

Nowotwór nie odpuszcza❗️Pomóż Michałowi wygrać walkę o życie❗️
Cel zbiórki: Kontynuacja nierefundowanego leczenia zagranicznego
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
21 Stałych Pomagaczy
Dołącz- Justynawspiera już 7 miesięcy
- Agnieszkawspiera już 6 miesięcy
- Anonimowy Pomagaczwspiera już 5 miesięcy
Cel zbiórki: Kontynuacja nierefundowanego leczenia zagranicznego
Aktualizacje
Błagam o pomoc... To nie mogły być nasze ostatnie Święta... 💔
Kolejny cykl, kolejna nadzieja... Wciąż wierzymy, że jeszcze będzie dobrze, że się uda. Że ten potwór da nam spokój. Ale czy na pewno?
Minione dni były jednymi z najtrudniejszych w naszym życiu. Święta, piękne dekoracje, radość spotkań z najbliższymi, zewsząd płynące życzenia... Święta kojarzą się z radością.. U nas ta radość jest mocno przyćmiona... Notoryczny, nieustający, wręcz natrętny lęk o jutro nie pozwolił nam cieszyć się tym czasem. Jesteśmy sparaliżowani strachem...
Już drugi dzień Świat spędziliśmy z Michałem w szpitalu na przetoczeniach.
11. stycznia wylatujemy do Hiszpanii, gdzie zaczynamy kolejny, intensywny cykl leczenia. To nie jest podróż, na którą czekaliśmy z niecierpliwością z myślą o odpoczynku. To przede wszystkim ogromne wyzwanie, kolejny etap heroicznej walki, który wymaga od Michała ogromnej determinacji i siły.
Wiem, ile go to kosztuje, jak trudno jest wylecieć z myślą, że znowu będzie bolało, że znowu będzie trudno. Ale Michał zaciska zęby, znosi to, bo ponad wszystko kocha życie.

Przywykliśmy już do rzeczywistości, w której każdy dzień to walka o to, by zrobić krok naprzód nawet, jeśli ten krok bywa bardzo ciężki.
Wiemy, że to, co przed nami, będzie równie trudne. Ale wierzymy, że z odpowiednim nastawieniem i wsparciem jesteśmy w stanie to przetrwać i osiągnąć to, co najważniejsze. Walczymy o przyszłość, o ŻYCIE, o zdrowie, o stabilność, o to, co naprawdę się liczy.
Dziękujemy wszystkim, którzy są w tym z nami. Wasze wsparcie dodaje nam sił w chwilach zwątpienia. Wasza pomoc daje nam możliwość kontynuowania terapii, terapii, która daje życie bez bólu, terapii, która pozwala z nadzieją patrzeć w przyszłość.
Dziś dostaliśmy informację, która zaparła dech w naszych piersiach. Okazało się, że rodzice śp. Majusi, malutkiego Aniołka, który zakończył swoją ziemską przygodę, zdecydowali się przekazać uzbierane środki na zbiórkę Michała. Mogliśmy o tę kwotę zmniejszyć pasek zbiórki.
To wspaniałe, że dobro już raz wysłane w świat, nigdy nie ginie. Z całego serca dziękuję rodzicom Mai i razem z Michałem życzymy ogromu siły w tym trudnym czasie. Wierzymy, że Wasz dzielny Aniołek bawi się teraz radośnie i skacze po niebiańskich obłokach. Że już nie cierpi.
A Was kochani bardzo prosimy, bądzcie w tej walce razem z nami. Wasze wsparcie jest dla nas na wagę złota...
Mama Michała – Aneta
Mój synek marzy tylko o jednym: żeby żyć❗️Błagam, ratuj go...
Michaś jest po kolejnym wlewie — za nim bardzo ważny etap tej ciężkiej walki z neuroblastomą.
Wszystkie trudy związane z uciążliwymi badaniami, podaniem cytostatyków, immunoterapii i inhibitorów zniósł jak prawdziwy bohater. Walczy, jak lew, bo bardzo, ale to bardzo chce żyć.Tkwiąc w onkologicznym piekle, mówi, że życie jest piękne i najbardziej na świecie pragnie żyć.
Nieustająco marzy o zdobywaniu świata, wirtualnie poznał już każdy jego zakątek. To największy pasjonat podróży, jakiego znam. Piszę te słowa i do moich oczu napływają łzy. Boże, błagam, spraw, by moje dziecko przetrwało ten trudny czas, daj mu siłę i spraw by w końcu ten koszmar się skończył.
Leczenie, które dostajemy w Hiszpanii, to nie tylko kolejna kropla w morzu terapii — to iskierka nadziei, że możemy zatrzymać chorobę, że jesteśmy o krok dalej, niż wczoraj. Każdego dnia towarzyszy nam strach — „czy zdążymy?”, „czy znajdziemy fundusze na kolejną dawkę leczenia?”, „czy wygramy?”...
Wierzymy jednak, że dzięki Wam, dzięki Wam wszystkim, którzy nam pomagają, będziemy mogli dalej walczyć.
Michał zmaga się z tą chorobą już 7 lat — siedem lat, które wydają się jednocześnie wiecznością i mgnieniem oka. To siedem lat wypełnionych bólem, niepewnością, poświęceniem, a także momentami wielkiej nadziei. Były dni, kiedy wszystko wydawało się być przeciwko nam — kiedy kolejne podanie leku było zagrożone, kiedy obawy o przyszłość ciążyły jak ogromny głaz — ale Michał nie poddał się, a ja z nim.
W tej walce nie chodzi tylko o przetrwanie — chodzi o wygranie życia, o to, żeby Michał mógł dorastać, marzyć, pójść do szkoły, śmiać się, planować życie. Każdy wlew to ogromne ryzyko, ale też ogromna nadzieja — nadzieja, że dzięki leczeniu choroba zostanie powstrzymana.
Codzienność Michała nie jest łatwa. Zostają ślady — nie tylko te medyczne, fizyczne, ale także emocjonalne. Bywają chwile przemęczenia, smutku, lęku. Czasem widzę, że jest słaby, zmęczony walką. Ale są też chwile, gdy jego uśmiech powraca, gdy opowiada, co chciałby robić w przyszłości — te momenty są dla mnie bezcenne. Ta choroba zabrała mu dzieciństwo, ale ja zrobię wszystko, by mu je oddać — kawałek po kawałku.
Dzięki zastosowanym terapiom nie dajemy chorobie szansy, by nas wyprzedziła. Każdy kolejny etap leczenia to dla nas znak, że walczymy i że mamy realną szansę zwyciężyć.
Wasze wsparcie jest dla nas wszystkim. Każda złotówka, którą przekazujecie, to realna pomoc — na leki, na badania, na wlewy. Każda modlitwa, każda dobra myśl, każde udostępnienie naszego apelu daje nam siłę, by nie poddawać się, by iść dalej pomimo trudności.
Dlatego proszę Was z całego serca, jako mama, która codziennie umiera ze strachu o życie ukochanego synka: jeśli możesz, wesprzyj nas. Każda, nawet najmniejsza darowizna, ma wartość. To krok w kierunku ZWYCIĘSTWA. To szansa, by Michał był zdrowy, by mógł dorastać, by jego marzenia mogły się spełniać.
By mógł żyć.
Aneta – mama Michałka
Dramatyczne wieści ze szpitala❗️Ratuj Michała...
Kochani, niestety nie mam dobrych wiadomości. Dostaliśmy kolejną fakturę ze szpitala. Leczenie kosztuje tyle, że nie udźwignąłby tego nikt z nas...
Nie mam pieniędzy, żeby ratować mojego syna! Nie potrafię wyobrazić sobie nic gorszego. To koszmar, który trudno opisać słowami. Jestem zrozpaczona.
Michał na szczęście czuje się teraz dobrze. Lekarze mówią, że choroba jest ustabilizowana, ale ten fakt tym bardziej nie pozwala nam się poddać! Jeśli teraz przerwiemy leczenie, jeśli nie zapłacę za kolejne cykle, ten potwór znów stanie się silniejszy! Nowotwór odbierze mi dziecko...

Nie mamy już siły na dalszą walkę, ale co nam pozostało? Zbyt wiele już poświęciliśmy, zbyt długo już walczymy, by teraz odpuścić...
Michał nigdy nie zaznał zwykłej codzienności. Nie ma kolegów ze szkolnych ławek, nie wie, co to znaczy normalne, beztroskie dzieciństwo, bo nigdy go nie poznał. Odkąd pamięta, większość swojego wolnego czasu spędza na oddziałach onkologicznych. To nie tak powinno wyglądać. Nie tak...
Mi, jako mamie, pęka serce na myśl, że sama nie uratuję mojego Michała. Powiem Wam, że w pewnym sensie jesteśmy już przyzwyczajeni do codziennego bólu i strachu. Oswoiliśmy się z nimi. Ale nigdy nie oswoję się z myślą, że mojego syna może zabraknąć. Że nie uda mi się go ocalić i choroba wygra.
Dlatego ponownie otwieram swoje poranione serce i błagam o Twoją pomoc. Jakąkolwiek. Nawet tą najmniejszą. Doceniam każdy gest, bo to oznacza, że życie mojego synka obchodzi nie tylko mnie. Że wciąż jest nadzieja, bo są ludzie, którzy nie pozwalają jej zgasnąć. Nie pozwalają Michałowi umrzeć. Czy jesteś jednym z nich?
Aneta – mama Michała
Opis zbiórki
Nasza walka z tym okrutnym przeciwnikiem trwa już zbyt długo. Michał ma 15 lat i połowę swojego życia choruje na nowotwór! Leczenie jest bardzo kosztowne i wyczerpujące, ale nie możemy się zatrzymać! Jako mama, błagam, pomóż mi uratować moje jedyne dziecko!
Michał ma zaledwie 15 lat… To wiek, w którym życie dopiero się zaczyna – życie pełne marzeń, planów, ciekawości świata, radosnych spotkań z rówieśnikami. Mój syn właśnie taki jest – dobry, koleżeński, wrażliwy, mądry, pełen pasji.
Niestety od prawie siedmiu długich lat jego dzieciństwo wygląda zupełnie inaczej. Każdy dzień to koszmar i nieustająca walka o życie. Michał miał tylko 8 lat, gdy usłyszeliśmy diagnozę, która rozdarła nasze serca: neuroblastoma IV stopnia – niezwykle agresywny, złośliwy nowotwór, z przerzutami niemal do wszystkich kości i szpiku kostnego. Najgorszy scenariusz, jaki mogliśmy sobie wyobrazić, stał się naszą codziennością...

Przeszliśmy przez piekło bolesnego, długiego leczenia. Była niezliczona ilość cykli palącej żyły chemioterapii, przeszczep szpiku, kilka niezwykle ciężkich operacji, radioterapie, immunoterapie. Nasze życie nie toczyło się i nadal nie toczy w domu, szkole, pracy tylko na oddziałach szpitalnych, na których panuje jedynie strach, ból, rozpacz i na których niejednokrotnie widywaliśmy śmierć.
I choć los nie oszczędzał Michałka – okrutna choroba kilkukrotnie wracała – on nigdy się nie poddał. Ciągle ma nadzieję, że jego życie jeszcze będzie piękne. Codziennie pokazuje mi, czym jest prawdziwa odwaga. Walczy, mimo bólu, mimo strachu. Jest moją siłą i dumą. Jako mama zrobię wszystko, by mój syn miał szansę na życie. Ale dziś już wiem, że nie dam rady sama… Nie dam rady bez Was!
Pukałam do wielu drzwi, odbyłam mnóstwo konsultacji w naszym kraju i poza jego granicami. Terapię, która może uratować Michała, zgodzili się podać lekarze w Barcelonie. Leczenie składa się z około 10 cykli i jest bardzo kosztowne... To kwoty, które są poza naszym zasięgiem, ale nie poza zasięgiem dobra, które już od Was otrzymaliśmy. Zgromadzone dotąd środki pozwolą mi na opłacenie kilku cykli leczenia w Hiszpanii.

Za kilka dni wylatujemy już na 3 cykl, a terapii nie wolno nam przerwać. Mam ogromny strach w sobie, że nie zdążymy zebrać funduszy na kontynuację leczenia. Ale ja nie mam wyjścia… Skoro Michaś znajduje w sobie siłę, by walczyć, by zdrowieć, by żyć, to ja tym bardziej… Chowam dumę, wstyd, skrępowanie do przysłowiowej kieszeni i będę prosić dalej.
Jestem Wam ogromnie wdzięczna za każdą złotówkę, każde słowo wsparcia, każdą modlitwę. Dzięki Wam zaszliśmy już tak daleko. Teraz, gdy ta ostatnia szansa staje przed nami otworem – błagam, nie zostawiajcie nas... Tak bardzo chcę patrzeć, jak mój jedyny syn dorasta, jak siedzi w szkolnej ławce, spotyka się z rówieśnikami, zakochuje się, jak spełnia swoje marzenia, jak wygrywa – nie tylko z chorobą, ale z okrutnym losem, który odebrał mu już tak wiele.
Proszę Was z całego serca: pomóżcie mi uratować życie mojego dziecka.
Z wdzięcznością i nadzieją,
Aneta – mama Michała
_________________________
Decyzją rodziców śp. Brunka, (otwiera nową kartę) subkonto Michała zasiliła kwota, której rodzice chłopca nie zdążyli wykorzystać na jego leczenie i walkę o życie.
Dziękujemy za ten cudowny gest. To piękne, że rodzice Brunka w obliczu własnej tragedii, pomyśleli o innym dziecku, które również walczy z okrutnym nowotworem. Ten gest pokazuje, że dobro już raz wysłane w świat, nigdy nie ginie, nigdy nie znika.
Wierzymy, że Bruno jest teraz w lepszym świecie, w którym nie ma cierpienia. Że patrzy na nas z góry i kibicuje Michałkowi w jego trudnej walce! 🤍

➡️ Facebook – rajd dla Michałka! (otwiera nową kartę)
➡️ Facebook – licytacje dla Michałka 💪🏻 (otwiera nową kartę)

➡️ THE HOPE TOUR. Rajd dla Michała 💪🏻 (otwiera nową kartę)
🎥 Gość Wieczoru WTK: Trwa walka o życie 15-letniego Michała. Pomóc może każdy! (otwiera nową kartę)
- Wpłata anonimowaX zł
- Matylda100 zł
WITAJ WOJOWNIKU , NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ . WALCZ A BĘDZIESZ WYGRANYM . POZDRAWIAM BARDZO SERDECZNIE .
- Julia10 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Dorota10 zł
Aby ten Nowy Rok dał nadzieję i zdrowie!
- Wpłata anonimowa20 zł
