
PILNE❗️Bolesna walka o sprawność Tosi! Konieczna kolejna operacja!
Cel zbiórki: Operacja nóżki Tosi
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Operacja nóżki Tosi
Aktualizacje
Święteczna magia dla Tosi! Mamy środki na operację, dziękujemy!
Kochani,
pasek dla Tosi zazielenił się dobrem - nasza dwuletnia walka w końcu może się zakończyć... Dostaliśmy od Was najpiękniejszy prezent na Święta! Nareszcie możemy odetchnąć, czeka nas Wigilia bez lęku, czy się uda, bez żalu, bez strachu, że operację trzeba będzie przełożyć.
Słowa nie oddają tego, co czujemy. Dziękujemy Wam z całego serca za pomoc, za zaangażowanie, za każdą złotówkę i za wsparcie naszej zbiórki. Każdy z Was został św. Mikołajem naszej Tosi. Dzięki Wam Tosieńka nie będzie skazana na wózek inwalidzki. Operacja już w przyszłym roku.
Dziękujemy za wszystko! 💚

To jest ostatni moment... inaczej Tosia usiądzie na wózku. NA ZAWSZE!
Każdego dnia zastanawiam się, co mogę jeszcze zrobić, aby uratować sprawność Tosi i każdego dnia odpuszczam, bo nie wiem...
Wiem jedno – za chwilę stracimy to, co udało się wywalczyć, wypracować przez 6 ostatnich lat. Ciężka praca Antosi, wylane łzy, ból i cierpienie zostaną zaprzepaszczone.

Stoimy w miejscu od początku 2022 roku i nie możemy ruszyć.
Jest to najdłuższa zbiórka w historii leczenia Tosi. Za nami druga aktualizacja kosztorysu i kolejny termin, do którego nie udało się zebrać środków na ratowanie zdrowia i sprawności dziecka, które ma wielką wolę walki.
Moja 6-letnia już Tosia, za chwilę pójdzie do zerówki. Za chwilę nie wejdzie po schodach, za chwile usiądzie na wózku i nigdy już nie będzie odwrotu. Taka wizja czeka nas, jeśli przestaniemy walczyć. Wizja, którą proponowali nam lekarze chwilę po narodzinach, to, na co nie zgadzałam się od początku.
Nie potrafię odpowiedzieć na słowa Antosi, gdy pyta: „Mamusiu, dlaczego ja jestem chora, a inne dzieci są zdrowe?”. Nikt mnie na to nie przygotował... Błagam o pomoc. To ostatni moment!
Martyna
Opis zbiórki
Wady, z którymi urodziła się Antosia, są bardzo rozległe! Tosia ma za sobą już pięć poważnych operacji, a przed nami kolejna! To już 6... Czasem zastanawiam się ile jeszcze złych wiadomości los ma dla nas w zanadrzu, ale nie mogę się poddać w walce o moją córeczkę.
Proszę, poznaj naszą historię i pomóż nam dalej walczyć...

Kiedy Tosia się urodziła, lekarz wymieniał obco brzmiące nazwy chorób. Antosia miała szereg wad genetycznych – agenezją kości krzyżowej i guzicznej z jednoczesną hiperplazją ostatnich trzonów lędźwiowych. Wszystkie nazwy nerwowo wpisywałam w wyszukiwarkę internetową. Było tysiące myśli, setki domysłów i pytań, czy da się z tym żyć, czy sobie poradzimy. Po 4 dniach Tosia została przewieziona karetką do Wrocławia. Całą drogę jechałam za karetką, z nadzieją, że w szpitalu powiedzą mi, że wcale nie jest aż tak źle, że polscy lekarze będą w stanie nam pomóc. Zostałam wtedy odarta ze złudzeń.
To właśnie tam dowiedziałam się, że u Tosi nie wykształciła się kość krzyżowa i guziczna, że nigdy nie będzie chodzić, że jej bioderka są zwichnięte, miednica zdeformowana, a nóżki się nie zginają w kolanach. Wychodząc ze szpitala po narodzinach Tosi usłyszałam jedno zdanie – szukajcie pomocy w Stanach Zjednoczonych. W Polsce mamy świetnych specjalistów, niestety w przypadku Tosi nie są w stanie pomóc. Tutaj zaproponowano nam wózek. Tylko tyle.

Naszą jedyną szansą stała się operacja przeprowadzona przez doktora Paleya, który po zapoznaniu się z naszą sytuacją podjął się naprawienia ekstremalnie skomplikowanej wady mojej córeczki. Pojawiło się światełko w tunelu. Dzięki pomocy cudownych Darczyńców w 2018 roku poleciałyśmy do Stanów, gdzie Tosia przeszła dwie operacje. Rok później przeszła kolejne dwie, ale tym razem w Polsce, w European Paley Institute. Dzięki temu Tosia może chodzić o kulach! Może być w miarę samodzielna!
Operacje i rehabilitacja, jakie do tej pory się odbyły, przyniosły efekty, o jakich nie marzyliśmy. W lipcu 2021 roku Antosia przeszła piątą operację. To był kolejny etap leczenia, z jakim przyszło nam się zmierzyć. Po operacji i kilkutygodniowej rehabilitacji poprawił się sposób funkcjonowania Antosi, stawianie kroków nie przynosi jej dyskomfortu, jaki był przed operacją.
Niestety – niedawno dowiedzieliśmy się, że konieczna będzie kolejna operacja. Lewe kolanko, które było już operowane przeszło dwa złamania i dziś jest do "poprawy". Lewa noga Antosi jest sztywna, w ciągłym wyproście, dłuższa od prawej. Następstwem tego jest przykurcz w prawym kolanie. Lewe kolanko się nie zgina...

Dziś stoję przed trudnymi decyzjami, i wydawałoby się, że to oczywiste, że Tosia musi być dalej leczona i ta decyzja jest oczywista, jednak za każdym kolejnym razem jest ciężej podjąć kolejne kroki. Niespełna rok temu moje dziecko przeszło kolejną operację. Dzisiaj już wiemy, że nie była ona ostatnia...
Jeszcze 5 lat temu byłam przekonana, że będę prowadzić Tosię za rączkę do przedszkola, że moja mała dziewczynka będzie biegać, skakać, tańczyć, żyć jak każde zdrowe dziecko. Zamiast tego co rok musimy stawiać się na kolejne operacje i codziennie walczymy o każdy krok. Prosimy Was o pomoc w tej niezwykle trudnej walce...
Martyna, mama


➡️ Historię Tosi możesz śledzić na bieżąco na Facebooku: Podróż Życia Tosi (otwiera nową kartę)
➡️ Zbiórkę możesz również wesprzeć, biorąc udział w licytacjach na Facebooku (otwiera nową kartę)
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowaX zł
😪
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa20 zł