Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Lokalizacja

  • Cała Polska
  • dolnośląskie
  • kujawsko-pomorskie
  • lubelskie
  • lubuskie
  • łódzkie
  • małopolskie
  • mazowieckie
  • opolskie
  • podkarpackie
  • podlaskie
  • pomorskie
  • śląskie
  • świętokrzyskie
  • warmińsko-mazurskie
  • wielkopolskie
  • zachodniopomorskie
Ewa Łyszczarz
Ewa Łyszczarz , 65 lat

Ewa zawsze udzielała innym wsparcia. Dzisiaj ona potrzebuje pomocy!

Mama zawsze była wesołą, energiczną kobietą. Służyła pomocą i starała się każdego pocieszać, choć sama miała ciężko. Przez 17 lat opiekowała się swoim niepełnosprawnym synem, co wiązało się z wieloma wyrzeczeniami. Taka właśnie jest mama.  W kwietniu 2021 r., wstając w nocy z łóżka, nagle upadła. Doznała wtedy ciężkiego udaru. Pomimo szybkiej pomocy medycznej udar był bardzo rozległy. Mamę przewieziono  do szpitala, gdzie przebywała 2 tygodnie. Nie było z nią żadnego kontaktu...  Jej stan był ciężki. Wystąpiła także zatorowość płucna. Wszyscy byliśmy przerażeni, tym bardziej że lekarze nie dawali nam żadnych nadziei... Mama była jednak uparta i walczyła o życie. Udar odebrał jej pamięć i mowę. Sparaliżowana została też prawa strona ciała. Po uzyskaniu minimalnego kontaktu została skierowana do Kliniki Rehabilitacji Poudarowej, gdzie zaczęto intensywną rehabilitację. Nie chcieliśmy tracić ani chwili. Wiedzieliśmy, że jak najszybciej trzeba podjąć działania, aby przywrócić jej sprawność.  Niestety zdarzyła się kolejna tragedia! W lewej nodze mamy wystąpiła zaawansowana martwica. Stopa była w opłakanym stanie. Mimo walki, lekarze nie uratowali nogi. Ze względu na głęboką martwicę i ryzyko wystąpienia sepsy, kończynę amputowano… Mama została całkowicie przykuta do łóżka. Udar, amputacja, niewładność prawej strony ciała oraz utrata mowy doprowadziła do jej załamania psychicznego...  Dzisiaj wymaga całodobowej opieki i pomocy drugiej osoby. Mieszka w starym bloku bez windy. Nie ma nawet możliwości wyjścia na świeże powietrze. Koszty leczenia są bardzo wysokie. Przez pierwsze pół roku po udarze była rehabilitowana prywatnie w domu, miała także zajęcia z logopedą. Wszystko przebiegało wolno, ale w dobrym kierunku.  W styczniu zeszłego roku musieliśmy zaczynać od początku. Mama przeszła covid, który spowodował regres tego, co udało się z nią  dotychczas wypracować.  Musimy zrobić wszystko, aby mama mogła w końcu wstać z łóżka. Ona ma ogromną siłę i wolę życia. Prosimy o pomoc w zapewnieniu jej dalszej rehabilitacji, która jest bardzo kosztowna i długotrwała. Mamy nadzieję, że dzięki codziennym ćwiczeniom jej stan się polepszy. Sami nie damy rady, dlatego potrzebujemy Waszych dobrych serc. Rodzina Ewy

2 292,00 zł ( 3,07% )
Brakuje: 72 177,00 zł
Rufina Serik
Pilne!
Rufina Serik , 19 miesięcy

Rak to strach i ból❗️Ratujemy życie dziecka!

