
PILNE ❗️Rak powrócił i chce odebrać mi synka!
Cel zbiórki: Ratowanie życia – leczenie onkologiczne w Turcji
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
3 wspierających co miesiąc- Anonimowy Pomagaczwspierał/a przez 8 miesięcy
- Ostrowskawspierał/a przez 7 miesięcy
- Anonimowy Pomagaczwspierał/a przez miesiąc
Cel zbiórki: Ratowanie życia – leczenie onkologiczne w Turcji
Aktualizacje
Jest źle... Lekarze zmienili chemię na mocniejszą, przed nami najtrudniejsza bitwa❗️
Każdy kolejny wynik badań to dla nas ogromny stres. Tym razem nie przyniósł niestety dobrych wiadomości... Jestem zrozpaczona. Moje serce, serce matki pękło na pół...
Organizm Maksa nie odpowiedział na leczenie tak, jak oczekiwali lekarze. Zapadła bardzo trudna decyzja – konieczna jest zmiana protokołu na jeszcze silniejszą chemioterapię. Przed naszym synkiem aż 10 cykli leczenia.
Patrzenie na cierpienie własnego dziecka łamie serce. Maks jest bardzo słaby, większość czasu spędza bez sił, a po każdej chemii jego organizm potrzebuje długich tygodni, by choć trochę się zregenerować. Wyniki morfologii spadają niemal do zera, konieczne są liczne przetoczenia krwi i płytek oraz zastrzyki pobudzające szpik do pracy. Hemoglobina jest bardzo niska, a lekarze tłumaczą, że to kolejna cena, jaką płaci za walkę z rakiem...

Najbardziej boli mnie to, że podczas leczenia Maks praktycznie przestaje jeść. Nie ma apetytu, zmaga się z dolegliwościami ze strony układu pokarmowego, a jego małe ciało każdego dnia walczy o przetrwanie kolejnej dawki chemii...
Jako mama mogę tylko być przy nim, trzymać go za rękę i wierzyć, że ten ogrom cierpienia kiedyś się skończy. Proszę Was z całego serca – nie opuszczajcie nas teraz. Jesteśmy na skraju wytrzymałości, a przed nami najtrudniejsza faza bitwy.
Każde Wasze wsparcie, każda złotówka i dobre słowo to dla nas jedyna szansa, by zapewnić Maksowi to nierefundowane, potwornie drogie leczenie i dalej walczyć o jego życie. Dziękuję, że jesteście z nami.
Mój synek walczy o życie! Proszę, pomóż mu!
To dramat, którego nie potrafię opisać słowami... Max nie może się pogodzić z powrotem do szpitala... Wciąż mnie pyta, dlaczego musi tutaj być, dlaczego nie możemy wrócić do domu...
Nie wiem, co odpowiadać. Po radioterapii synek znów zaczyna tracić włoski. To dla niego kolejny cios... Przecież dopiero co odrosły...

Ostatnie dni są bardzo trudne. Max zaczął chemię. Nie ma apetytu, jest smutny... Pęka mi serce, gdy widzę go w takim stanie.
Przed nami jeszcze długa droga. Dlatego bardzo proszę o wsparcie. Sama nie da rady opłacić leczenia mojego synka...
Anna, mama
Opis zbiórki
We wrześniu pisałam, że mój synek jest w remisji. Że możemy wrócić do domu... Ale spełnił się nasz najgorszy koszmar – rak powrócił. Nasza walka zaczyna się od nowa...
Na zdjęciu niżej widzisz dzień, kiedy opuszczaliśmy szpital. Był taki szczęśliwy... A dziś Max jest załamany – on ma tylko 10 lat, nie potrafi pogodzić się z tym, że znów musi przechodzić przez onkologiczne piekło.

Niestety, to nie pierwsza wznowa u mojego synka...
Wszystko zaczęło się w 2019 roku. Pojawiły się dokuczliwe bóle w kościach rąk i nóg i gorączka. Lekarze wykonali tomograf całego ciała – za sercem znaleziono guza, a przerzuty były już na wątrobie…
Wykonano biopsję, a my przerażeni czekaliśmy na wyniki. Przez kolejny miesiąc Max schudł aż 6 kg, prawie nie spał – tak bardzo go męczył ból. Czułam, że coś jest nie tak i że nie mogę siedzieć bezczynnie, zaczęłam aktywnie szukać możliwości leczenia w różnych krajach. W końcu, dzięki znajomej, znaleźliśmy lekarza w Turcji, gdzie natychmiast rozpoczęto chemioterapię.

W Turcji powiedzieli nam, że jeszcze dwa tygodnie i stracilibyśmy dziecko. Od razu wykonano biopsję szpiku kostnego, a wyniki pokazały 98% zakażenia. Początkowo planowano przeszczep szpiku, ale na szczęście chemia zadziałała i mogliśmy tego uniknąć. Max przeszedł przez protonoterapię, radioterapię, aż w końcu guz udało się usunąć.
Walczyliśmy tak długo, synek obchodził w szpitalu 4. i 5. urodziny, w końcu weszliśmy w remisję i wróciliśmy do domu. Okresowo otrzymywaliśmy chemioterapię przeciw nawrotom w zastrzykach i tabletkach, przechodziliśmy kontrolne badania. Wszystko było dobrze.

Lecz 19 grudnia 2024 nasze życie ponownie się zawaliło... Objawy wróciły, znów zaczęły się silne bóle. Szybko wykonaliśmy badania. Nowotwór zaatakował szpik kostny, a przerzuty były już do kości. Natychmiast wróciliśmy do Turcji.
Leczenie pomogło, ale jak widać nie na długo. Cieszyliśmy się z remisji, ale dokładnie po roku ten koszmar się powtarza! Lekarze znaleźli naciek na kręgosłupie! Musimy jak najszybciej wrócić do kliniki, by ratować życie Maxa.
Zrobię wszystko, by mój synek w końcu mógł mieć szczęśliwe dzieciństwo. By mógł żyć. Ale bez pomocy, po prostu nie dam rady... Całym sercem prosimy o wsparcie.
Anna, mama Maxa
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa30 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa20 zł