcie medyczne w terapii antynowotworowej (w tym leczenie wspomagające w klinice w Żernikach Wrocławskich).

    Ola jest po operacji, chemioterapii, a wkrótce rozpocznie radioterapię. Po niej robione będą kolejne badania i wyniki PET.

    Trzymajcie kciuki, walka trwa!

  • Ola po operacji. Czekamy na dalsze decyzje lekarzy.

    Po zakończeniu chemioterapii Ola przeszła operację wycięcia guza w Polsce. Wszystko poszło zgodnie z planem, jednak wyniki biopsji nieco niepokoją lekarzy - w guzie było sporo komórek nowotworowych. 

    Na dniach zbierze się konsylium lekarskie, cały czas trwają też rozmowy co do stosowania różnych metod walki z rakiem i dalszej terapii w Monachium. 

    Gdy tylko zapadną decyzje, będziemy Was informować. Najprawdopodobniej wznowimy zbiórkę i zaktualizujemy kwotę do zebrania. 

    Trzymajcie mocno kciuki, Ola musi pokonać tego potwora!

  • Trwa walka Oli o zdrowie!

    Ola jest obecnie w trakcie chemii przygotowującej do operacji wycięcia guza. Ta już 11 września! Decyzje dot. dalszego leczenia (w tym protonoterapii) zapadną po operacji, gdy już lekarze będą wiedzieć więcej. 

    Ola jeździ także do kliniki we Wrocławiu na terapię wzmacniającą, wspomagającą leczenie onkologiczne (w tym. m.in. witamino- i ozonoterapię).

    Walka trwa, trzymajcie kciuki! 

Opis zbiórki

Nadal nie możemy uwierzyć, że to właśnie Ola zachorowała na raka… To takie irracjonalne, przecież to nie może być prawda! Znamy się od dziecka, ma dopiero 34 lata, wyszła za mąż, z Pawłem starali się o dziecko… Dzisiaj okazuje się, że wymarzonego dziecka może nigdy nie być, a Aleksandra jest bardzo chora… Ekstremalnie rzadki nowotwór to jednak fakt. Walczymy, szukamy ratunku… Wiemy już dziś, że będą potrzebne ogromne pieniądze, dlatego bardzo prosimy, pomóż nam, pomóż Oli!

Aleksandra Misiewicz

Piękna, serdeczna, roześmiana — taka jest Ola, taka została nawet po najgorszej diagnozie. “Wygonię tego potwora” - mówi. I my wierzymy, chociaż nawet lekarze boją się mówić o rokowaniach… Olę zaczęła boleć ręka, wyczuła niewielkiego guzka w piersi. Lekarz zrobił USG, nie spodobał mu się wynik. Wysłał ją na onkologię. Pojechała na badania, ale została uspokojona — kolejny specjalista powiedział, że nie wygląda mu to na raka i na pewno wszystko będzie dobrze. Jednak zlecił biopsję, tak dla potwierdzenia, że nic złego się nie dzieje. Ola była spokojna, nie dopuszczała do siebie czarnych myśli tak jak my wszyscy. Potem była biopsja, gruboigłowa, bardzo dokładna. Jej wyniki zachwiały naszym światem…

”To rak, najprawdopodobniej złośliwy” - razem z tymi słowami pojawił się strach, tak wielki, jak nigdy wcześniej. Były kolejne badania, a lekarze mówili, że sobie poradzą, guz jest mały, to na pewno wczesne stadium. Wytnie się go, będzie radioterapia i można zapomnieć o sprawie. Odżyła w nas nadzieja, ale równie szybko zgasła. Przyszły jeszcze gorsze informacje…

Aleksandra Misiewicz


Po dokładnych badaniach samego guza okazało się, że jest on bardzo dziwny, niesamowicie rzadki — na całym świecie zachorowało na niego tylko ok. 200 osób. W tym Ola… Niestety, przez to, że lekarze dopiero go poznają, nie ma skutecznego leczenia, nie wiadomo, co na niego działa. Na domiar złego nowotwór ten ma ujemne receptory, nie działa na niego żaden lek i ma w sobie aż 80% samych komórek rakowych. Nie ma trudniejszego przeciwnika.

Cały czas żyjemy nadzieją, że właśnie przez to, że rak jest tak nietypowy, znajdzie się sposób, żeby go wyleczyć. Lekarze podejrzewają, że może nie dawać przerzutów, jednak to tylko przypuszczenia… Nic nie wiemy, działamy po omacku, od diagnozy minął dopiero miesiąc. Ola bierze już chemię, czerwoną, najgorszą.Przed nią jeszcze 3 cykle, potem może 12 podtrzymującej i operacja wycięcia guza. Może być też tak, że chemia nie zadziała i pójdzie na stół jeszcze szybciej. To wszystko się jeszcze okaże.

 

Aleksandra Misiewicz


Walczymy wszyscy razem, Ola, jej bliscy i przyjaciele. Trafiliśmy do kliniki w Monachium, gdzie wykonują protonoterapię, jedną z najskuteczniejszych metod powstrzymania raka. Jesteśmy już po wstępnej konsultacji z polskim lekarzem, który tam przyjmuje. Potwierdził plan leczenia: najpierw chemia i operacja w Polsce, potem protony w Monachium. Teraz właśnie taki jest cel, na tym się skupiamy. Nie mamy jednak jeszcze ostatecznego kosztorysu, w międzyczasie szukamy innych metod, dlatego zbiórka jest otwarta. Gdy będziemy mieli już kwalifikację do leczenia, zbiórka zostanie zaktualizowana, fundacja doda ostateczną kwotę i cel.

Dzisiaj Ola czuje się dobrze, włosy jeszcze są, ale nawet jak ich nie będzie, nie to jest najważniejsze. Pokonać raka — tylko to się liczy. O to walczymy i prosimy, pomóż, by pieniądze nie stanęły na przeszkodzie w walce, która już się zaczęła… Musimy ją wygrać!

Przyjaciele

 

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    100 zł

    Olu jesteśmy z Tobą

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    10 zł

    Powodzenia !

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    100 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    20 zł
  • TS :)
    TS :)
    Udostępnij
    X zł

    Kochana, nie znamy się osobiście, ale z całego serca trzymam kciuki!!!

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    100 zł

    Olu, trzymam za Ciebie kciuki i życzę powodzenia w tej walce :)

Ta zbiórka jest zakończona, ale Aleksandra Misiewicz wciąż potrzebuje Twojej pomocy.

WesprzyjWesprzyj