1,5 roczne dziecko nie powinno uczyć się chodzić przy stojaku od kroplówki, nie powinno płakać z bólu, i strachu na widok kolejnej igły. Małe dziecko nie powinno wymiotować zaraz po przebudzeniu… Nie powinno walczyć o życie, które dopiero co dostało. Nasza córeczka walczy o życie – w chwili, kiedy czytasz te słowa, ważą się jej losy... Rufinka ,a nieco ponad 1,5 roczku, jest malutka, a przeszła już tak wiele! Diagnoza była dla nas szokiem – właściwie zniszczyła nasze całe życie! Teraz nie zostały już nawet strzępy normalności. Codziennie na zmianę płaczemy ze strachu, martwimy się, bijemy z myślami. Od rana do wieczora cierpimy, widząc cierpienie tej najmniejszej z nas – naszej córeczki.  Kilka miesięcy temu dokonałam straszliwego odkrycia. Na brzuszku mojej córeczki w okolicy pępka była wypukłość. Wiedziałam, że to coś złego – czułam to jako matka, że dzieje się coś złego. Cjhciałam jak najszybciej dotrzeć do szpitala i usłyszeć, że nie mam się czym przejmować. Właściwie tak się stało, bopierwszy lekarz, jaki zobaczył moją córeczkę, powiedział, że to gazy i mam wracać do domu. Nie uwierzyłam mu! Znałam swoje dziecko, dotykałam jej brzuszka codziennie  i wiedziałam, że to nic dobrego.  Nie mogłam dłużej czekać w niewiedzy. Chciałam, żeby moje dziecko ktoś zbadał. Jeszcze tego samego dnia pojechaliśmy do prywatnej kliniki. Tam potraktowano nas poważnie. Zrobiliśmy USG, na którym powiedziano nam, że Rufina ma nowotwór. To była najgorsza chwila w naszym życiu. Życie stanęło nam przed oczami, nie wiedzieliśmy, co zrobić z tak straszną wiadomością! Byliśmy załamani, niezdolni do logicznego myślenia. Wiedzieliśmy, że w takim stanie nie zdołamy jej pomóc, nie uratujemy naszego dziecka! Zostaliśmy hospitalizowani na oddziale onkologicznym w Astanie, gdzie przeprowadzili dodatkowe badania: tomografię komputerową, rezonans magnetyczny. Na podstawie wyników postawiono przybliżoną diagnozę – nowotwór złośliwy. Po konsultacji z bliskimi podjęliśmy decyzję o leczeniu naszej córeczki w Turcji, ponieważ tam nasza córeczka będzie miała większe szanse na przeżycie. 18 sierpnia byliśmy już w Turcji.  W klinice Acibadem Rufina przeszła pełne badanie, a także biopsję i zdiagnozowano nerwiaka zarodkowego zaotrzewnowego z przerzutami (stadium 4).  Do tej pory nasza córeczka  przeszła już 6 cykli chemioterapii i skomplikowaną operację. Zapłacić za to wszystko pomogli nam krewni, przyjaciele, znajomi, współpracownicy. Ale tych pieniędzy nie wystarczy, dlatego zwracamy się do Was. Przed nami jeszcze długa terapia.  Musimy przejść IMMUNOTERAPIE, przerzuty już zniknęły i mamy nadzieję, że tutaj lekarze będą mogli doprowadzić Rufinę do remisji. Klinika wystawiła rachunek za leczenie Rufiny na kwotę ponad 235 000 dolarów, z którą nie jesteśmy w stanie sobie poradzić.  Błagam pomóż uratować życie naszej  córeczki. Mama

713,00 zł ( 0,05% )
Brakuje: 1 199 287,00 zł
Ignaś Pełech
Ignaś Pełech , 2 latka

Zamknięty świat Ignasia... Pomóż nam go zrozumieć!

Nasz synek Ignaś to wspaniałe, uśmiechnięte i ciekawe świata dziecko. Urodził się jako zdrowy chłopiec, dlatego tym bardziej diagnoza o autyzmie była dla nas zaskoczeniem. Choć trudno było nam się pogodzić z tym, że Ignaś już zawsze będzie “inny”, jego uśmiech i blask w oczach, dodają nam siły i wiary w to, że będziemy w stanie zapewnić mu dobre i spokojne życie.  Pierwsze niepokojące objawy zaczęliśmy zauważać, gdy Ignaś miał kilka miesięcy. Martwiło nas to, że rozwija się tak wolno i wyróżnia na tle rówieśników. Gdy miał roczek, powiedział zaledwie kilka pojedynczych słów. Od tamtego momentu było już tylko gorzej. Ignaś przestał się rozwijać, a nawet nastąpił regres – praktycznie nie mówi. Stara się z nami komunikować poprzez pokazywanie palcem. Jednak, gdy nie udaje mu się przekazać gestami tego, czego chce, szybko się złości i denerwuje. Ignaś nie lubi bawić się z innymi dziećmi. Tak naprawdę najlepiej czuje się w swoim towarzystwie i w taki właśnie sposób spędza większość czasu. Widzimy, że nie potrafi nawiązywać relacji – zazwyczaj nie reaguje na rozmowę czy pytania od rówieśników. Nie panuje nad swoimi emocjami, często nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji swoich czynów.  Nasz synek powinien uczęszczać na specjalistyczne terapie i rehabilitacje. Konieczna jest także dalsza diagnostyka, badania i konsultacje lekarskie, które niestety są bardzo kosztowne. Wiemy, że tak naprawdę jesteśmy na samym początku drogi, a przed nami jeszcze wiele wyzwań. Wiemy także, że nie będziemy w stanie pokryć wszystkich kosztów leczenia, ponieważ znacznie przekraczają one nasze możliwości finansowe. Dlatego każdego, kto mógłby podzielić się z nami, chociażby złotówką, prosimy o pomoc! Wasze wsparcie będzie dla nas nieocenione! Rodzice

1 025,00 zł
Maks Tomala
Maks Tomala , 16 lat

Żeby tylko nie bolało... Walka o Maksia trwa!

Nasz kochany synek Maksio od urodzenia choruje na ciężkie porażenie mózgowe. Walczymy o niego każdego dnia… Jego życie już tak wiele razy było w niebezpieczeństwie! Dzięki pomocy wspaniałych ludzi, którym los tak cierpiącego dziecka nie pozostał obojętny, rozpoczęliśmy leczenie w USA. Dla naszego synka to nadzieja na dłuższe i szczęśliwsze życie, bez bólu! Niestety, koszty wciąż rosną… Właśnie otrzymaliśmy kosztorys na niezbędne, półroczne leczenie pooperacyjne. Rehabilitacja pod opieką specjalistów w USA to dla Maksia konieczność. Ale cena zwala z nóg… Znów tu jesteśmy i prosimy, jako rodzice, o wsparcie dla naszego synka. Wierzymy, że i tym razem nam się uda… Pomimo ciężkiej choroby, nasz synek jest wspaniałym dzieckiem i daje nam ogromnie dużo szczęścia. Jako rodzice robimy co w naszej mocy, by skutki mózgowego porażenia nie zabrały nam dziecka. Maksio ćwiczy codziennie, żeby jego ciało nie przynosiło mu bólu. Jego codzienność nigdy nie będzie normalna, ale może być szczęśliwy! Żeby tylko nie bolało… To nasz cel. Zdrowy człowiek nie zauważa, że jego zwykłe umiejętności to nasze marzenie dla synka… Wstawanie, chodzenie, rozciąganie się. My ćwiczymy to w pocie czoła każdego dnia. Każda godzina rehabilitacji to dla Maksia trening porównywalny z najcięższymi ćwiczeniami dla sportowców. A on robi to tylko po to, by nie było skurczy, by tylko ból był mniejszy…  Porażone mięśnie są zdeformowane, tak samo jak kręgosłup, którego mięśnie nie były w stanie utrzymać w pionie. Synek potrzebował pilnej operacji, której podjęli się tylko lekarze w szpitalu St. Merys na Florydzie. Wtedy po raz pierwszy życie naszego dziecka zostało uratowane przed miażdżącym organy kręgosłupem – jego własnym! Jednak to nie koniec walki…  Wykrzywiony kręgosłup przez lata zdążył uszkodzić stawy biodrowe. Konieczne były dwie kolejne operacje… Jedną udało się przeprowadzić w kwietniu zeszłego roku, druga wciąż przed nami.  Dzięki wielu wspaniałym Darczyńcom udało się zebrać kwotę na ostatnią operację! Będziemy za to wdzięczni do końca naszego życia! Dziś jednak znów stajemy przed Wami z prośbą o wsparcie. Po operacji niezbędna jest rehabilitacja – równie ważna, jak sam zabieg! Będzie trwała kilka miesięcy w klinice Dra Paley. Jest niezbędna, by całe, wieloetapowe leczenie zakończyć sukcesem.  Tu jednak znów pojawiają się schody… Operacje w USA nie są refundowane, dlatego znów musimy zbierać sami. Ogromne pieniądze stają na przeszkodzie i tylko Wy możecie pomóc. Tylko w Was nasza nadzieja… Prosimy, pomóżcie Maksiowi jeszcze ten jeden raz. On już tak wiele wycierpiał. Chcielibyśmy po prostu wrócić do domu. Żeby tylko nie bolało, żeby nie cierpiał tak strasznie już nigdy więcej… Rodzice Maks Tomala - walka o życie bez cierpienia ➡️ Zbiórkę dla Maksia możesz również wesprzeć, biorąc udział w licytacjach: Licytacje dla Maksa Tomali Licytacje - Armia Janka wspiera Maksa      *Kwota zbiórki jest kwotą szacunkową i może ulec zmianie. 

42,00 zł ( 0% )
Brakuje: 478 691,00 zł
Adam Kiciński
Adam Kiciński , 6 lat

Walczymy, by Adasia choroba nie zamknęła go w jego świecie! Prosimy, pomóż...

Adaś zaczął rozwijać się później niż jego rówieśnicy. Widzieliśmy to w jego rozwoju fizycznym, ale też tym społecznym. Zbyt wiele nie mogliśmy wypracować i wyegzekwować sami, dlatego konieczna była rada specjalistów. Diagnoza zmieniła nasze życie.  Adam zaczął samodzielnie siadać, gdy miał rok, a dopiero pół roku później zaczął chodzić... Od początku nasz chłopiec miał problem z komunikacją z innymi. Widzieliśmy wiele nietypowych reakcji i zachowań w kontakcie z innymi ludźmi.  Wreszcie po serii konsultacji i badań specjaliści zdiagnozowali u Adasia autyzm dziecięcy.  Synek wymaga stałej opieki i terapii. Bez wsparcia jest mu znacznie gorzej znosić codzienność. Zebrane środki mogłyby przede wszystkim udostępnić Adasiowi wszelaką rehabilitację ze specjalistami, dającą szanse na stymulację i wyjście poza krąg własnego świata. Adaś nie zgłasza potrzeb, wciąż jest pampersowany, jest bardzo emocjonalny. Potrzebna jest z nim ciągła praca z psychologiem, pedagogiem i logopedą.  Ważne jest również to, że póki jest mały mamy jeszcze szansę na wypracowania jego umiejętności. Z czasem i jego dorastaniem, poprawa, czy zmiana będzie coraz cięższa, a nawet niemożliwa. Prosimy o pomoc w walce o jego przyszłość. O to by nie bał się żyć, prosimy o to, byśmy my nie bali się o jego samodzielność...  Rodzice

296,00 zł
Mateusz Ciupiński
Mateusz Ciupiński , 7 lat

Dogonić rówieśników... Twoje wsparcie może mu w tym pomóc!

Mimo że nasz synek ma skończone 7 lat, to nie chodzi jeszcze do szkoły. Chociaż na pierwszy rzut oka wygląda całkiem zwyczajnie, to jego rozwój odbiega od rówieśników. Nie byłby w stanie się z nimi porozumieć. Wszystko przez to, że praktycznie nie mówi… Mateusz boryka się z zaburzeniami głosu i mowy, co znacznie ogranicza mu komunikację z otaczającym go światem. Na domiar złego ma stwierdzone całościowe zaburzenia rozwojowe, czyli autyzm co już samo w sobie obniża mu zdolności poznawcze. Niestety w 2021 roku doszła nam trzecia diagnoza – młodzieńcze idiopatyczne zapalenie stawów.  To takie okrutne, co rusz dostawać od życia takie wiadomości…  Przez rok Mateusz był praktycznie wyłączony z życia. Zapalenie stawów powodowało na tyle złe samopoczucie, że nie był w stanie uczestniczyć w terapii. To z kolei doprowadziło do spowolnienia jego rozwoju, a przez absencje – konieczność odroczenia edukacji w pierwszej klasie szkoły podstawowej…  Na chwilę obecną synek chodzi do przedszkola przy szkole ogólnodostępnej. Zajęcia, jakie ma tam zapewnianie, nie wyczerpują jego potrzeb. Cały czas walczymy o postępy w jego rozwoju, a szczególnie rozwoju mowy. Dlatego od maja 2022 roku dojeżdżamy ponad 70 km na prywatne zajęcia terapii logopedycznej raz w tygodniu.  Jest to ogromny wysiłek finansowy dla naszej rodziny, ale podejmujemy go, ponieważ przynosi efekty. Następuje postęp w rozwoju mowy i ogólnym funkcjonowaniu Mateusza. Chcielibyśmy prosić o wsparcie w dofinansowaniu tej terapii, która daje nadzieje na lepsze jutro naszego dziecka – rozwój mowy, który pozwoli mu na wyjście ze swojej ciasnej skorupy. To właśnie brak mowy  w znacznym stopniu pogarsza jakość życia naszego synka, ogranicza jego interakcje z rówieśnikami i rodzeństwem. Prosimy o wsparcie nas w tej trudnej drodze.  Elżbieta i Marek, rodzice 

4 716,00 zł
Sofia Jankowska
Sofia Jankowska , 21 miesięcy

Brak kości w nóżce przeszkadzają Sofijce w chodzeniu. Ratunku!

