Zbiórka zakończona
Radosław Marański - zdjęcie główne

Tętniak, operacja, śpiączka... – potrzebna rehabilitacja, by ratować Radka!

Cel zbiórki: Półroczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym, sprzęt

Organizator zbiórki:
Radosław Marański, 38 lat
Warszawa, mazowieckie
Stan po zaklipsowaniu tętniaka
Rozpoczęcie: 9 grudnia 2021
Zakończenie: 27 lutego 2024
159 866 zł(100,18%)
Wsparło 3085 osób

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0099291 Radosław

Cel zbiórki: Półroczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym, sprzęt

Organizator zbiórki:
Radosław Marański, 38 lat
Warszawa, mazowieckie
Stan po zaklipsowaniu tętniaka
Rozpoczęcie: 9 grudnia 2021
Zakończenie: 27 lutego 2024

Aktualizacje

  • Po obejrzeniu tego filmu ZROZUMIESZ ICH SYTUACJĘ... POMOCY❗️

    Gdy nagrywałyśmy ten film, mąż był jeszcze w ośrodku rehabilitacyjnym, jednak z powodu braku funduszy na rehabilitację, Radek od maja przebywa w domu.

    Ze wszystkich sił podejmujemy starania, aby mąż był rehabilitowany dalej. Mamy wspaniałych fizjoterapeutów, ale rehabilitacja odbywa się  w warunkach domowych bez specjalistycznego sprzętu. Radkowi nie brak zaangażowania, ale postępy idą bardzo powoli.

    Zobacz wzruszającą opowieść o tragedii tej rodziny...

    Obecnie stan Radka wygląda następująco: zaburzone czynności poznawcze, brak świadomości, afazja, niedowład prawej ręki i obydwu nóg. Pomimo generalnego remontu łazienki i naszych starań, stan zdrowia Radka nie pozwala mu na funkcjonowanie w środowisku rodzinnym, dlatego nadal potrzebna jest rehabilitacja i całodobowy pobyt w specjalistycznym ośrodku.

    Proszę, pomóżcie nam, by wiara i nadzieja, iż podołamy wszelkim trudnościom, wróciły do serca Radka. Niech widzi słońce, i pragnie wygrzewać się w dobroci ludzkich serc. Niech nie myśli o finansowych kłodach, ale walczy o powrót do Rodziny.

    Już prawie 3 lata trwa walka, ale niech trwa jak najdłużej, dzięki Waszej pomocy.

    Chcemy wierzyć w CUD!

    Żona

Opis zbiórki

Radek to mój mąż, tata niespełna trzyletniej córeczki Basi, wspaniały i dobry człowiek. Uczył mnie i pokazywał, jak można dostrzegać w tłumie ludzi samotnych, potrzebujących, poranionych. 

W jednej chwili życie mojego męża zawisło na włosku…

Dzień wcześniej wróciliśmy z wakacji, wypoczęci i szczęśliwi ze wspólnie spędzonego czasu. Następnego dnia Radek pracował z domu, zdalnie. W pewnym momencie – zupełnie niespodziewanie – przewrócił się. Wraz z tamtą chwilą nasze życie zmieniło się w koszmar, który trwa do dzisiaj… 

Następnego dnia Radek przeszedł operację zaklipsowania tętniaka mózgu. Po dwóch tygodniach pobytu w szpitalu był przygotowywany do tego, by wyjść ze szpitala do domu. Tak bardzo cieszyłam się, że do nas wraca, do mnie i naszej Basi, która tak często pytała o tatę. Chciałam wierzyć, że to, co najgorsze jest już za nami, ale niestety los miał dla nas jeszcze coś w zanadrzu…

Radosław Marański

Kolejne badania wykazały odnowienie się tętniaka. Kolejnego dnia przeszedł drugą operację, a ja znów tak bardzo się bałam.

 

Te słowa pisałam ponad rok temu...

Mimo wielu miesięcy wytężonej pracy sztabu specjalistów najpierw w szpitalu w Warszawie, w Ośrodku w Sawicach, obecnie w Ośrodku ORIGIN w Otwocku, potrzebujemy dalszej stymulacji procesów rozumienia świata i kontaktu z rzeczywistością.

Dzięki tytanicznej pracy i pomocy specjalistów, Radek każdego dnia jest naszym bohaterem i malutkimi kroczkami idzie do przodu. Pomimo że nie odzyskał pełni świadomości, coraz częściej widać na jego twarzy uśmiech. Nauczył się jeść z niewielką pomocą, uważnie ogląda zdjęcia najbliższych, ze skupieniem przygląda się wszystkim osobom i przedmiotom. Widzimy coraz więcej gestów i zachowań Radka sprzed choroby. Wierzymy, że za tym wszystkim stoją również emocje.

Gdy po wielu miesiącach braku bezpośredniego kontaktu z bliskimi, zobaczył swoją trzyletnią córeczkę Basię, przytulił ją tak mocno i z taką miłością, że dziecko odzyskało całą radość. Wyglądało to tak, jakby choroby nigdy nie było, jakby blizny po kilku interwencjach chirurgicznych, na głowie taty, jakby cisza tej chwili – nie istniały.

Radosław Marański

Tak, właśnie cisza. Radek nie mówi, nie jest w stanie nazwać swoich potrzeb. Jego oczy czasem  są pełne smutku i cierpienia. Jakby czekał, jakby wierzył, że ludzie zauważą jego tęsknotę za spontanicznością, radością, za dawnym życiem. Po konsultacjach z psychologami, lekarzami, rehabilitantami już wiemy, że czeka nas jeszcze dużo pracy, a Radek wymaga dalszej, rehabilitacji, stymulacji poznawczej w placówce, która wyposażona jest w odpowiedni sprzęt.

Kochani, dziękuję za każdy, nawet najmniejszy gest życzliwości, który mój mąż i cała nasza rodzina doświadczyliśmy i nadal doświadczamy od ludzi o wielkich sercach, od Was. Dziękuję całej Rodzinie, dziękuję bliskim i obcym, którzy w nas wierzą. Widziałam uśmiech i błysk w oczach Radka na widok kolegi. Pierwszy kontakt od blisko roku. Ile by dał, by móc powiedzieć, podziękować, pożartować.

Dlatego wyrażam wielki szacunek i wdzięczność za to, co już zrobiliście dla mojego męża. Nie przestanę jednak prosić o więcej, dopóki widzę, jak bardzo Radek pragnie wrócić i zwyczajnie żyć. Nie w szpitalnym łóżku, daleko od domu i przyjaciół, ale wśród swoich.

Żona Justyna z córeczką Basią

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    100 zł
  • Rodzina Wójtowiczów
    Rodzina Wójtowiczów
    Udostępnij
    500 zł

    Radku, życzymy Ci zdrowia! Pozdrowienia dla córeczki! :)

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    X zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    X zł
  • Karolina C
    Karolina C
    Udostępnij
    50 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    10 zł

Radosław Marański dalej walczy o zdrowie. Wesprzyj aktualną zbiórkę.

WesprzyjWesprzyj