Zbiórka zakończona
Marharyta (Gosia) Dyrenko - zdjęcie główne

Ratuj Gosię❗️Okrutna choroba sprawia, że umiera z głodu!

Cel zbiórki: Dokładna diagnostyka i leczenie w klinice w Barcelonie

Organizator zbiórki:
Marharyta (Gosia) Dyrenko, 6 lat
Smila
Przewlekła idiopatyczna niedrożność układu pokarmowego noworodka
Rozpoczęcie: 17 listopada 2020
Zakończenie: 30 listopada 2020
356 864 zł(101,71%)
Wsparło 15 327 osób

Przekaż mi 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0095356 Marharyta

Cel zbiórki: Dokładna diagnostyka i leczenie w klinice w Barcelonie

Organizator zbiórki:
Marharyta (Gosia) Dyrenko, 6 lat
Smila
Przewlekła idiopatyczna niedrożność układu pokarmowego noworodka
Rozpoczęcie: 17 listopada 2020
Zakończenie: 30 listopada 2020

Aktualizacje

  • Leczenie Gosi trwa - nowe informacje

    Gosia jest już od dłuższego czasu w szpitalu w Barcelonie.

    Jej choroba okazała się skomplikowana, wiec nadal trwają różnego rodzaju badania, aby odnaleźć najbardziej odpowiednie leczenie. Do tego czasu lekarze walczyli tylko ze skutkami choroby, ale nie odnaleźli jej przyczyny, przez co stan Gosi cały czas się pogarszał. 

    Maleńka jest już po zabiegu założenia gastrostomii, ma podawaną żywność przez sondę, ponieważ ruchliwość jelit jest upośledzona.

    Gosia Dyrenko

    Początkowo plan leczenia zakładał 2 miesiące w szpitalu, ale już teraz wiemy, że potrwa to dłużej. Ile - tego na ten moment nikt nie jest w stanie powiedzieć. 

    Wiemy jednak, że jesteśmy w najlepszym możliwym miejscu i wierzymy, że Gosia zostanie wyleczona. Trzymajcie za nią kciuki!

    Dziękujemy Wam za wszystko!

  • Mamy 100%! Dziękujemy!

    Kochani, jesteście niesamowici! Dzięki Wam Gosia poleci do Barcelony na diagnostykę i leczenie, które dają nadzieję na powstrzymanie tajemniczej choroby!

    Gosia już miała być w Barcelonie, ale pojawiły się komplikacje... Przed samym wylotem ten na Covid pokazał pozytywny wynik u mamy dziewczynki. Pani Irena musiała być rozdzielona z córeczką... 

    Niestety to nie koniec zmartwień. Powtórny test zarówno u Gosi, jak i u pani doktor, która miała towarzyszyć dziewczynce w Barcelonie, również wyszedł pozytywny!

    W związku z tym przez najbliższy tydzień, dwa wylot jest niemożliwy...

    Na ten moment Gosia z mamą przebywają w izolacji w innym szpitalu. Trudno powiedzieć, kiedy dokładnie będą mogły rozpocząć leczenie w Barcelonie i czy w związku z tym cena się nie zmieni.

    Na razie staramy się jednak nie martwić, cierpliwie czekać i cieszyć z tego, że dzięki Wam mamy niezbędną kwotę na leczenie Gosi!

    Z całego serca dziękujemy!

Opis zbiórki

Błagam, z całego serca proszę o pomoc dla mojej małej córeczki… Już 9  miesięcy jesteśmy w szpitalu, już tak wiele razy słyszałam, że mam pożegnać się z Małgosią, że ona umrze… Jesteśmy tylko my dwie - mama i córeczka. Nie mamy nikogo, dlatego zdecydowałam się poprosić o pomoc Was, obcych mi ludzi. To moja jedyna nadzieja na uratowanie córeczki - operacja i leczenie w Hiszpanii, w klinice, gdzie zajmują się tak trudnymi przypadkami i dają nadzieję na wyleczenie!

Jesteśmy obecnie w szpitalu w Kijowie - pochodzimy z Ukrainy. Niestety, lekarze nadal do końca nie wiedzą, co jest mojemu dziecku. Problemy z przewodem pokarmowym wycieńczyły jej maleńkie, biedne ciałko. Nie przyswaja pokarmu, tak bardzo cierpi… Ja płaczę wraz z nią i robię wszystko, by uratować Gosię! Dostałyśmy kwalifikację z Barcelony na dokładną diagnostykę i leczenie, kosztorys obejmuje 8 tygodni terapii. To kwota, której nigdy w życiu nie będę w stanie zdobyć… Tu chodzi jednak o życie mojej jedynej córeczki, dlatego jako matka śmiertelnie chorego dziecka zwracam się do Waszych dobrych serc z prośbą o wsparcie...

Marharyta Dyrenko

Nasza historia zaczęła się jak wiele innych: ciąża bez komplikacji, wszystko miało być dobrze. Jednak w 7 miesiącu lekarze odkryli, że moja córka, która rosła pod moim sercem, ma torbiel na jajniku. Poza tym nie stwierdzono nieprawidłowości, lekarze uspokajali mnie, że wszystko jest dobrze. 

Po narodzinach Gosia przeszła odpowiednie leczenie, a wyniki badań były w normie - mogłyśmy zapomnieć o torbieli i normalnie żyć. Do dziś nie wiem, jakim cudem podczas badania USG lekarz nie zauważył patologicznego rozwoju jelit - niewłaściwej lokalizacji anatomicznej!

Marharyta Dyrenko

Małgonia rozwijała się prawidłowo, nie miała żadnych problemów, a kontrolne USG także nie dawały powodów do niepokoju. Aż pewnego dnia, 10 stycznia tego roku wieczorem Gosia zaczęła wymiotować. Pediatra polecił dać coś na zatrucie, ale Gosi nie przechodziło. W szpitalu także uspokajali, że to nic groźnego. Ale było coraz gorzej… Zażądałam skierowania do szpitala wojewódzkiego - dyżurny chirurg zbadał córkę i powiedział, że nie widzi powodu, by nas przyjąć. Nie mogłam się na to zgodzić, Gosia słabła w oczach! 

Całą noc diagnozowali córeczkę i wkrótce zdecydowano o pierwszej operacji. Ta jednak nie do końca się powiodła. Przyjechali kolejni specjaliści na konsultację i następną operację. Potem przewieziono nas do szpitala w Kijowie, gdzie jesteśmy do dzisiaj. Tam była trzecia operacja jelit. 

Marharyta Dyrenko

I może Małgosia wtedy szybciej by wróciła do zdrowia, ale... rozwinęła się posocznica krwi, a następnie wrzód żołądka… Potem kilkakrotnie dochodziło do ciężkich stanów zapalnych błony śluzowej żołądka i jelita cienkiego. Córeczka przestała jeść, miała mnóstwo problemów gastrycznych, z których zmagamy się do dziś.

Lekarze wciąż nie potrafią wyleczyć Gosi. W tym momencie największym problemem jest gromadząca się w nadmiarze żółć, która co 3 godziny musi być odprowadzana sondą. Walczymy z wymiotami i z uciekającymi kilogramami… Kilkakrotnie przybierała cenne gramy, a potem traciła je w okresach powikłań i zaostrzeń choroby. Końca leczenia nie widać…

Postanowiłam poszukać ratunku dla córki poza granicami kraju. Odpowiedziała nam klinika w Barcelonie - chcą przeprowadzić dokładne badania, by postawić właściwą diagnozę i leczyć moją córkę! To dla nas jedyna nadzieja, która kosztuje fortunę!

Marharyta Dyrenko

Wiem już, co to znaczy czekać na śmierć własnego dziecka… Tylko cudem Gosia nadal żyje. Ona tak dzielnie walczy! Jestem z córką w szpitalu 24 godziny na dobę. Nie mogę jej zostawić! Jedynym wsparciem są dla mnie wolontariusze, którzy znaleźli Fundację Siepomaga i powiedzieli, że musimy spróbować. Bo innej szansy nie mamy…

Dlatego błagam Was o pomoc, bo z każdym dniem Gosieńka czuje się coraz gorzej. Znika mi w oczach, gaśnie, a tutaj lekarze jej nie uratują…

Irena, mama

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Marharyta (Gosia) Dyrenko dalej walczy o zdrowie. Wesprzyj aktualną zbiórkę.

WesprzyjWesprzyj