Pomocy – leczenie Dawidka musi trwać!
Cel zbiórki: Leczenie AHUS, zakwaterowanie
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie AHUS, zakwaterowanie
Aktualizacje
Dlaczego ja❓
Dlaczego ja? — zapytał Dawid. Dlaczego tylko ja dostaję zastrzyki? Gula dławiących łez utknęła mi w gardle...
Nie wiedziałam, co powiedzieć, przytuliłam Cię i modliłam się: Panie daj mi wszystkie jego choroby, daj synowi całą siłę! Ulecz go!
Wiem, że Pan posłał was do nas, wszystkich, którzy poświęcają się dla Dawida. Dzięki Tobie możemy płacić niekończące się rachunki, dzięki Tobie mój syn otrzymuje leczenie, którego potrzebuje. I nie wiem co byśmy zrobili gdyby nie wspaniała fundacja Siepamoga i każdy życzliwy dobroczyńca!
Jesteś naszą siłą i wsparciem! Jesteś naszą nadzieją!
Nie przestawajcie, pomóżcie nam jak najszybciej zamknąć zbiórkę. Ze względu na to, że zawsze jestem zupełnie sama, w szpitalach z dwójką dzieci, nie mam nawet czasu, by wznieść oczy ku niebu. A ciągły, przedłużający się stres o zdrowie dziecka wyciąga wszystkie siły, których mój syn tak bardzo potrzebuje, bo nie ma nikogo oprócz mnie i Ciebie!
Niech Pan wynagrodzi każdego z was i strzeże nas wszystkich od wszelkich nieszczęść!
Potrzebujemy cię. Nie zostawiaj nas samych z naszymi problemami.
Od 2 lat nie udaje nam się zebrać potrzebnych środków❗️
Od 2 lat nie udaje nam się zebrać potrzebnych środków. Od 2 lat mój synek czeka na leczenie, na które nas nie stać. Ile jeszcze bólu musi znieść?
Tych dni, kiedy był na skraju życia i śmierci, nigdy nie zapomnimy, jak prawdziwy wojownik walczył z chorobą w nadziei na życie bez bólu. Jak mogę spojrzeć mu w oczy, jak mogę przetrwać i czy możemy przetrwać kolejne pogorszenie?
Jakże się boję, bo każdy dzień bez leczenia dodaje pogorszenia i niszczy nowe narządy. Każdego dnia boli mnie serce od martwienia się o mojego syna, ale oprócz wszystkich okropności, które znosimy, dręczę się każdego dnia od tak dawna, skąd wziąć pieniądze.
Jeśli wszyscy, którzy już pomogli Dawidowi, wpłacą 42 zł, będziemy mogli zamknąć zbiórkę nawet w jeden dzień, a zdrowie i życie Dawidka będzie bezpieczne. Proszę o Waszą pomoc i wsparcie, bo jesteście naszą jedyną nadzieją!
BŁAGAM❗️Pomóżcie mi ocalić synka!
Za każdym razem serce mi pęka, gdy patrzę na drobne ciałko mojego synka. Ostatnio miękki brzuszek bez szwów. A dzisiaj całe ciało jest pokryte bliznami.
Z powodu mikrozakrzepicy pojawiają się takie straszne siniaki, które nie znikają przez długi czas. A twoje małe rączki są całe posiniaczone od codziennych zastrzyków.

Jakże pragnę, aby ta męka się skończyła. Mój syn już nigdy nie zachoruje. Każdy dzień jest jak z horroru, kiedy słodko śpisz, a wcześnie rano przychodzą pielęgniarki, żeby zrobić nowe zastrzyki.
W twoich oczach jest tyle bólu, tyle strachu i tyle nadziei. Patrzysz na mnie i prosisz, żebym cię uratowała. Robię, co w mojej mocy, kochanie, i na pewno cię uratuję. Proszę, po prostu trzymaj się...
Mama
Opis zbiórki
Zrobiliśmy wszystko, by ocalić naszego dwuletniego synka. Sprzedaliśmy samochód i mieszkanie, by zdobyć pieniądze na leczenie. Dzisiaj stoimy na granicy naszych możliwości. Pieniądze się kończą, a leczenie musi trwać! Błagam, proszę! Bez wsparcia nasz synek umrze...
Nic nie wskazywało na to, że Dawidek jest śmiertelnie chory. Z bardzo energicznego i wesołego chłopczyka stał się bezsilny, słaniał się na nogach. Intensywne wymioty, biegunka, krew w moczu wyczerpały go do reszty. Bardzo szybko znaleźliśmy się w szpitalu i na oddziale intensywnej terapii. W niedługim czasie lekarze powiedzieli nam, że nasz maleńki, ukochany synek ma bardzo rzadką chorobę: zespół hemolityczno–mocznicowy. Schorzenie powoduje mikrozakrzepy wszystkich narządów wewnętrznych, przez co natychmiast zawodzą, a człowiek umiera. Choroba nie ma litości – jeden tydzień bez leczenia zabiera życie.

Czułam się tak jakby ktoś roztrzaskał nasze życie na miliony kawałków. Myślałam, że to jakiś koszmar. Chciałam krzyczeć z nadzieją, że się obudzę. Nie docierały do mnie słowa lekarza. Myślałam jedynie o tym, by biec do mojego synka… Tylko co bym zrobiła? W jaki sposób bym go ocaliła przed śmiertelnym zagrożeniem? Ogarnęła mnie niemoc. Zdaliśmy się na lekarzy, gdy w ich słowach padł cień nadziei: istnieje sprawdzone leczenie poza granicami naszego kraju, lecz najpierw musieliśmy ratować Dawidka.
Resuscytacja, trzy operacje, transfuzje krwi, cewnikowanie, antybiotyki, ciągłe zastrzyki. Jego stan pogarszał się z każdą chwilą. Choroba zaatakowała całe jego maleńkie ciało. Anemia, niewydolność nerek, zapalenie wątroby… Płakałam, gdy mnie nie widział. Musiałam być silna, by móc przy nim czuwać.

Sprzedaliśmy co mogliśmy, by wyjechać do Turcji na leczenie. Teraz naszą jedyną opcją klinika w Barcelonie, lecz koszt to prawie 3 miliony złotych! Błagam, pomóżcie nam! Stan Dawidka jest bardzo ciężki. Synek ma zwłóknienie wątroby, problemy z jelitami, bardzo wysokie ciśnienie krwi, a ilość czerwonych krwinek wykracza dwudziestokrotnie ponad normę.
Bez pieniędzy leczenie nie będzie kontynuowane. Bez leczenia Dawidek umrze. Drżę o niego każdego dnia, każdej nocy… Sprawdzam, czy oddycha, rozgrzewam zimne rączki, tulę i zapewniam, że wkrótce wrócimy do domu. To jest koszmar, z którego jedynym ratunkiem jest wasze wsparcie!
Wiktoria, mama Dawidka
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
Zdrowia Dawidku :)
- Wpłata anonimowa20 zł
10 zł- MarcinX zł

