
Trwa walka z nowotworem❗️Uratuj malutkiego Oliwierka❗️
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, dojazdy do specjalistów
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, dojazdy do specjalistów
Aktualizacje
Walka o zdrowie Oliwierka wciąż trwa! Potrzebna dalsza pomoc!
Kochani! Oliwierek zachorował, gdy miał zaledwie 2 latka. Dziś synek jest już 6-letnim chłopcem, lecz nasza walka o jego zdrowie wciąż trwa. Oliwierek w dalszym ciągu jest pod opieką onkologiczną, neurologiczną, nefrologiczną, okulistyczną i audiologiczną. Ostatni rezonans wykonany miał 28 sierpnia. Wynik na szczęście jest stabilny. Guz nie rośnie, jest taki jak na poprzednim badaniu.
Zbliżający się rezonans to dla nas zawsze niezwykle stresujący czas… Mamy świadomość, że od poprzedniego badania tak wiele może się zmienić w główce naszego synka. Dodatkowo w ostatnim czasie zamknęli nasz oddział onkologiczny w Katowicach, gdzie Oliwierek miał swoje ciocie i swoją panią doktor. Teraz musiał jechać do nowego miejsca i od początku przyzwyczajać się do nowych osób. Nie mamy aktualnie swojego lekarza, do którego możemy zawsze z wszystkimi pytaniami i niepokojami dzwonić, pozostaje nam telefon do szpitala.

Planowany jest powrót naszego oddziału i mamy nadzieję, że nastąpi on szybko i kolejna wizyta już będzie w znajomym miejscu. Oliś źle znosi wszelkie zmiany, jest w nim dużo lęków związanych ze szpitalem i lekarzami, po prostu się boi. Tak wiele musiał przejść przez swoje krótkie życie… Tyle licznych wkłuć, pobrań krwi, ciągłe wizyty u lekarzy… Nie tak powinno wyglądać jego dzieciństwo. 9 września miał USG brzucha, w badaniu nie wyszło nic niepokojącego. 15 września wykonaliśmy badanie EEG, ale nie znamy jeszcze wyniku.
Na co dzień Oliwierek chodzi do przedszkola. Po powrocie zaklejamy zdrowe oczko, żeby pracował chorym i poprawiał jego funkcjonowanie. Jest to dla niego ciężkie, nie lubi tego. Ogranicza to jego widoczność i swobodne funkcjonowanie, przez co się denerwuje i co chwilę pyta jak długo jeszcze… Nie może się doczekać odklejenia i normalnego funkcjonowania. Jest nam go niezwykle szkoda, bo wiemy, jak bardzo się męczy, ale my jako rodzice walczymy, aby jego oczko funkcjonowało jak najlepiej w przyszłości.

Nasza pani okulistka widzi poprawę, z czego się bardzo cieszymy i jesteśmy ogromnie wdzięczni. Ciśnienie w oku jest nadal wyższe, niż powinno, pomimo codziennego zakrapiania oczka. Guz, który jest wpleciony w nerw wzrokowy, uszkodził dużo… Ale walczymy i się nie poddajemy.
Dziękujemy wszystkim, którzy trzymają kciuki za Oliwierka i jego powrót do zdrowia. Każdy mały gest, złotówka czy modlitwa ma dla nas ogromne znaczenie. Nadal musimy pokonywać wiele kilometrów do specjalistów, którzy dbają o zdrowie Oliwierka i mierzyć się z kosztami prywatnych wizyt, dlatego prosimy Was o dalsze wsparcie.
Rodzice
Nowe wieści od Oliwierka!
Kochani, Oliwier co pół roku przechodzi rezonans, który jest dla nas najbardziej stresującym ze wszystkich badań. Przez te kilka miesięcy w główce naszego dziecka tak wiele może się zmienić...
Na szczęście ostatni, który mieliśmy w lutym, wyszedł stabilnie! To najbardziej pocieszająca informacja, ale za kolejne pół roku czeka nas kolejny stres i nerwowe czekanie na wynik...

Oliwier bardzo dobrze odnalazł się w przedszkolu, jednak przez swoje przeżycia jest w nim dużo strachu przed nowymi wydarzeniami. Nawet zwykły logopeda wzbudzał w nim lęk, bo synek myślał, że coś złego dzieje się z jego zdrowiem.
Jednak dzięki temu, że codziennie zakrapiamy chore oczko, aby obniżyć ciśnienie, wzrok Oliwierka powolutku się poprawia! Tak bardzo nas to cieszy!

Każda jego wizyta u lekarza to duży stres, dużo płaczu i lęku. My wiemy, że to wszystko dla jego dobra i lepszej przyszłości, dlatego mimo wszystko znosimy łzy synka i jego strach. Dla rodzica nie ma nic gorszego, niż patrzenie na cierpienie swojego dziecka i lęk przed tym, że choroba może wrócić w każdym momencie.
W dodatku dojazdy do szpitala, poradni przyszpitalnych, okulisty oraz leki generują ogromne koszty. Z całego serca dziękujemy za Wasze dotychczasowe wsparcie, jednak walka Oliwierka się nie kończy. Prosimy, pomóżcie naszemu dzielnemu wojownikowi!
Rodzice Oliwierka
Codzienność w strachu, czy nasza historia nie rozpocznie się od nowa...
Guz dalej jest w oczku naszego synka i cały czas się boimy, czy nie przyjdzie taki moment, że wszystko wróci...
Oliwierek na co dzień chodzi do przedszkola, a po powrocie zaklejamy zdrowe oczko, żeby popracowało chore. Oliś bardzo tego nie lubi... Dla niego to duży dyskomfort, funkcjonować z zaklejonym zdrowym okiem.

