
Ratuj mojego męża! Nasz synek potrzebuje taty...
Cel zbiórki: 6-miesięczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym
Wpłać, wysyłając SMS
Cel zbiórki: 6-miesięczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym
Aktualizacje
WAŻNE! Ogromny przełom! Paweł MÓWI!
Drodzy darczyńcy,
dziękujemy Wam za pomoc i wsparcie okazane Pawłowi! Jesteśmy bardzo wdzięczni, że jesteście z nami w tak trudnej sytuacji! Każda wpłata, każde dobre słowo ma ogromne znaczenie dla naszej rodziny i dla Pawła. Pewnie jesteście ciekawi, co u niego słychać?
Paweł mówi! I to coraz więcej, ale nadal trzeba się wsłuchiwać, bo nie wszystko jest wyraźne. Wciąż ćwiczy wymowę i robi postępy. My go rozumiemy i to jest najważniejsze. Komunikowanie swoich potrzeb przez Pawła jest dla niego i dla nas bardzo istotne i pomaga to w naszym codziennym funkcjonowaniu.
Paweł nadal porusza się na wózku inwalidzkim, mimo prowadzenia z nim rehabilitacji ruchowej – bywa z tym różnie, ponieważ Paweł ma dni, że nie chce współpracować, ale staramy się go motywować. Dla niego największą motywacją jest syn Wojtuś! Chcemy mu zapewnić dalszą intensywną rehabilitację, bez niej nie będzie dalszych postępów w poprawie jego samodzielności!
Cel zbiórki został już prawie osiągnięty, ale przed Pawłem jest jeszcze ogrom pracy, więc na pewno jeszcze pozostanie przez dłuższy czas w Ośrodku DPS. Tam ma zapewnioną odpowiednią opiekę i sprzęty, które ułatwiają mu życie codziennie. Wierzymy jednak, że to się zmieni i że Paweł będzie mógł wrócić do nas, do swojego syna, do najbliższych! Jeszcze raz dziękujemy za Wasze wsparcie!
Rodzina Pawła
Co się dzieje z Pawłem?
Witam serdecznie wszystkich wspaniałych naszych darczyńców!
Stan Pawła na tę chwilę jest taki, że świadomość działa – mimo że mąż nie mówi, to jest w stanie odpisać nam na telefonie na zadawane pytania! Rehabilitacja ruchowa też poczyniła postępy i mąż potrafi sam stać, trzymając się barierek!

Widzimy ogromne postępy, ale przed Pawłem nadal ogrom pracy a co z tym związane – ogromne koszty. Mąż od końca sierpnia przebywa w DPS-ie. Dzięki temu możemy go odwiedzać. Nasz synek Wojtek zobaczył go po raz pierwszy od wypadku.
Jesteśmy na dobrej drodze. Wierzę, że razem możemy dużo i niebawem mąż będzie mógł do nas wrócić.
Żona, Paulina
Nowe wieści od Pawła! POMÓŻ!
Drodzy Darczyńcy! Mój mąż nadal przebywa w ośrodku, gdzie nieustannie walczy o powrót do zdrowia. Dlatego nadal bardzo potrzebujemy Waszej pomocy!
Każdego dnia Paweł kontynuuje intensywną rehabilitację, której nie możemy przerwać. Skupia się teraz na prawidłowej postawie w siadzie, doskonaleniu pracy rąk, jest też pionizowany. Robi też kolejne postępy, a każdy z nich traktujemy jak wielki sukces! W tej chwili dobrze już znosi pionizację do stania z asekuracją terapeutów.
Mąż też nie musi już korzystać z rurki tracheostomijnej. Wykonuje proste polecenia werbalne, jest w stanie napisać imiona i nazwisko swoje, moje i naszego synka! Niestety nadal nie mówi... Potrzebuje też stałego wsparcia drugiej osoby podczas wykonywania codziennych czynności. Dlatego przed nami wciąż jeszcze długa i trudna droga.

Codzienność bez Pawła jest dla mnie i naszego synka niezwykle trudna... Tak bardzo za nim tęsknimy i wyczekujemy dnia, w którym mąż będzie mógł już wrócić do domu. Gdy z każdą, kolejną wizytą u niego widzę, jak ogromne postępy już zrobił, moja nadzieja rośnie! Widzę, że Paweł się nie poddaje i dla nas walczy!
Z całego serca dziękuję za życzliwość, którą dotychczas nam okazaliście. Niestety koszty pobytu w ośrodku są ogromne i raz jeszcze potrzebujemy Waszego wsparcia. Błagam, pomóżcie Pawłowi wrócić do domu – do mnie i naszego 3-letniego synka!
Żona Paulina
Opis zbiórki
Nic nie zapowiadało, że 20 stycznia 2025 roku zakończy naszą rodzinną beztroskę. Mąż wyjechał rano do pracy, do której nie dotarł. Został potrącony przez samochód i w ciężkim stanie trafił do szpitala.
Tego dnia pogoda była mglista, a drogi oblodzone. Podejrzewam, że coś przestało działać w samochodzie. Mąż zatrzymał się na poboczu, by rozpocząć poszukiwania źródła problemu. Kiedy chciał wyjąć z bagażnika trójkąt ostrzegawczy, został potrącony przez rozpędzonego kierowcę.
Świadkowie zawiadomili karetkę. Ratownicy określili stan męża dwoma słowami: nieświadomy i nieoddychający. Reanimacja Pawła trwała nawet w karetce, przewozili go od szpitala do szpitala, szukając miejsca, które udzieli mu najskuteczniejszej pomocy. Diagnoza, jaką usłyszeliśmy: śpiączka mózgowa.

Gdy dowiedziałam się o tym wszystkim, byłam załamana. Poznaliśmy się z Pawłem w lipcu 2013 roku. Zaczęliśmy się spotykać i snuć plany o wspólnej przyszłości. Wyjechaliśmy za granicę, by zarobić na nasz wymarzony ślub i wesele.
Pobraliśmy się po pięciu latach, a po czterech kolejnych powitaliśmy na świecie naszego ukochanego synka, Wojtka. Paweł był przeszczęśliwy. Synek był jego oczkiem w głowie. Jako spokojna, rodzinna osoba, czuł, że spełniło się jego największe marzenie.

Od dnia tragedii nie mogę nawiązać z Pawłem kontaktu wzrokowego ani werbalnego. Okazuje się, że śpiączka to nie jedyna przeszkoda, z którą będziemy musieli się zmierzyć. Mąż ma porażenie czterokończynowe, co oznacza, że będzie potrzebował mojej pomocy, aby funkcjonować.
Znaleźliśmy ośrodek rehabilitacyjny, w którym mógłby uzyskać pomoc, jednak nie jesteśmy w stanie sami opłacić pobytu, gdyż cztery tygodnie kosztują około 30 tysięcy złotych…
Bardzo chciałabym, by Paweł wrócił do domu, do swojej rodziny. Jeśli zechcesz nam w tym pomóc, będę niezwykle wdzięczna. Dziękuję za każdy gest. Dziś liczy się każda forma wsparcia.
Żona Paulina
- Krystyna Król100 zł
- Kasia120 zł
- 50 zł
- marta5 zł
- Anonimowy Pomagacz50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł