Zbiórka zakończona
Paweł Cieslik - zdjęcie główne

Modlitwa o pomoc. Potrzebny wózek dla Pawła - szansa minie 15 listopada!

Cel zbiórki: Wózek elektryczny

Zgłaszający zbiórkę:
Paweł Cieslik, 48 lat
Bydgoszcz, kujawsko-pomorskie
Mielopatia, uszkodzenie kręgosłupa, wieloogniskowe uszkodzenie mózgu, niedowład kończyn dolnych
Rozpoczęcie: 19 lipca 2018
Zakończenie: 15 listopada 2018
26 020 zł(100%)
Wsparły 654 osoby

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0306233 Paweł

Cel zbiórki: Wózek elektryczny

Zgłaszający zbiórkę:
Paweł Cieslik, 48 lat
Bydgoszcz, kujawsko-pomorskie
Mielopatia, uszkodzenie kręgosłupa, wieloogniskowe uszkodzenie mózgu, niedowład kończyn dolnych
Rozpoczęcie: 19 lipca 2018
Zakończenie: 15 listopada 2018

Rezultat zbiórki

Z całego serca dziękuję za pomoc i za wsparcie mojej zbiórki na wózek inwalidzki elektryczny. Zbiórka zakończyła się sukcesem… Z niedowierzaniem patrzyłem, jak pasek się zazielenia. 100% kwoty, ogromna radość…

Mam już wózek, dzięki któremu mogę się poruszać, pojechać na zakupy, w końcu wyjść z domu…

Bardzo dziękuję Wam, darczyńcom, wspaniałym ludziom dobrej woli, którzy umożliwili mi godną egzystencję.

Dziękuję i nie przestanę chyba nigdy za to dziękować.

Modlę się za Was wszystkich. 

Amen.

Paweł Cieślik

Paweł Cieślik

 

Opis zbiórki

Walczymy o wózek dla Pawła! Udało się uzyskać dofinansowanie w wysokości 4500 złotych z PFRON-u – niestety, do uzbierania wciąż jest bardzo duża kwota. Paweł musi mieć całość środków do 15 listopada, inaczej dofinansowanie przepadnie… To od nas zależy, czy będzie mógł skorzystać z tej szansy, czy ją straci. Paweł z całego serca prosi o pomoc. Przeczytaj jego historię, razem możemy odmienić to życie!

Mam na imię Paweł i mam 40 lat. Kiedyś – w życiu, które prowadziłem do niedawna – byłem cieślą. Bardzo lubiłem swoją pracę. Teraz jest tylko wspomnieniem…

Lubiłem też sport. Moim marzeniem była praca na wysokościach, 40, 80 pięter… Dziś nie byłbym w stanie przejść kilku schodów. Nie mogę nawet wstać. Poruszam się tylko na wózku, na który rzuciła mnie choroba. Od momentu, gdy zachorowałem, skończyło się wszystko – praca, moje życie prywatne, marzenia, plany... Zostały nieprzespane noce, ból i strach, co przyniesie jutro, czy nie będzie gorzej?

Paweł Cieślik

Choroba atakuje w okrutny sposób. Często przerywa życie w jednej chwili, a czasami zbiera siły, by atakować i niszczyć powoli, dzień po dniu. Kiedyś byłem zwyczajnym, zdrowym człowiekiem. Bardzo za tą zwyczajnością tęsknię… 6 lat temu w moje życie wkroczył ból – zaczęło się od mrowienia w rękach i nogach. Potem zrobiłem się bardzo słaby, ręce i nogi coraz ciężej było podnosić, odmawiały mi posłuszeństwa. Szukałem pomocy – poszedłem do lekarza pierwszego kontaktu, potem do neurologa. Dostałem leki przeciwbólowe, które jednak nie pomogły i skierowanie na rezonans. Mój stan zdrowia pogarszał się, byłem coraz słabszy, a ból narastał z każdym dniem… Ból był tak silny, że nie mogłem spać, chodzić, żyć.

Wyniki badań wskazały na dyskopatię, przepuklinę i zwyrodnienie kręgosłupa. Było coraz gorzej. Trafiłem do szpitala. Wypisano mnie z diagnozą – neuropatia. Choroba nerwów obwodowych, powodująca straszny ból… Krótko po wypisie ze szpitala przewróciłem się na ulicy. Mięśnie były już tak słabe, że nie dałem rady podnieść się o własnych siłach. Któregoś dnia nie byłem już w stanie wstać z łóżka… Tak zostało do dziś.

Moje nogi już nie działają. Zamiast nich są koła wózka inwalidzkiego. Nie ma sposobu, by cofnąć chorobę – jest tylko sposób, by powstrzymać jej postęp. Rehabilitacja. Bez niej nie byłbym w stanie funkcjonować.

Poruszam się na zwyczajnym wózku, ale potrzebny jest mi inny, elektryczny. Dzięki niemu będę bardziej samodzielny, będę mógł więcej rzeczy załatwić wokół siebie… Będę mógł też intensywnie się rehabilitować. Dziś po ćwiczeniach nie jestem w stanie manewrować normalnym wózkiem… Nie mogę ruszyć ręką ani nogą.

Paweł Cieślik

Każdy mój dzień to cierpienie i staranie o łatwiejsze jutro… Nie zamierzam jednak się poddać. Dziękuję Bogu za każdy dzień, który udaje mi się przeżyć bez bólu. Kocham życie, uważam, że nie ma nic piękniejszego… Dziś sport jest tylko wspomnieniem, ale wciąż lubię muzykę, architekturę i pomoc innym – uważam, że nie ma nic piękniejszego. Wiara daje mi siłę do dalszej walki.

Trudno jest prosić o pomoc, niestety, ja nie mam wyjścia. Bez Ciebie nie dam rady uzbierać pieniędzy na potrzebny mi wózek. Boję się, że dofinansowanie przepadnie. Z całego serca proszę o wsparcie, bym mógł jeszcze trochę cieszyć się życiem mimo niepełnosprawności… Ze swojej strony obiecuję pamięć w modlitwie. Bóg zapłać za wszystkie dobre serca, które zrozumieją moją sytuację i pomogą mi w potrzebie.

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Paweł Cieslik dalej walczy o zdrowie. Wesprzyj aktualną zbiórkę.

WesprzyjWesprzyj