Moja córeczka Sofijka ma prawie 1,5 roku. Dzieci w jej wieku biegają, skaczą, uwielbiają zabawy ruchowe, a moja córeczka bez podpórki nie może nawet stanąć. Nie umie też chodzić, wciąż raczkuje. Jak wezmę ją za dwie ręce, to kulejąc i na paluszkach lewej nogi przejdzie z moją pomocą 3-5m, a później siada, ponieważ odczuwa ból.  Wszystko dlatego, że urodziła się z wadą kości udowej oraz całkowicie nie posiada kości strzałkowej. Jej lewa nóżka jest prawie 10 cm krótszą od prawej, a w wieku, kiedy kręgosłup przestanie rosnąć, lekarze prognozują różnicę 26 cm! Sofijka sama nie jest w stanie zrobić nawet 1 kroku, bo ma problemy z równowagą i nie może wytrzymać własnej wagi. W naszej sytuacji nie jest jej w stanie pomoc nawet proteza — przez wadę stopy, nie będzie mogła z niej korzystać, cały czas będzie się wywracała. Moje serce pęka na tysiące kawałków, kiedy pomyślę sobie, że córeczka nigdy nie będzie biegać i skakać, jak inne dzieci. Mało tego...nie będzie nawet chodzić... Nie ma większej tortury niż widzieć, jak cierpi Twoje dziecko... Sofijce można pomoc, jeśli przeprowadzimy operację: należy zrekonstruować staw biodrowy, stopę, zainstalować metalowe druty do nóżki, w której brakuje kości. Dzięki temu córeczka będzie w stanie chodzić, opierać się o stopę, przestanie jej towarzyszyć ból... Ważne jednak, żeby zrobić to jak najszybciej, kiedy jest jeszcze mała. Gdybym tylko miałam niezbędną kwotę, oddałabym wszystko co do grosza, nie wahając się, aby tylko uszczęśliwić moją córkę. Gdybym tylko miała... Wszystko, co mi pozostaje, to tylko poprosić Was o szansę dla mojego dziecka. Proszę, pomóżcie Sofijce żyć pełnią życiem! Mama Sofijki ➡️ Licytuj i pomóż Sofii! ➡️ Odwiedź Sofię na Instagramie ➡️ Odwiedź Sofię na Facebook'u   

7 934,07 zł ( 1,6% )
Brakuje: 486 555,93 zł
Jacek Kloc
Jacek Kloc , 32 lata

Życie z autyzmem nie jest łatwe. Jacek jednak się nie poddaje!

Jacek przeszedł bardzo trudną drogę, aby znaleźć się w miejscu, w którym jest dzisiaj. Zaburzenie, jakie go dotknęło, nigdy jednak nie minie. Musi nauczyć się żyć pomimo wielu przeciwności. Osiągnął już dużo. Teraz ma przed sobą kolejną szansę… Autyzm został zdiagnozowany, gdy Jacek był jeszcze dzieckiem. Wiele lat wsparcia ze strony naszej rodziny, godziny spędzone na intensywnej terapii oraz systematyczna praca w domu przyniosły pożądane efekty – wspomogły jego rozwój, który od wczesnych lat był zakłócony.  Całościowe zaburzenia rozwoju, z którym zmaga się mój syn sprawia, że udział w zajęciach terapeutycznych nadal jest kluczową częścią jego codzienności. Dzięki nim wzmacnia swoje umiejętności społeczne, zwłaszcza komunikacyjne. Tym samym lepiej rozumie otaczający świat, prawa nim rządzące, a także łatwiej znaleźć mu wspólne porozumienie z innymi osobami. Jako matka widzę każdy jego postęp. I wiem, że dzieje się to tylko dzięki pomocy wykwalifikowanych terapeutów. Jestem im bardzo wdzięczna!  Jacek nadal uczy się samodzielności, wzmacnia swoją samoocenę i coraz bardziej zaczyna w siebie wierzyć. Uwielbia rysować, daje mu to nie tylko radość, ale i satysfakcję. W zeszłym roku w ośrodku, do którego uczęszcza, odbyła się wystawa prac podopiecznych, w tym mojego Jacka. Syn i cała nasza rodzina byliśmy z niego bardzo dumni! Zawsze staraliśmy się radzić sobie sami. Dzisiaj zwracamy się z prośbą o wsparcie. Jacek marzy, aby wziąć udział w wyjeździe terapeutycznym w okresie letnim. To wielka szansa dla niego, zwłaszcza, aby stać się bardziej samodzielnym i zaradnym. Będziemy wdzięczni za każdą okazaną pomoc! Barbara, mama

25,00 zł
Kalinka Woźniak
Kalinka Woźniak , 3 latka

Kalinka nie ma uszka... Usłysz prośbę o pomoc!

Brak uszka to tylko początek zmartwień… Mała Kalinka ma szansę słyszeć, ale potrzebuje drogiej operacji! Jej dalszy los leży w Waszych rękach… Pomóż Kalince poznać świat wszystkimi zmysłami! Daj jej nadzieję na przyszłość! ___________ Nasza ukochana córeczka przyszła na świat 15.07.2019 roku. Nie był to tak radosny dzień, jaki wcześniej sobie wyobrażaliśmy. Na który tak czekaliśmy… Informacja o wadzie nowo narodzonego dziecka zawsze jest szokiem. Czymś, z czym trudno się pogodzić… Kalinka ma wadę prawego uszka. W medycznym języku nazywa to się mikrocją z artezją przewodu słuchowego…  Przez tę wadę Kalinka nie słyszy na prawe uszko, ma niewykształconą małżowinę uszną oraz zamknięty kanał słuchowy. W dalszym jej życiu oznacza to szereg dodatkowych utrudnień w jej rozwoju… Boimy się o naszą córkę… Martwimy się, jak będzie radziła sobie w przyszłości z dźwiękami, jak wiele niebezpieczeństw może czekać na nią na świecie! Wada uszka uniemożliwia jej poprawne zlokalizowanie źródła dźwięku i mowy – to znaczy, że może nie usłyszeć nadjeżdżającego auta! Gdy ktoś będzie ją wołał, nawet żeby ją ostrzec, może tego nie dosłyszeć… Do problemów ze zdrowiem związanym z uszkiem dochodzi do wykrzywiania głowy – Kalinka próbuje lokalizować dźwięk słyszącym uchem, to wiąże się z problemami w przyszłości z wadą postawy… Na samym końcu jest po prostu wygląd. Niewykształcone uszko przyciąga spojrzenia obcych ludzi. Już teraz więc boimy się, że kiedy Kalinka pójdzie do szkoły, dzieci mogą jej dokuczać i mogą spotkać ją negatywne i nieprzyjemne komentarze. Przed tym nie damy rady jej ochronić… Dla nas rodziców, rodzeństwa i najbliższej rodziny Kalinka jest najpiękniejsza i taką ją kochamy! Zdajemy sobie jednak sprawę, że znajdą się dzieci, a nawet dorośli, którym to uszko, ta jej inność będą przeszkadzać...  Operacja rekonstrukcji ucha w Polsce jest możliwa dopiero po 12 roku życia, a słuch i mowa kształtuje się o wiele wcześniej! Poza tym operacje w kraju są wykonywana etapowo, a dodatkowo – są bardzo bolesne. Nie chcemy, by nasze dziecko cierpiało… Jest inna metoda – operacja w USA, gdzie do tej pory już kilkoro dzieci z Polski było operowanych z sukcesem! Dziś wyglądają jak inne, zdrowe dzieci i tak też się rozwijają! Tego samego pragniemy dla Kalinki…  Operacja w Stanach Zjednoczonych jest jednoetapowa. Podczas niej jest robiona rekonstrukcja i otwieranie kanału słuchowego, jeśli ten istnieje. Ponieważ operacja nie jest refundowana i kosztuje ogromne pieniądze, dlatego już teraz zdecydowaliśmy się otworzyć zbiórkę i prosić Was – dobrych ludzi o wielkich sercach o pomoc.  Musimy uzbierać astronomiczną kwotę, blisko 100 tysięcy dolarów za samą operację! To kwota za szansę na normalne życie dla Kalinki, za to, by słyszała na dwa uszka i wyglądała jak zdrowe dzieci… Bardzo prosimy o pomoc. Za każde wsparcie zbiórki bardzo serdecznie dziękujemy. Joanna i Piotr Woźniak, rodzice Kalinki     *Kwota zbiórki jest kwotą szacunkową i może ulec zmianie. 

155,00 zł ( 0,02% )
Brakuje: 578 750,00 zł

Obserwuj ważne zbiórki