Jesteśmy po leczeniu chemioterapią, jednak cały czas jesteśmy pod opieką wielu specjalistów: neurologa, nefrologa, okulisty, onkologa i audiologa. Dalej często jeździmy do szpitala w celu kontroli oraz rezonansu, który mamy co pół roku.
Dzięki pracy z zaklejonym okiem i naszej wspaniałej okulistce wzrok się poprawia. Jesteśmy pełni nadziei i staramy się myśleć pozytywnie. Chemioterapia zatrzymała guza, ale nie wiemy na jak długo, ale walczymy dalej.
Chociaż najgorszy stres jest, kiedy zbliża się rezonans i czekanie na wynik...
Prosimy, nie zostawiajcie nas. Leczenie jest kosztowne, każda wizyta, badanie i kolejne zalecenie osusza nasze oszczędności. Nie chcemy stanąć przed najgorszym wyborem. Z Waszą pomocą nie będziemy musieli.
Rodzice
Opis zbiórki
Oliwierek rozwijał się normalnie. Wszystko było dobrze. Raczkował, siadał, chodził. Nie wiedziałam, co zwiastuje dziwnie duże oczko. Diagnoza nas przygniotła!
Nie było to mocno zauważalne. Ludzie musieli się bardzo przyjrzeć, by zobaczyć, że jedno oczko Oliwierek ma większe. My też myśleliśmy, że taka po prostu jego uroda, ale jakoś nie dawało nam to spokoju. Znajoma podpowiedziała, że może to tarczyca. Zrobiliśmy badania. Jednak z tarczycą wszystko było w porządku. Poszliśmy do okulisty, on też nic nie stwierdził. Nie odpuściliśmy i zwróciliśmy na to uwagę naszemu lekarzowi rodzinnemu. Ten powiedział, że najszybszą drogą będzie SOR.
Spakowaliśmy się i pojechaliśmy do szpitala. Tam lekarze wyglądali na mocno zaniepokojonych. Serce biło mi coraz szybciej. Co będzie z moim synkiem? Dlaczego lekarze mają takie pobladłe twarze? Do dziś nie mogę pojąć tego, co usłyszałam.
Glejak nerwu wzrokowego. Nieoperacyjny. Musimy wprowadzić leczenie chemią.

Wiedzieliśmy od razu, z czym Oliwierek musi się zmierzyć. Oczy zaszły mi mgłą. Czy moje maleństwo da radę z takim przeciwnikiem? Dorośli często nie dają rady… Czy nasze szczęście z powodu posiadania synka naprawdę ma trwać tak krótko?!
Oliwuś dostaje chemię w zastrzykach i kroplówkach. Raz podczas podawania spuchła mu cała twarz, szyja, uszy. Znów strach i niepokój. Okazało się, że to objawy uczulenia. Mieliśmy kilkukrotnie taką sytuację i tym samym kilkukrotnie zmienianą chemię. Ciężko zachować spokój, gdy przytrafiają się niespodziewane komplikacje, a do tego często dochodzi samopoczucie naszego malca.
To, że dzieci są osłabione po chemii, bolą je nóżki, to jest jeszcze do przełknięcia dla rodzica, ale serce mi pęka, gdy jedziemy autem do szpitala, a Oliwuś zaczyna płakać. Mimo że ma 2 latka, on wie, co go czeka. Pamięta bardzo dokładnie cierpienie, które za każdym razem przechodzi. Te łzy tak bolą. Te łzy to prawda o tym, co przeżywa…

Bardzo proszę o pomoc. Chcę dać mu więcej radości, więcej uśmiechu i pięknych chwil. Dlatego musimy kontynuować walkę, by mogła szybko się zakończyć. Obecnie lekarze mówią, że guz nie rośnie, że się zatrzymał, ale dokładne wyniki dostaniemy dopiero po rezonansie oka.
Musimy pokonać ponad 100 km do szpitala, w którym Oluś dostaje chemię podtrzymującą. Według planu, jeżeli wszystko pójdzie dobrze, ma ją dostawać do czerwca. Do kosztów paliwa dochodzą leki, specjaliści, okulista… Nie jest łatwo prosić o pomoc, ale nie mam innego wyjścia. Wiem, że tylko tak możemy uratować synka.
Już teraz dziękuję Ci za dobre serce! To bardzo wiele znaczy dla nas, dla naszego synka!
Rodzice Oliwierka
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Ania20 zł
- BożenaX zł
- Wpłata anonimowa1 zł
- Anonimowy Pomagacz20 zł