Zbiórka zakończona
Oliver Lubiński - zdjęcie główne

Nie chcę być marionetką choroby

Cel zbiórki: pokrycie kosztów rocznej rehabilitacji

Zgłaszający zbiórkę:
Oliver Lubiński, 16 lat
Gorzów Wlkp, lubuskie
Padaczka lekooporna
Rozpoczęcie: 22 lipca 2016
Zakończenie: 3 listopada 2016
7150 zł(100%)
Wsparło 208 osób

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0000315 Oliver

Cel zbiórki: pokrycie kosztów rocznej rehabilitacji

Zgłaszający zbiórkę:
Oliver Lubiński, 16 lat
Gorzów Wlkp, lubuskie
Padaczka lekooporna
Rozpoczęcie: 22 lipca 2016
Zakończenie: 3 listopada 2016

Rezultat zbiórki

Minął już rok od zbiórki na rehabilitację dla Olivera. Dostaliśmy wiadomość od jego mamy, która napisała nam o efektach naszej zbiórki:

Oliver w ciągu roku przeszedł długą, skomplikowaną drogę. Jest po dwóch operacjach i powikłaniach po nich, w międzyczasie uczęszczał też na rehabilitację. Jeszcze przed nim dużo pracy, lecz wszystko idzie ku dobremu. Dzięki Wam jest duża poprawa. Dzięki waszej pomocy syn był dwa razy w tygodniu rehabilitowany, co umożliwiło mu naukę lepszego i stabilnego chodzenia.

Oliver jest też na diecie, przez co ładnie schudł i lepiej się porusza.

Pomimo tego długa droga jeszcze przed nami, ponieważ każdy atak cofa Olivera w rozwoju. Padaczka to choroba, która odbiera dziecku wszystko - dzieciństwo i normalne funkcjonowanie. Oliver po każdym ataku cofa się w rozwoju. Jego choroba jest dla nas źródłem ogromnego smutku, lecz wierzymy, że dzięki Wam – ludziom o dobrych sercach – jest szansa na lepsze jutro dla synka.

Gdyby nie Wasza pomoc, nie mogłabym wysłać Oliverka na tak dużą ilość zajęć rehabilitacyjnych i zapewnić mu takiej pomocy. Bardzo dziękujemy w imieniu syna i nas – rodziców.

Sabina Lewandowska

Oliver Lubiński

Opis zbiórki

To był wstrząs. Bo jak inaczej zareagować na chorobę, która nagle dotyka zdrowego dwulatka i zaczyna nim szarpać, i wygina mu ręce, dłonie, i sprawia, że cały świat dookoła zaczyna drżeć o jego zdrowie. A później wszystko wraca do normy, by chwilowy spokój był jak cisza przed burzą. Za jakiś czas kolejny atak się powtórzy...

 

Oliver Lubiński


Oliver przez pierwsze dwa lata był zdrowym chłopcem. Nic nie zapowiadało, że będzie inaczej. Ale któregoś dnia rączki i nóżki chłopca zaczęły się nienaturalnie wyginać. – Wyglądał jak pajacyk – z bólem wspomina tamte chwile mama Oliwiera. Niepokojące zachowanie powtarzało się. Rodzice zgłosili się z synkiem do lekarza. Pierwsze badania nie dawały żadnej odpowiedzi, ale rezonans głowy wszystko wyjaśnił. Padaczka. Wtedy cały świat wywrócił się do góry nogami i nie sposób było do niego wrócić.

 

Choroba postępowała szybko i coraz śmielej pozbawiała Olivera dziecięcej radości. Złapała go w sidła, z dotychczas wesołego chłopca zrobiła marionetkę. Z miesiąca na miesiąc było gorzej. Chłopczyk, który potrafił mówić przestał się odzywać. W mieszkaniu nie słyszało się już głośnego „mama” lub „tata”. Kiedy się wywrócił nie wzywał pomocy, nie krzyczał. Potem zaczął mieć problemy z chodzeniem. Choroba odebrała mu też to... Od tego czasu jego życie zależy od najbliższych.

 

Patrzeć na męczącego się synka i nie móc nic zrobić. Patrzeć na kolejny napad choroby i tak przytrzymywać ciało, żeby nic złego się nie wydarzyło. Patrzeć na te chwile, w których jest radosny i zadawać sobie pytanie, dlaczego tak nie może być już zawsze. Choroba jest ciągłym egzaminem.

 

Oliver Lubiński


Ataki padaczkowe Olivera powtarzają się w ciągu dnia i nocy wielokrotnie. Nie dają spać, wycieńczają. Dlatego sen często przychodzi również w dzień. Każdy napad poprzedzony jest krótkim okresem oczekiwania. Oliver siedzi, nie daje do sobie podejść, nie pozwala się dotykać. Porusza się tylko przy asekuracji rodziców,  bo każda samodzielna próba chodzenia kończy się bolesnym upadkiem i ranami, głównie nóżek. Choroba nie odpuszcza nawet na chwilę.

 

Oliver ma obecnie sześć lat i stale przyjmuje niezbędne leki. Przed nim jeszcze kolejne wizyty w szpitalach w Szczecinie oraz Warszawie. W ciągu tygodnia ma lekcje z nauczycielem w ramach indywidualnego toku zajęć. Wciąż się rozwija i pomimo choroby jest uśmiechniętym dzieckiem. Tak bardzo się stara...

 

Aby rozwój Olivera mógł trwać dalej, potrzebna jest stała rehabilitacja. To wydatki przerastające możliwości finansowe rodziców. A tylko takie działanie daje szansę, żeby chłopiec miał szansę na normalne życie.​  

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj