
Przygniotła mnie bryła węgla❗️Bardzo proszę o wsparcie...
Cel zbiórki: Intensywna rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Intensywna rehabilitacja
Opis zbiórki
Do tej pory byłem pozytywnym człowiekiem. Lubiłem pracować, bawić się z dziećmi, nigdy nie brakowało mi energii. Wiodłem szczęśliwe życie, u boku ukochanej żony i córek. Mieliśmy swoje problemy i kłopoty, jak każdy. W najgorszych koszmarach nie spodziewałem się, jaka tragedia na nas czeka…
Pierwszy cios przyszedł podczas narodzin mojej drugiej córeczki. Ewunia przyszła na świat słabiutka, a sam poród był bardzo ciężki. Martwiłem się o żonę i o życie naszego maleństwa. Córka spędziła kilka tygodni na intensywnej terapii…
Nie posiadałem się z radości, gdy lekarze uznali, że Ewa jest już na tyle silna, by można było ją zabrać do domu. To miał być koniec naszych problemów…
14 listopada poszedłem jak zwykle do pracy. Jestem górnikiem, pracuję w kopalni. Dzień zbliżał się ku końcowi, a ja już myślami byłem w domu, tuląc moje dziewczyny. Jednak tego dnia już nie wróciłem.
Z wypadku niewiele pamiętam. Wiem, że czułem niewyobrażalny ból i paniczny strach.
Przygniotła mnie gigantyczna bryła węgla, która niespodziewanie odczepiła się od ściany. Wiem, że natychmiast wezwano helikopter. Służby pojawiły się ekspresowo, a mimo to wyciągano mnie ponad 3 godziny…
Natychmiast przetransportowano mnie helikopterem szpitala. Mój stan był i wciąż jest opłakany. Liczne złamania kręgosłupa, miednicy, żeber… Stłuczenie płuc… Pierwsze godziny po wypadku były kluczowe, lekarze pracowali w pocie czoła, by poskładać mnie do kupy.

Najgorsze jest to, że w wyniku wypadku jestem sparaliżowany od pasa w dół… Ja, ostoja rodziny, żywiciel, mam porażone kończyny dolne. Nie mogę nawet samodzielnie skorzystać z toalety.
Jestem załamany… Rodzina? Zrozpaczona. W jednej chwili moja żona została sama z opieką nad dwójką małych dzieci, a do tego musi mierzyć się z codziennością u boku sparaliżowanego męża. To, co kiedyś było zwykłym życiem, dziś stało się ogromnym wyzwaniem – każdy dzień to walka o podstawowe funkcjonowanie, o godność, o nadzieję.
Najtrudniejsze jest to, że nie jestem w stanie zrobić najprostszych rzeczy samodzielnie. Każda czynność wymaga pomocy drugiej osoby. Patrzę na moje córki i serce mi pęka, bo nie mogę ich przytulić tak, jak kiedyś, nie mogę się z nimi bawić ani być dla nich takim ojcem, jakim zawsze chciałem być. Czuję bezsilność, której nie da się opisać słowami...
Lekarze dają cień nadziei – intensywna, długotrwała rehabilitacja może pomóc mi odzyskać choć część sprawności. To jednak ogromne koszty, które znacznie przekraczają nasze możliwości. Bez wsparcia nie jestem w stanie podjąć tej walki.
Dlatego zwracam się do Was z całego serca – proszę o pomoc. Każda, nawet najmniejsza wpłata, przybliża mnie do szansy na powrót do życia, do bycia ojcem i mężem, jakim byłem przed wypadkiem. Chcę znów stanąć na nogi, chcę zawalczyć o przyszłość mojej rodziny. Bez Was nie dam rady…
Taras

- Wpłata anonimowa20 zł
Powodzenia :)
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa114 zł
💚
- Wpłata anonimowa20 zł
Zdrowia !!!
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł