Ignaś

Magdalena Sęczkowska ❤
organizator skarbonki

Magdalena Sęczkowska ❤

Magdalena Sęczkowska ❤

BARDZO PILNE! Serce 3-letniego Ignasia w każdej chwili może się zatrzymać! Błagamy o pomoc, by ratunek był szybszy niż śmierć! Szansą na życie maluszka jest operacja w USA… To jedyne miejsce, które wyciągnęło pomocną dłoń do zmęczonego serduszka Ignasia. Konieczna jest nasza pomoc!

Mama - Monika: Żyjemy na tykającej bombie, jaką jest krytyczna wada serca mojego synka. Jak wybuchnie, to nie będzie czego zbierać! Mówiąc o tym, chce mi się płakać, ale nie mogę... Obok stoi mój kochany, rozbrykany 3-latek i jak zobaczy moje łzy, to mu się udzieli, a wtedy może dojść do tragedii. Przy tak ciężkiej wadzie serca i nadciśnieniu płucnym każdy bezdech grozi utratą przytomności. Nie opuszcza mnie ciągły lęk, gdy widzę jego sine paluszki i oblane potem czoło, słyszę dyszący oddech, zmęczony po zabawie. W każdej chwili może się okazać, że kolejne uderzenie serca będzie jego ostatnim…

Magdalena Sęczkowska ❤

Ignaś urodził się z wrodzoną wadą serca pod postacią krytycznego zwężenia zastawki aortalnej z upośledzeniem czynności lewej komory i pierwotnym nadciśnieniem płucnym. O chorobie synka dowiedziałam się w trakcie badania USG w 26 tygodniu ciąży. Wiedziałam już, że nie wydarzy się cud, że to będzie wyrok, tylko jeszcze nie wiadomo jak ciężki… Synek przyszedł na świat 11 stycznia 2018 roku. Kiedy pierwszy raz go ujrzałam, wiedziałam, że to miłość na całe życie, nie miałam jednak pewności, jak długo to życie będzie trwało… Lekarze zabrali mi go, bo wiedzieli, że z każdym oddechem on powoli umiera. Podali mu lek ratujący życie. Zostałam z ogromną tęsknotą i lękiem, o istnieniu którego wcześniej nie miałam pojęcia.

Kolejne zabiegi i cewnikowania serca… Synkowi wszczepiono stent do przewodu Botalla oraz wykonano zabieg Rashkinda. Jeden z wielu zabiegów zakończył się dłuższym pobytem na OIOM-ie z powodu niedodmy płucnej oraz sepsy. Pierwszy rok życia synka był ciągłą wędrówką między szpitalem, lekarzami a domem. Walczyłam o każdy dodatkowy gram na wadze, czuwałam przy synku każdej nocy, nasłuchiwałam oddechy. Modliłam się, by dożył planowanej operacji... Niestety, nie doczekał się jej, kolejna choroba postawiła moje dziecko ze śmiercią twarzą w twarz. Jedna z infekcji dróg oddechowych doprowadziła do zapadnięcia prawego płuca…

Magdalena Sęczkowska ❤

To były najgorsze Święta Bożego Narodzenia. Ignaś wylądował na OIOM-ie pod respiratorem z ciężkim zapaleniem płuc wywołanym przez wirus RSV… Rurki, kable, dreny, elektrody, kilka pomp infuzyjnych podających non stop lek – koszmar wrócił znowu. Lekarze dawali mu marne rokowania, nie mieli pomysłu jak go ratować. Za to Ignaś postanowił im pokazać, jak bardzo chce żyć – po 2 tygodniach sam się rozintubował! Nadzieja umarła, ale Ignaś nie!

Czekaliśmy na telefon ze szpitala w sprawie terminu operacji – z Austrii miał przylecieć lekarz, specjalizujący się w takich wadach, jaką ma Ignaś. Niestety, okazało się, że doktor nie przyleci, a nasi lekarze nie podejmą się operacji. Przez wiele miesięcy uspokajano nas, że Ignaś ma jeszcze czas, którego tak naprawdę nie ma! To nie był koniec tragedii, które spotkały wtedy naszą rodzinę... Tata Ignasia uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu, który spowodował pijany kierowca. Mąż cudem przeżył, uszkodził kręgosłup i nadal boryka się ze skutkami wypadku.

Do tej pory Ignacy nie przeszedł żadnej operacji kardiochirurgicznej, jego serce jest w tragicznym stanie – funkcja skurczowa się pogarsza, lewa komora pracuje na skraju wytrzymałości. Badanie EKG daje bardzo zły obraz – serce jest powiększone, zmęczone, wyniszcza je nadciśnienie płucne. Synek przyjmuje 8 różnych leków, gdyby nie one, już dawno by go nie było z nami. Doszliśmy do ściany, w Polsce pozostało tylko leczenie paliatywne, bo przeszczepu płuco-serca na pewno nie dożyje...

Magdalena Sęczkowska ❤

Lekarze powiedzieli nam, że jedynym rozwiązaniem jest operacja w Boston Children’s Hospital w USA. Lekarze z USA, po zapoznaniu się z wynikami badań, dali nam zielone światło – chcą zoperować i uratować synka! Niestety, kosztorys leczenia opiewa na horrendalną kwotę 250 251 dolarów, czyli ponad milion złotych! Tyle kosztuje życie Ignasia...

Synek nie może już dłużej czekać, za chwilę choroba zrobi takie spustoszenie w jego organizmie, że już żaden lekarz nam nie pomoże! Paraliżuje mnie myśl, że mogłabym usłyszeć od specjalistów z Bostonu, że jest już za późno, nie da się nic zrobić... Takiej informacji nie przeżyłabym ani ja, ani kochający Ignasia nad życie tata, jego siostrzyczka Ewa i brat Antoś. Nasza rodzina umarłaby razem z jego serduszkiem. Prosimy, pomóż nam nie dopuścić do tego! Ratuj nasz największy skarb! Daj mu szansę na życie!

Wsparli

17,96 zł

Anonimowy Pomagacz

100 zł

Kuba

10 zł

Wojtek

Trzymaj się mały💪🤙
10 zł

Anonimowy Pomagacz

10 zł

Anonimowy Pomagacz

Pokaż więcej

Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
100%
17 576 zł Wsparło 1 349 osób CEL: 17 500 ZŁ