
Już tyle lat walczę z niewyobrażalnym bólem, a choroba wciąż wraca! Pomocy!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, leczenie stomatologiczne, dieta pudełkowa
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, leczenie stomatologiczne, dieta pudełkowa
Aktualizacje
Czasami ból nie pozwala mi wstać z łóżka. Przede mną kolejne operacje. Jestem bezsilny... Błagam, pomóż mi!
Człowiek się stara, walczy, trzyma się rygorystycznych, nie do końca przyjemnych zaleceń. A gdy mimo to nie ma efektów, a wręcz przeciwnie – jest dużo gorzej, nagle zaczyna tracić siłę i wiarę.
Dobra wiadomość jest taka, że proteza zębów została skończona. Niestety nowa biologia, która miała pomóc, spowodowała sepsę i ropnie w płucu. Na szczęście udało się zatrzymać wszystko antybiotykami. Na początku roku ropnie się nawróciły. Jest to skutek uboczny leku biologicznego, dlatego na tamten czas leczenie zostało wstrzymane. Teraz będę się starał o nowy lek.
11 czerwca miałem operację jaskry na lewym oku. Czeka mnie jeszcze prawe. Trzy tygodnie temu pojawiły się problemy z nerkami i kamieniami, które musiały zostać usunięte. Do tego ponownie pojawił się bardzo duży problem ze stawami.
Gdy prawe kolano się uspokoiło, lewe jest w stanie zapalnym. Sterydy mocno działają na stawy i trudno mi się poruszać. Są dni, kiedy nie potrafię wstać z łóżka. Dopiero za półtora miesiąca będę miał wizytę u ortopedy. Czekają mnie zapewne kolejne rehabilitacje.
16 czerwca mam konsultację z moim chirurgiem. Przetoki w dalszym ciągu się rozrastają. Kolejne przebiły się przez lewy pośladek. Nie ma jeszcze ostatecznej decyzji, ale najprawdopodobniej, jako że są już one nieoperacyjne, będzie trzeba założyć na lewy pośladek dreny, tak jak po prawej stronie.
Całe leczenie sprawiło, że moja waga z 70 kg spadła do 47 kg. Walczę o wdrożenie żywienia pozajelitowego, ponieważ każda infekcja sprawia, że tracę po 10–15 kg. Najprawdopodobniej dzieje się to przez antybiotyki, których w ostatnich miesiącach była cała masa – czy to na płuca, nerki, czy oczy.
Mam ogromne wsparcie ludzi dookoła, ale ostatni czas sprawił, że psychicznie stałem się bardzo słaby i przestałem wierzyć, że kiedyś nastąpi ulga. Staram się walczyć, ale ogromny ból, który towarzyszy mi od dwóch miesięcy, jest już nie do zniesienia. Nie dodaje mi ani siły, ani optymizmu na lepsze jutro.
Jesteście moją ostatnią nadzieją. Proces leczenia jest wycieńczający, a jeszcze bardzo długa droga przede mną. Wizyty u specjalistów, kolejne badania i dojazdy do lekarzy – to wszystko pochłonęło środki, które dzięki Wam udało się zebrać. Dlatego ponownie proszę – pomóżcie. Z góry dziękuję za każdą złotówkę.
Paweł
Choroba bezlitośnie zabiera mi zdrowie i radość życia! Ratuj!
Kochani, od początku zbiórki rozpocząłem leczenie stomatologiczne. Niestety, do uratowania są tylko 3 zęby – cała reszta musi być usunięta, a przede mną kosztowna proteza. To ogromny wydatek, sięgający około 15 tysięcy złotych, który w obecnej sytuacji jest dla mnie nieosiągalny.
Sam proces usuwania zębów sprawił, że bardzo schudłem, bo jedzenie stało się dla mnie ogromnym wyzwaniem. Muszę korzystać z nutridrinków, które niestety są bardzo drogie.
Moje leczenie biologiczne zostało zmienione na silniejsze, bo przetoki wciąż się rozrastają mimo terapii. Do tego doszły poważne problemy z ciśnieniem – także w oczach – co najprawdopodobniej jest skutkiem ubocznym sterydów i nowych leków. Obecnie muszę stosować trzy różne krople do oczu, by utrzymać ciśnienie na bezpiecznym poziomie.
