#RazemMozemyWszystko

Wioleta Wasieczko
organizator skarbonki

Wioleta Wasieczko

Wioleta Wasieczko

Dzięki Waszemu wsparciu udało nam się w zeszłym roku wyjechać z naszą córeczką i jej śmiertelnie chorym serduszkiem do Austrii. Tamtejsi specjaliści byli jedynymi w tej części świata, którzy podjęli się leczenia Oleńki. Było ciężko i jest ciężko, ale nasza królewna wciąż żyje i jest z nami, a jej serduszko, choć bardzo zmęczone, nadal bije. Niestety nasz pobyt w szpitalu mocno się wydłużył wobec pierwotnych planów, co spowodowało wyczerpanie się zebranych środków finansowych. Co więcej, musimy tu zostać jeszcze przez wiele tygodni, a w późniejszym czasie czeka nas kolejna operacja. Dlatego raz jeszcze prosimy o pomoc... Oto nasza historia:

Wioleta Wasieczko

Rok 2020 był dla nas zarazem piękny i niesamowicie trudny. Przepełniony strachem, który może zrozumieć tylko rodzic, który przeżył widok dziecka w stanie krytycznym, prawie umierającego na Oddziale Intensywnej Terapii. W styczniu na świecie pojawiła się Oleńka, u której niedługo po porodzie rozpoznano krytyczną wadę serca, a wraz z nią brak nadziei na leczenie w Polsce i liczne odmowy w Europie. Wszystko wskazywało na to, że będziemy musieli wkrótce pożegnać nasze dziecko, ale wtedy zaczęły dziać się cuda...

Pierwsza pojawiła się nadzieja w USA z porażającą wyceną opiewająca na 7 000 000 zł, co wiązało się z koniecznością uruchomienia pierwszej zbiórki na siepomaga i zaangażowaniu wielu osób do wsparcia. Kolejnym z nich była pozytywna i bardzo sprawna reakcja Kliniki z Austrii, która zakwalifikowała Olę do pełnej korekty wady serca, przez co potrzebna do leczenia kwota okazała się 10 razy mniejsza. 

27.10.2020 roku nasza córeczka przeszła operację serduszka w Klinice w Linz,  jednak walka o jej życie toczy się nieprzerwanie do dzisiaj. Walka, której nikt nie wyobrażał sobie w ten sposób i która ma dotkliwy wpływ na naszą rodzinę. Jest to heroiczny wysiłek nie tylko lekarzy, czy samej Oleńki, ale również wszystkich bliskich, którzy czekają na nas z utęsknieniem w domu.

W badaniach przygotowawczych do operacji okazało się, że u Oli wytworzyło się nadciśnienie płucne, które, poza śmiertelnym zagrożeniem, było też utrudnieniem samego zabiegu. Lekarze podjęli się jednak operacji, licząc, że z biegiem czasu to ciśnienie zmaleje. Miała odbyć się korekta całości wady, czyli rekonstrukcja prawidłowej anatomii tętnic i pnia płucnego oraz zamknięcie ubytku między komorami.

Podczas operacji, ze względu na komplikacje lekarze zmuszeni byli rozłożyć naprawę serduszka na dwa etapy, jak to zazwyczaj bywa w tak rozległych wadach. Mimo wszystko, odetchnęłam z ulgą, ciesząc się ogromnie, że moje Maleństwo przeżyło tak skomplikowaną operację, nawet jeśli nie udało się wypełnić założonego planu w 100%. Myślałam, że najgorsze za nami i wciąż jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, że pokłady cierpliwości i wiary, które musi posiadać matka w takiej sytuacji, są niewyobrażalnym wyzwaniem.

Wioleta Wasieczko

Ola po operacji była w stanie krytycznym, ponad 40 dni przebywała na Oddziale Intensywnej Terapii, a zazwyczaj u innych dzieci trwało to krócej. W tym czasie miały miejsce liczne wzloty i upadki, naprzemienne ekstubacje i intubacje, zapadnięte płuco, badania diagnostyczne, wahania parametrów życiowych, ogromne dawki różnych leków... Istny koszmar.

Wreszcie, dzięki staraniom lekarzy, na początku grudnia trafiłyśmy z OIOMu na Oddział Kardiologii, gdzie nasza córeczka dochodziła do siebie już przytomna, bez respiratora i ze mną przy boku przez 24h na dobę. Po miesiącu podjęto decyzję o cewnikowaniu. Miało ono m.in. poprawić saturacje, które niestety wciąż wskazują, że organizm Oli jest niedotleniony, a nadciśnienie płucne jeszcze nie daje za wygraną.

Wtedy zdarzyło się coś, czego nie wyobrażaliśmy sobie w najczarniejszych koszmarach... Podczas poszerzania tętnic serce zatrzymało się na około minutę i niezbędna była reanimacja. Mimo komplikacji plan wykonano, jednak Ola znowu w stanie krytycznym trafiła na OIOM. Największemu wrogowi nie życzę przechodzenia takich katuszy. Znowu powróciło najgorsze - niewyobrażalny strach, przeszywający umysł i ciało.

Obecnie wciąż jestem wraz z nią na Oddziale Kardiologii. Nie wiemy ile czasu minie, zanim wrócimy do domu przed kolejną operacją, jednak wiemy na pewno dwie rzeczy. Koszt związany z naszym, na ten moment, już ponad 3-miesięcznym, pobytem w Austrii przekroczył wysokość funduszy, które dzięki Wam zebraliśmy na pierwszej zbiórce...

Każdy dzień na OIOMie, czy Oddziale Kardiologii, serie badań, leków, opieka czy rehabilitacja wiążą się z szybko rosnącymi wydatkami. Obecny zasób już się wyczerpał, mimo że zapas wydawał się być spory. To właśnie dzięki Wam udało się tyle osiągnąć w tej dotychczasowej walce!

Jak już wspomniałam - Oleńkę czeka drugi etap leczenia w walce o zdrowe serduszko, aczkolwiek czas tej operacji nie jest jeszcze znany. Wszystko zależy od stanu gotowości tętnic i serduszka. Najprawdopodobniej odbędzie się to jeszcze w tym roku. Specjaliści z Kliniki w Linz poświęcili nam ogromną ilość czasu, umiejętności i zaangażowania w ratowanie naszego skarbu i to właśnie tutaj będziemy kontynuować leczenie. Musimy być na nie gotowi w każdej chwili, a nauczeni poprzednim doświadczeniem, zakładamy, że będzie to równie ciężkie i wykańczające starcie.

Wioleta Wasieczko

Nie znamy dokładnych kosztów, bo odpowiednie dokumenty pojawią się w późniejszym czasie, dlatego, zanim to nastąpi, zbiórka nie będzie miała zielonego paska. Szacujemy jednak, że łączny koszt może sięgać około miliona złotych. Kwota przeogromna, która może ulec zmianie w przypadku jakichkolwiek powikłań. Musimy więc działać już teraz i prosić Was raz jeszcze o pomoc!

Wioleta Wasieczko

Wsparli

10 zł

Anonimowy Pomagacz

100 zł

Anonimowy Pomagacz

Oluś, będziesz zdrowa, Bóg kocha dzieci i obdarzy Cię zdrowiem i długim życiem!!!!
10 zł

Łukasz

Pokaż więcej

Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
48%
48 466,87 zł Wsparło 1 527 osób CEL: 100 000 ZŁ
Wesprzyj