Bo wiara czyni cuda a nadzieja umiera ostatnia

Skarbonka została założona z inicjatywy organizatora, który odpowiada za jej treść.
Marina ma zaledwie 14 lat.
Niestety już dzisiaj toczy batalię z panem rakiem.
11 listopada 2020 roku usłyszała wyrok...- to
MIĘSAK PRĄŻKOWANOKOMÓRKOWY Z PRZERZUTAMI DO PŁUC.

Choć diagnoza brzmi strasznie-Marina ma szansę na ŻYCIE !!!
Wystarczy wierzyć. Prosimy o modlitwę.
Wiara czyni cuda a nadzieja umiera zawsze ostatnia.
ZAWSZE !!!! Musimy pomóc Marinie bezwzględnie.
Marina ma jedno...jedyne marzenie...chce żyć, dzielnie walcząc każdego dnia.
A my musimy jej pomóc za wszelka cenę.
"Moja córka miała marzenie, zostać policjantką i treserką psów policyjnych. Zawsze była ambitnai spełniała swoje marzenia. I dobra dla każdego stworzenia dużego i małego, bo według niej każdy zasługuje na szacunek. Marzyła żeby grać na gitarze i mieć wielu przyjaciół.
Jedna choroba zabrała jej wszystkie marzenia. Chcę krzyczeć z bezsilnosci, że nie mogę przywrócić jej tych marzeń i ich spełnić...
Że nie mogę ukoić jej cierpienia tylko patrzeć jak krzyczy z bólu. Muszę patrzeć i nie mogę jej pomóc.
Moje jedyne dziecko które boi się a ja nie mogę jej obiecać ze wszystko będzie dobrze.
Najgorsza jest bezsilność matki patrzącej na cierpienie dziecka."
Mama Mariny

Wszystkie środki zebrane na skarbonce trafiły
bezpośrednio na subkonto Podopiecznego:
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Marina ma zaledwie 14 lat.
Niestety już dzisiaj toczy batalię z panem rakiem.
11 listopada 2020 roku usłyszała wyrok...- to
MIĘSAK PRĄŻKOWANOKOMÓRKOWY Z PRZERZUTAMI DO PŁUC.

Choć diagnoza brzmi strasznie-Marina ma szansę na ŻYCIE !!!
Wystarczy wierzyć. Prosimy o modlitwę.
Wiara czyni cuda a nadzieja umiera zawsze ostatnia.
ZAWSZE !!!! Musimy pomóc Marinie bezwzględnie.
Marina ma jedno...jedyne marzenie...chce żyć, dzielnie walcząc każdego dnia.
A my musimy jej pomóc za wszelka cenę.
"Moja córka miała marzenie, zostać policjantką i treserką psów policyjnych. Zawsze była ambitnai spełniała swoje marzenia. I dobra dla każdego stworzenia dużego i małego, bo według niej każdy zasługuje na szacunek. Marzyła żeby grać na gitarze i mieć wielu przyjaciół.
Jedna choroba zabrała jej wszystkie marzenia. Chcę krzyczeć z bezsilnosci, że nie mogę przywrócić jej tych marzeń i ich spełnić...
Że nie mogę ukoić jej cierpienia tylko patrzeć jak krzyczy z bólu. Muszę patrzeć i nie mogę jej pomóc.
Moje jedyne dziecko które boi się a ja nie mogę jej obiecać ze wszystko będzie dobrze.
Najgorsza jest bezsilność matki patrzącej na cierpienie dziecka."
Mama Mariny

Wpłaty
- Wiesia z Dolnego Śląska30 zł
Wracaj Marino jak najszybciej do zdrowia i ciesz się życiem...