Nie ukrywam, że wszystkie te trudności i ciągły stres zaczęły mnie przerastać. Dlatego zdecydowałem się również na terapię, by móc poradzić sobie emocjonalnie z tą sytuacją. To także wiąże się z dużymi kosztami...
Dziękuję Wam z całego serca za dotychczasową pomoc i proszę – bądźcie ze mną dalej. Każde wsparcie pozwala mi przetrwać ten trudny czas i nie poddać się w walce o zdrowie i życie.
Paweł
Opis zbiórki
Mam na imię Paweł. Mam 34 lata i czuję się, jakbym przeżył już całe życie. Nie dlatego, że było pełne przygód, spełnionych marzeń czy dalekich podróży. Czuję się wyczerpany, bo od 20 lat, czyli ponad połowy mojego życia, codziennie toczę walkę z niewidzialnym przeciwnikiem. Chorobą Leśniowskiego-Crohna.
To nie jest zwykła dolegliwość. To przewlekła, wyniszczająca choroba, która krok po kroku odbiera siły, zdrowie i normalność. Zaczęło się, gdy miałem 14 lat. Kiedy moi rówieśnicy cieszyli się dzieciństwem, ja uczyłem się, jak wygląda ból, którego nie da się opisać słowami. I jak wygląda życie, które podporządkowane jest tylko jednemu, przetrwać kolejny dzień.
Za mną osiem poważnych operacji. Każda z nich miała być nadzieją, nowym początkiem. Usuwanie ropni, resekcje jelit, wyłonienie ileostomii, drenowanie przetok... I za każdym razem, kiedy budziłem się po narkozie, wierzyłem, że może teraz będzie lepiej. Ale choroba wraca. Wraca silniejsza. Czasem mam wrażenie, że chce mnie złamać.
Od dwóch lat nie jestem w stanie pracować. Codzienność, która dla wielu jest oczywista, zakupy, gotowanie, krótki spacer dla mnie często bywa nieosiągalna. Zamiast planować przyszłość, planuję, jak przeżyć miesiąc, jak rozłożyć leki, żeby nie zabrakło ich przed końcem. Jak przetrwać, kiedy ciało odmawia posłuszeństwa, a umysł powoli traci siły.
Leki, które pozwalają mi jakoś funkcjonować, kosztują mnie miesięcznie około 1000 zł. To nie są żadne luksusy to minimum, które pozwala mi wstać z łóżka i uniknąć kolejnych zaostrzeń. Ale rachunki nie czekają. Prąd, gaz, woda, jedzenie, to wszystko zabiera kolejne złotówki, których po prostu nie mam.
Coraz częściej stoję przed dramatycznym wyborem: czy wykupić leki, czy zapłacić rachunki. Kiedy w grę wchodzi zdrowie, a nawet życie to nie powinien być wybór, przed którym staje człowiek. A jednak… Nie proszę o cud. Cuda zostawiam tym, którzy mają siłę w nie wierzyć. Ja proszę o coś znacznie prostszego, ale dziś równie trudnego: o pomoc. O gest, który pozwoli mi nadal walczyć. O wsparcie, które sprawi, że nie będę musiał wybierać pomiędzy bólem a życiem.
Nie marzę o podróżach, o bogactwie, o wielkich rzeczach. Marzę, by móc żyć, spokojnie, bez lęku, że jutro nie będę miał za co kupić leków. By móc, chociaż na chwilę odetchnąć i poczuć, że nie jestem w tej walce sam. Jeśli dotarliście aż tutaj, dziękuję. Za Wasz czas, uwagę, za to, że pozwoliliście mi opowiedzieć moją historię.
Paweł
- Wpłata anonimowa200 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa50 zł

4dońsko-wildowe pozdrowienia od NOCowego kolegi Damiana, choroba nie ma szans z tak dobrym typerem jak Ty 💪
- Wpłata anonimowa30 zł
Zdrowia
- Wpłata anonimowa500 zł
❤️